Latem 2025 roku Thomas Mueller podjął niełatwą decyzję. Po wielu latach wychowanek Bayernu Monachium opuścił klub i został piłkarzem Vancouver Whitecaps. W barwach tej drużyny dotarł do finału MLS, w którym lepsi okazali się prowadzeni przez Lionela Messiego zawodnicy Interu Miami.
36-letnia Lisa Mueller w rozmowie z „Sueddeutsche Zeitung” odniosła się do medialnych spekulacji wokół rozłąki z mężem, który obecnie gra w Vancouver Whitecaps. – Nie byłoby w ogóle możliwe, żebym mu towarzyszyła. Startuję w zawodach jeździeckich, to jest mój zawód – wyjaśniła.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański zaskoczył historią z przeszłości. „Podbiegłem i go kopnąłem”
Mueller podkreśliła, że jej obecność w Niemczech jest konieczna także ze względu na prowadzenie stadniny Gut Wettlkam pod Monachium. – Konie muszą trenować między zawodami, a ktoś musi też doglądać gospodarstwa – dodała, odnosząc się do rodzinnego biznesu, który od lat prowadzi wspólnie z Thomasem.
Lisa Mueller przyznała, że obecnie unika komentarzy na temat życia prywatnego. – Musiałabym się tłumaczyć, a poza tym, cokolwiek się powie, i tak zostanie to przekręcone – stwierdziła.
Jako przykład podała sytuacje, w których zdjęcia z życia prywatnego są nadinterpretowane. – Wtedy wszystko znów jest źle. W końcu jest mi to obojętne – wtedy jestem po prostu tą głupią żoną piłkarza, która potrafi tylko malować paznokcie – wyznała.
Żona byłego reprezentanta Niemiec zwróciła uwagę, że spotyka się z uprzedzeniami nie tylko jako partnerka piłkarza, ale także ze względu na zainteresowanie polityką. Niedawno odbyła staż u przewodniczącej bawarskiego parlamentu Ilse Aigner (CSU) i wstąpiła do partii. – Ja w ogóle jeszcze nie uprawiam polityki, ja odbywam staże – zaznaczyła.
W rozmowie z „SZ” Lisa Mueller odniosła się także do wspólnej pasji z mężem. – Thomas nie wywodzi się ze środowiska jeździeckiego, ale bardzo mocno zaangażował się w hodowlę i wiele się nauczył – powiedziała. Podkreśliła, że piłkarz potrafi ocenić jakość i ruch konia, co ma kluczowe znaczenie w ujeżdżeniu.