Robert i Anna Lewandowscy są parą od wielu lat. Poznali się w 2007 roku na obozie studentów Akademii Wychowania Fizycznego na Mazurach. „Nasze pierwsze spotkanie było zabawne. Robert myślał, że gram w tenisa albo tańczę w balecie. Kiedy się dowiedział, że trenuję karate, z początku nie uwierzył. Powiedział mi, że ma na imię Andrzej. Umówiliśmy się w kawiarence przy Chmielnej. I okazało się, że ćwiczymy w tym samym miejscu” – wspominała Anna w „VIVIE!”.
Dziś są szczęśliwym małżeństwem, lecz związek z zawodowym piłkarzem wymagał od Anny poświęceń już niemal od początku. Gdy „Lewy” zaczynał grę w Lechu, przeprowadziła się za nim do Poznania, łącząc własne obowiązki i studia w Warszawie z życiem w Wielkopolsce.
Potem Lewandowski podpisał kontrakt z Borussią i razem wyjechali do Dortmundu. Annie trudno było pogodzić życie na odległość z regularnymi treningami karate. Doświadczyła też braku zrozumienia ze strony otoczenia.
Nagle zaczęłam mieć gorsze wyniki przez to, że byłam strasznie zmęczona tym podróżowaniem, nie miałam swojego trenera. I wtedy po raz pierwszy doświadczyłam tego, że ludzie zaczynają mnie oceniać, dyskutować w mniej przychylny sposób
Ostatecznie zawodniczą karierę przedwcześnie zakończyła, stawiając na związek z Robertem. Zajęła się rozwojem na innym polu, rozpoczęła własne biznesy. Lecz i tak prawie wszystko krążyło wokół kariery męża. W końcu powiedziała temu „dość”, o czym wspomina w najnowszym wywiadzie dla „Twojego Stylu”.
Oto jak naprawdę wygląda małżeństwo Lewandowskich. Anna wyznaje
„Wiem już, czego chcę, co jest dla mnie ważne. Od 20 lat wszystko kręci się wokół gry w piłkę. Ostatnio poczułam, że ja też potrzebuję atencji najbliższych. Po prostu” – ogłasza Anna Lewandowska na łamach „Twojego Stylu”.
Przełom w jej życiu i sposobie myślenia nastąpił po przeprowadzce do Barcelony. To wtedy mocniej weszła w wyłącznie swój świat, bez podporządkowywania aktywności pod karierę męża. Rozwinęła się nie tylko zawodowo.
„Rozmawiałam ze znajomą psycholożką, uznałyśmy, że nie możemy żyć w ciągłym przeświadczeniu, że nasze problemy to pikuś w porównaniu z problemami facetów. A nasza praca jest bzdetem w zestawieniu z ich pracą. Niby dlaczego? Od kiedy mieszkam w Barcelonie, żyję bardziej swoim życiem” – deklaruje.
A jak konkretnie było wcześniej? „Dawniej robiłam wiele rzeczy z myślą o Robercie, kończyłam studia dietetyczne dla Roberta, czytałam książki, żeby się dowiedzieć, jak jeszcze mogę mu pomóc. Nie przestałam go wspierać, ale poszłam po swoje” – tłumaczy „Lewa”.
Przy okazji ujawnia, jak wygląda jej małżeństwo z Robertem. Potwierdza to, co już nieraz sygnalizowano publicznie. Piłkarz także prywatnie nie jest specjalnie wylewnym człowiekiem, rzadko kogoś chwali. „Ale jak już mówi, czujesz się, jakbyś dostała Oscara” – zaznacza Anna.
Wie, że Robert ją docenia i jest dumny z tego, co osiąga. Nieraz chwali jej sukcesy niejako za plecami, w rozmowach ze znajomymi. Dla niej jednak największą wartość stanowi coś innego. „Oczywiście na co dzień mówi dużo czułych słów, ale dla mnie najbardziej liczy się, że jestem pierwszą osobą, do której dzwoni po meczu, której się zwierza, gdy ma rozterki” – podsumowuje.
Agnieszka Korneluk: Budowlane walczyły i szczególnie w drugim secie miałyśmy z nimi problemy. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

Robert Lewandowski i Anna Lewandowska po meczu Polska – Senegal w 2018 rokuFRANCK FIFEAFP

Anna LewandowskaLukasz GdakEast News

Robert Lewandowski AFP
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
