„Nie umarł z powodu tętniaka”
Paweł Królikowski zmarł 27 lutego 2020 r. w wieku 58 lat. W mediach pojawiły się wówczas informacje, że przyczyną śmierci miał był tętniak.
Małgorzata Ostrowska-Królikowska, goszcząc w audycji „Kobiety Rakiety”, zdementowała te informacje. – Nie, to nie była prawda. To media tak pisały. Paweł miał glejaka. Nie umarł z powodu tętniaka – wyjaśniła.
Zaznaczyła też, że choroba nie zabrała go nagle, lecz była procesem, który dał rodzinie czas na pożegnanie. – To trwało, odchodzenie Pawła, trwało. My wiedzieliśmy, na co jest chory. On też zresztą wiedział, więc mieliśmy jeszcze czas być ze sobą. Dzieci są bardzo wdzięczne, że jeszcze mogły się do taty przytulać, że jeszcze mogły z nim pobyć. Aczkolwiek wiedziały, jaka to jest choroba. Że jest taki procent nadziei, że się uda. – powiedziała.
Diagnozę, jaką usłyszał Paweł Królikowski, dostaje w Polsce ponad 2 tys. osób rocznie.
Zobacz także: Najtrudniejszy przeciwnik neurochirurgów. Glejaki dominują w statystykach i mają złe rokowania
Czym jest glejak?
Glejak, który był przyczyną śmierci aktora, to nowotwór pierwotny mózgu, wywodzący się z komórek glejowych (czyli tych, które „wspierają” neurony i tworzą dla nich środowisko). To ważne rozróżnienie: guzy mózgu mogą być pierwotne (zaczynają się w mózgu) albo przerzutowe (przychodzą z innych narządów). O tym, jak choroba przebiega, w ogromnej mierze decyduje lokalizacja i sposób wzrostu.
Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że glejaki stanowią ok. 40–67 proc. pierwotnych guzów mózgu i występują częściej u mężczyzn niż u kobiet.
Nowotwory glejowe klasyfikuje się w czterech stopniach złośliwości: I oznacza postać najłagodniejszą, a IV – najbardziej agresywną. To właśnie guzy o najwyższym stopniu złośliwości są niestety rozpoznawane najczęściej. Średni wiek zachorowania wynosi ok. 53 lata, a średni przewidywany czas przeżycia – ok. 4 miesiące.
W raporcie KRN dotyczącym epidemiologii nowotworów złośliwych mózgu podawano, że na świecie diagnozę nowotworu mózgu słyszy rocznie ok. 322 tys. osób, a w Polsce nawet ok. 2375 osób rocznie. Najczęściej rozpoznawanym typem morfologicznym mają być glejaki (około 75 proc.), co przekłada się na ok. 1783 pacjentów rocznie. W latach 2010–2024 wskaźnik 5-letniego przeżycia pacjentów z glejakami w Polsce według KRN wynosił 28,2 proc.
Jak objawia się glejak?
Wczesne symptomy choroby mogą być niespecyficzne i mylące, a ich zestaw zależy od tego, gdzie rozwija się guz.
Do typowych objawów należą m.in.
-
nawracające bóle głowy (zwłaszcza nowe lub inne niż dotychczas),
-
nudności i wymioty,
-
napady padaczkowe,
-
zaburzenia mowy, widzenia, czucia,
-
osłabienie kończyn,
-
problemy z pamięcią i koncentracją,
-
zmiany zachowania.
Wymienione dolegliwości same w sobie nie przesądzają o glejaku, ale jeśli utrzymują się, narastają albo pojawiają się nagle w nowym układzie, wymaga to diagnostyki.
Dlaczego leczenie jest tak wymagające?
W onkologii często mówi się o „wycięciu guza z marginesem”, ale w mózgu ta zasada bywa nieosiągalna. Chirurgia guzów układu nerwowego zwykle nie może być prowadzona zgodnie z zasadą czystości onkologicznej, bo nie da się bezpiecznie usuwać „na zapas” fragmentów tkanki nerwowej. Gdy guz jest rozlany i naciekający, ryzyko wznowy rośnie, a to oznacza kolejne objawy neurologiczne i postęp choroby. Leczenie zwykle ma charakter skojarzony (operacja, radioterapia, chemioterapia), dobierany indywidualnie do typu guza i sytuacji chorego.
Jeśli pojawiają się niepokojące objawy neurologiczne, warto nie zwlekać z konsultacją – w takich chorobach czas i szybka diagnostyka potrafią mieć realne znaczenie.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- Krajowy Rejestr Nowotworów
- Kobiety Rakiety
- Serwis Zdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.