Rynek rywalizacyjnych strzelanek to niesamowicie trudny segment dla twórców gier wideo. W bliskiej przeszłości wielokrotnie bywały sytuacje, że nowe tytuły z tego segmentu jak szybko trafiały na rynek, tak szybko z niego znikały. Żywymi przykładami mogą być Spectre Divide oraz przede wszystkim Concord – jedna z najbardziej spektakularnych i drogich wpadek Sony.
Wydaje się, że ARC Raiders kroczy zupełnie odrębną ścieżką. Ekstrakcyjna strzelanka od swojej premiery nie tylko zdołała utrzymać społeczność graczy, ale sukcesywnie jest w stanie pozyskiwać nowe pule grających. Gra cieszy się olbrzymią popularnością na Steamie, bryluje również w serwisach streamerskich i święci kolejne triumfy.
Gdy popularność nowego Battlefielda 6 i świeżej na rynku odsłony Call of Duty oklapła to… ARC Raiders udowadnia, że ma do zaoferowania coś więcej. Coś, co jest w stanie przyciągnąć graczy na dłużej. Wczoraj wieczorem w produkcji przebywało prawie 470 tys. graczy jednocześnie i niewiele brakło, by padł kolejny rekord grywalności shootera.
Rhys Elliott, ekspert Alinea Analytics zaprezentował bardzo intrygujące dane, z których wynika, iż miniona niedziela była rekordowym dniem dla ARC Raiders. Łącznie na wszystkich platformach w niebezpiecznym uniwersum gry przebywało 3,2 mln osób!
Ale to nie wszystko. Szacunki mówią, że tytuł od Embark Studios sprzedał się w liczbie 12 milionów kopii na całym świecie, odnotowując 350 milionów przychodu w dolarach. Mowa o Steamie oraz platformach konsolowych PlayStation 5 i Xbox Series X/S.
Gdzie jest sufit ARC Raiders? Ciężko to na ten moment określić. Produkcja jest w wielu wymiarach kompletna i funduje ogrom godzin zabawy, a sami deweloperzy deklarują, że zamierzają rozwijać swój produkt przez długie lata, co zapewne napawa optymizmem fanów tego dzieła.
Bez tego żadna produkcja nie byłaby kompletna! Czasem to prawdziwe dzieła sztuki INTERIA.PL