Premier Donald Tusk oświadczył we wtorek, że podjął decyzję, aby nie kontynuować prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Zaznaczył, że przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu ludzi.

W sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę to ryzyko. Podjąłem decyzję, aby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą, sprawę uznałem za zamkniętą

— powiedział Donald Tusk na konferencji po wtorkowym szczycie „koalicji chętnych” w Paryżu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego Donald Tusk wstrzymał prace nad reformą PIP?

Co powiedział Paweł Jabłoński o decyzji Tuska?

Jakie były przyczyny awantury na posiedzeniu rządu?

Jakie cięcia dotyczą PIP?

Premier Donald Tusk wycofał reformę PIP. Poseł PiS ostro reaguje. Mówi o „teatrzyku”

Do tej wtorkowej wypowiedzi premiera w środę odniósł się w programie „Graffiti” stacji Polsat News poseł PiS Paweł Jabłoński.

Wczoraj premier Tusk powiedział, że uznaje sprawę za zakończoną, prace nie będą kontynuowane, mimo tego, że przez pół roku były kontynuowane

— skomentował polityk, dodając, że Stały Komitet Rady Ministrów przyjął reformę PIP i „jest to kamień milowy wpisany do Krajowego Planu Odbudowy”.

Bardzo jestem ciekawy, jak zareaguje marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który zdaje się, że w tym samym studiu mówił kiedyś, że skończyły się te czasy, kiedy można tak działać, że Lewica nie pozwoli na tego typu ograniczenia

— dodał Paweł Jabłoński.

Poseł PiS stwierdził, że sytuacja związana z reformą PIP „to w dużym stopniu teatrzyk”.

A dlaczego to jest teatrzyk? […] Nie wiem, czy państwo wiecie, że na ostatniej prostej do ustawy budżetowej wszystkie kluby koalicyjne, zgłosiły poprawkę, gdzie wprowadziły cięcia

— powiedział poseł PiS.

Paweł Jabłoński zaznaczył, że z PIP „zostało ściętych 105 mln zł”, przez co instytucja ta „nie ma pieniędzy”.

Awantura na posiedzeniu rządu. Poszło o reformę PIP

Tydzień temu TVN24 informował, że na ostatnim posiedzeniu rządu miało dojść do awantury. Z informacji wynika, że Donald Tusk poczuł się oszukany w sprawie ustawy dotyczącej Państwowej Inspekcji Pracy. Poszło o przepisy mające wzmocnić PIP w walce z zatrudnianiem na umowy cywilnoprawne czy B2B. Inspektorzy PIP, wchodząc do zakładu pracy, mogliby wskazać pracownika zatrudnionego na umowie śmieciowej, jako tego, którego umowa ma zostać przekształcona w etat.

Projekt był już omawiany na posiedzeniu i wówczas odrzucono pomysł wdrożenia zaproponowanych przepisów. Mimo to ponownie znalazły się one w projekcie ustawy, co spowodowało oburzenie premiera i doprowadziło — według TVN24 — do spięcia z niektórymi ministrami. Warto w tym kontekście podkreślić, że reforma PIP została wpisana jako jeden z „kamieni milowych” potrzebnych do odblokowania części środków z Krajowego Planu Odbudowy.