„Depeche Mode: M” to coś więcej niż koncertowy zapis. Film, który od 9 stycznia trafi na Netfliksa, łączy występy zespołu z refleksją nad przemijaniem, śmiercią i współczesnym światem. W tle Meksyk i emocjonalny powrót po stracie Andiego Fletchera.

Zespół ogłosił premierę w mediach społecznościowych. Produkcja, która wcześniej była pokazywana w kinach i udostępniona w modelu VOD, po raz pierwszy trafi do szerokiej publiczności w ramach jednej z największych platform streamingowych. Dla fanów Depeche Mode to ważny moment, film stanowi wizualne dopełnienie jednej z najbardziej osobistych tras w historii grupy.

„Dunesday” nadchodzi. Kinowe zderzenie dwóch superprodukcji

„Depeche Mode: M” dokumentuje koncerty zagrane w Meksyku w ramach trasy „Memento Mori”, ale równie istotne jak muzyka są tu obrazy i konteksty. Kamera prowadzi widza przez miejsca, w których śmierć nie jest tematem tabu, lecz elementem kultury i codziennych rytuałów. Meksykańska perspektywa staje się kluczem do opowieści o stracie, pamięci i dalszym trwaniu.

Motyw przemijania nie jest przypadkowy. Trasa i album „Memento Mori” powstały już po śmierci Andiego Fletchera, klawiszowca i współzałożyciela zespołu, który zmarł nagle w 2022 r. Jego odejście odcisnęło wyraźne piętno na twórczości Dave’a Gahana i Martina Gore’a. Film pokazuje, jak osobista żałoba splata się z uniwersalnymi pytaniami o sens, kruchość życia i kondycję świata.

W „Depeche Mode: M” pojawiają się również odniesienia do współczesnych tragedii — w tym wojny w Ukrainie. Zespół nie unika komentarza, a utwory takie jak „My Cosmos Is Mine” nabierają w filmowym kontekście dodatkowej siły i znaczenia.

Za reżyserię odpowiada Fernando Frías, co oznacza wyraźną zmianę w estetyce. Po latach współpracy z Antonem Corbijnem zespół zdecydował się na nowe spojrzenie. Efekt to bardziej intymny, zanurzony w lokalnej kulturze portret zespołu i miejsca, w którym muzyka spotyka się z rytuałem, pamięcią i emocjami.

Premiera na Netfliksie sprawia, że „Depeche Mode: M” może dotrzeć do widzów, którzy wcześniej nie mieli okazji zobaczyć filmu w kinie. To propozycja nie tylko dla fanów zespołu, ale też dla tych, którzy w muzyce szukają refleksji nad światem i nad tym, co nieuchronne.