Treść pochodzi od naszego partnera i została opublikowana w ramach programu  WP Kreator

Boeing otrzymał kontrakt o wartości 2,04 mld dolarów na dalsze prace nad wymianą silników – a nowe jednostki napędowe dostarczy Rolls-Royce.

To kolejny krok w programie, który ma sprawić, że maszyny pamiętające czasy zimnej wojny będą latać… co najmniej do 2050 roku.

Amerykanie podnieśli tytanów. Lecą w jednym kierunku

Amerykanie podnieśli tytanów. Lecą w jednym kierunku

B-52: bombowiec starszy niż większość pilotów

B-52 Stratofortress wszedł do służby w 1962 roku i od ponad sześciu dekad pozostaje jednym z filarów amerykańskiej triady odstraszania. Maszyna, zaprojektowana przez Boeinga, to dalekosiężny, poddźwiękowy bombowiec strategiczny, zdolny do przenoszenia zarówno broni jądrowej, jak i precyzyjnych ładunków konwencjonalnych.

Okulary AI. Technologia istnieje, ale jeszcze się nie przyjęła

Dziś USAF dysponuje flotą 75 egzemplarzy. Mimo pojawienia się nowocześniejszych konstrukcji, takich jak B-2 czy przyszły B-21 Raider – wciąż uznawane są za niezastąpione w wielu scenariuszach operacyjnych.

Nowe silniki zamiast jednostek z lat 60.

Kluczowym elementem modernizacji jest program CERP (Commercial Engine Replacement Program). Dotychczas B-52 korzystały z silników Pratt & Whitney TF33, które – choć solidne – projektowano ponad 60 lat temu.

Teraz zostaną one zastąpione nowymi jednostkami Rolls-Royce F130. W grudniu 2024 roku zakończono tzw. Critical Design Review, a obecny kontrakt dotyczy fazy rozwoju po tej ocenie – integracji systemów oraz modyfikacji i testów dwóch samolotów.

Prace potrwają do 31 maja 2033 roku i będą realizowane m.in. w Oklahomie, Teksasie, stanie Waszyngton i Indianie.

Tajemnicze systemy Gravehawk. Na froncie są zaledwie dwa

Tajemnicze systemy Gravehawk. Na froncie są zaledwie dwa

Dlaczego Rolls-Royce F130?

Nowe silniki mają przynieść kilka kluczowych korzyści:

  • wyraźnie większą niezawodność,
  • niższe koszty eksploatacji i serwisowania,
  • lepszą efektywność paliwową,
  • ograniczone ryzyko integracyjne – silniki mają pozostać na skrzydłach przez cały dalszy cykl życia B-52.

Rolls-Royce zainwestował już ponad 600 mln dolarów w zakłady w Indianapolis, gdzie silniki F130 będą produkowane w USA.

Nie tylko silniki – pełna cyfrowa modernizacja

Wymiana napędu to tylko część znacznie większego programu. B-52 otrzyma również nowy radar AN/APQ-188. Bazuje on na rozwiązaniach znanych z myśliwców F/A-18 i F-15. Bombowce otrzymają także zmodernizowane systemy łączności, nawigacji i awioniki.

Celem jest nie tylko wydłużenie życia floty, ale jej pełna integracja z nowoczesnym, sieciocentrycznym polem walki.

Latające muzeum… czy symbol pragmatyzmu USA?

B-52 ma rozpiętość skrzydeł 56 metrów, może zabrać 70 ton uzbrojenia. Osiąga prędkość Mach 0,84 i zasięg ponad 14 tys. km. W dobie dronów, hipersonicznych pocisków i stealth brzmi to jak relikt – a jednak Amerykanie konsekwentnie inwestują w konstrukcję sprzed 65 lat.

To pokazuje jedno: czasem modernizacja sprawdzonej platformy jest skuteczniejsza niż budowa wszystkiego od zera.

Cyfrowy PolakCyfrowy Polak © Cyfrowy Polak

Artykuł: Do samolotów sprzed 65 lat Amerykanie wkładają nowe silniki Rolls-Royce’a -pochodzi z serwisu PortalTechnologiczny.pl.