Anna i Robert Lewandowscy od 2010 r. mieszkają za granicą. Przez 12 lat żyli w Niemczech (najpierw w Dortmundzie, a później w Monachium), a w 2022 r., gdy piłkarz podpisał kontrakt z FC Barcelona, przenieśli się całą rodziną do Hiszpanii. Choć w pierwszych dniach nie było, Lewandowscy i ich córki błyskawicznie zaaklimatyzowali się w nowym miejscu.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Anna Lewandowska wprost o życiu w Hiszpanii
Trenerka personalna i była reprezentantka Polski w karate tradycyjnym nie ukrywa, że w Hiszpanii żyje się zupełnie inaczej niż w Niemczech. „Monachium to ordnung, chłód i zdystansowani ludzie. Barcelona — mañana, słońce i serdeczni, otwarci, spontaniczni mieszkańcy” — oznajmiła w na łamach „Twojego Stylu”.
W wywiadzie wprost przyznała, że jej kalendarz jest ułożony pod mecze męża oraz pod szkołę starszej córki Klary, która w maju skończy dziewięć lat. „Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. Jeśli mam wtedy obowiązki zawodowe, zostawiam ich na parę dni, robię, co muszę, i wracam odpoczywać […]” — powiedziała Anna Lewandowska, podkreślając, że nie czeka z realizacją swoich marzeń do momentu, aż jej ukochany skończy karierę.
Anna Lewandowska przyjaźni się z nimi od lat. „Mogły się ode mnie odwrócić”
Bizneswoman zdradziła również, że od 20 lat ma pięć przyjaciółek, na które zawsze może liczyć i ani odległość ani pieniądze nic nie zmieniły w ich relacjach.
„Pieniądze dzisiaj są, jutro może ich nie być. Dziewczyny poznałam, gdy zaczęłam studia na warszawskim AWF-ie. Jesteśmy blisko niezależnie od życiowych zawirowań. […] Uważam się za szczęściarę, że mam takie przyjaciółki, a przecież mogły się ode mnie odwrócić, bo to do mnie trudno się dodzwonić i pogadać. […] Przyjaciółki wiedzą o mnie najwięcej. Więcej niż mąż” — stwierdziła.
„Dawniej robiłam wiele rzeczy z myślą o Robercie”
W rozmowie z Joanną Lorynowicz Anna Lewandowska zasugerowała również, że dziś już rozumie, że choć wszystko w jej domu kręci się wokół piłki, to jej potrzeby są tak samo ważne.
„Rozmawiałam ze znajomą psycholożką, uznałyśmy, że nie możemy żyć w ciągłym przeświadczeniu, że nasze problemy to pikuś w porównaniu z problemami facetów. A nasza praca jest bzdetem w zestawieniu z ich pracą. Niby dlaczego? Od kiedy mieszkam w Barcelonie, żyję bardziej swoim życiem. Dawniej robiłam wiele rzeczy z myślą o Robercie, kończyłam studia dietetyczne dla Roberta […]. Nie przestałam go wspierać, ale poszłam po swoje […]” — oznajmiła gwiazda.
W wywiadzie Anna Lewandowska wspomniała także o tym, że jej mąż nie należy do wylewnych ludzi. „Rzadko powie, że ktoś coś dobrze zrobił. Ale jak już mówi, czujesz się, jakbyś dostała Oscara” — powiedziała WAG, zaznaczając jednak, że ukochany jest z niej bardzo dumny.