Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.

  • – Grupa Boryszew ma unikalne kompetencje nie tylko w zakresie produkcji metali, potrzebnych dla przemysłu obronnego, ale także w produkcji chemicznej – podkreśla w rozmowie z WNP jej prezes Wojciech Kowalczyk.
  • W pierwszym półroczu ma powstać seria próbna, a w drugim ruszyć seryjna produkcja dronów dla wojska.
  • Jak zauważa nasz rozmówca, budowanie całego przemysłu obronnego na spółkach Skarbu Państwa może się okazać dużo bardziej kosztowne niż powierzenie części zadań polskiemu kapitałowi prywatnemu. 

Wojciech Kowalczyk, prezes Grupy Boryszew. Fot. Materiały prasowe / BoryszewWojciech Kowalczyk, prezes Grupy Boryszew. Fot. Materiały prasowe / Boryszew

Boryszew ambitnie zakończył 2025 rok, bo wejście w zbrojeniówkę to moim zdaniem nie jest ani łatwa, ani szybka decyzja.

– Pamiętam, jak Polska jeszcze 10-15 lat temu opierała się przed jakimikolwiek zbrojeniami. Był taki dogmat, że jesteśmy członkiem NATO i sojusz zawsze nas wybroni, więc po co nam łodzie podwodne, po co nam artyleria? Kto nas tu będzie atakował? To wszystko runęło, bo mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją geopolityczną.
Europa, Polska także, zwiększa swoje wydatki przeznaczone na obronność.

W takich warunkach trudno się nie przestawić na ten typ produkcji przez grupę przemysłową, która ma tak dużo kompetencji w obszarach powiązanych. Szczególnie że mimo zapowiedzi pokoju w Ukrainie ta wojna, plus nowa zimna wojna, którą konflikt w Ukrainie rozpalił, zostaną z nami na lata.

Wszystkie kraje jeszcze długo będą stawiały na zbrojenia, bo raz przestawione priorytety szybko się nie zmieniają, a przede wszystkim te ryzyka szybko nie odejdą.

To prawda, ale w sumie nie wiadomo, jak długo się utrzyma taka sytuacja. Nie obawiacie się chwili, w której administracja powie: dobrze, odtworzyliśmy te zapasy, które przekazaliśmy Ukrainie, zbudowaliśmy nowe, więc nie potrzebujemy tak dużej produkcji amunicji?

– Na pewno jest w tym trochę prawdy, ale jeżeli programy gospodarcze zostały wytyczone i miliardy euro zainwestowane, to moim zdaniem nie jest możliwe, żeby w ciągu 2-3 lat to wszystko zniknęło. To są założenia największych gospodarek świata na minimum 10 lat. Nie wydaje mi się, żeby po tym, co się wydarzyło w Ukrainie, kwestia zaufania do Federacji Rosyjskiej szybko wróciła.

Obawy zimnowojenne, szczególnie tu, w naszym regionie, tak szybko nie odejdą. Długo żyliśmy w błogim przeświadczeniu, że tu wojny już nie będzie. Okazuje się, że ten błogostan jest bardzo kruchy. Musimy być przygotowani, bo nikt nas nie zabezpieczy lepiej niż my sami.

Alians państwa z biznesem prywatnym jest najbardziej sensowny

Oczywiście nie ma sensu takich dronów, jakie chcemy wytwarzać, budować na półkę, ale trzeba mieć zdolności, żeby je modernizować, dostosowywać do najnowszych osiągnąć techniki.

W tym wypadku alians państwa z biznesem prywatnym, kapitałem polskim, jest jak najbardziej sensowny. Z jednej strony państwo będzie rozwijać własne kompetencje i podnosić poziom bezpieczeństwa, z drugiej strona prywatna będzie dbała o rentowność projektu i komercyjne tempo realizacji.

To jednak wymaga chyba stworzenia nowej gospodarki, w której wolny rynek nie będzie już jedyną siłą sprawczą. Wszędzie państwa zaczęły kreować politykę ekonomiczną, regulacyjnie i finansowo.

– To widać w krajach Unii Europejskiej, gdzie tworząca regulacje Bruksela nie kieruje się rentownością. Oczywiście, państwa kreują i będą kreować własną politykę. Mam nadzieję, że także w Polsce przejdziemy od haseł do czynów i zapowiadana polonizacja, odbudowa polskiego przemysłu będzie miała miejsce.

Na razie dużo na ten temat mówimy, słyszymy o miliardach, które mają być tu w różnych projektach zainwestowane. Tej przemiany nie widać jednak w praktyce, podczas gdy inne państwa już to robią.

Niemiecka gospodarka, a zwłaszcza przemysł zbrojeniowy, długo była uśpionym olbrzymem. Ten olbrzym teraz się budzi i dostosowuje do obecnych realiów. Mam nadzieję, że również nasz kraj będzie podążał w tym kierunku.

Jeszcze raz podkreślam: budowanie wszystkiego na spółkach Skarbu Państwa może się okazać dużo bardziej kosztowne niż powierzenie części zadań polskiemu kapitałowi prywatnemu.

Które z kompetencji Grupy Boryszew chcecie wykorzystać w produkcji obronnej? Czy drony to jest wasze ostatnie słowo?

– Drony to jest początek. Będziemy je produkowali we współpracy z Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych, który dla statków bezzałogowych jest centrum kompetencyjnym Ministerstwa Obrony Narodowej, czyli naszej armii. Tam powinny być rozwijane najnowsze technologie, a Boryszew zajmie się kwestią produkcyjną, wydajnościową, rentowności całego projektu.

Nie chcemy wchodzić w kompetencje państwa, jeżeli chodzi o rozwój tej najnowszej myśli technologicznej w wyścigu zbrojeń, bo to będzie domena wojska.

Testy udowodniły przydatność wyrobów Boryszewa do produkcji amunicji

Jesteśmy grupą z poważnym segmentem metalowym, w którym mamy także mosiądz. Testy naszych miseczek do łusek u potencjalnego odbiorcy wyglądają obiecująco. Możemy również dostarczać inne półprodukty do produkcji amunicji z mosiądzu. Widzimy, że w tym obszarze rynek jest bardzo chłonny, szczególnie w zakresie amunicji małokalibrowej.

Myślę, że wkrótce będziemy mogli ogłosić nowe projekty związane z mosiądzem w sektorze obronnym. Mamy własną odlewnię, cały ciąg technologiczny. Przed nami pewne inwestycje w zakup ciągarek czy automatów do produkcji, które uzupełnią to, co mamy już we własnym parku maszynowym.

Pod kątem udziału w produkcji zbrojeniowej patrzymy także na stal. To bardziej skomplikowany projekt, który wymaga jeszcze prac badawczych, ale tu też widzimy potencjał dla Grupy Boryszew.

Nie chcemy przeszarżować, komunikować listów intencyjnych, z których potem miesiącami nic nie wynika. Planujemy wyprodukować próbną serię 20 dronów do marca i w połowie roku być gotowi do produkcji seryjnej. To jest bardzo szybkie tempo, ale wykonalne, dzięki temu, że mamy infrastrukturę w postaci hal i doświadczenie w produkcji przemysłowej.

Czy wejście w przemysł obronny to jedyna zmiana w waszej produkcji?

– Jak zakłada nasza zaktualizowana strategia, przestawiamy się na produkty o wyższej wartości dodanej, które znajdą popyt. Działamy w środowisku regulacji unijnych, w warunkach wysokich kosztów pracy, wysokich kosztów energii. Musimy produkować wyroby o jak najwyższych marżach. Produkcja, która nie pokrywa nawet kosztów stałych, nie ma sensu. Teraz właśnie w grupie odbywa się zmiana optyki, przestawienie na produkty nowe, które oferują zadowalającą marżę.

Przemysł obronny to niejedyny kierunek rozwoju Boryszewa

W Walcowni Metali Dziedzice wchodzimy na przykład w EG BRASS DW® (extra grade brass for drinking water), czyli mosiądz o ograniczonej zawartości substancji szkodliwych przenikających do wody pitnej, który na rynku niemieckim ma się stać standardem bodajże od 2027 r. Prędzej czy później dojdzie to również do nas. Tu widzimy niszę.

Chcemy także od drugiej połowy przyszłego roku wejść w rury kondensatorowe miedzioniklowe, ponieważ to jest ten sam rynek co wytwarzane już przez nas rury kondensatorowe mosiężne, służące jako wymienniki ciepła dla szeroko pojętej energetyki.

Czy w przemyśle obronnym chcecie wykorzystywać moce uwolnione przez problemy motoryzacji?

– W tej produkcji wykorzystamy przede wszystkim nasze kompetencje w branży chemicznej. W produkcji dronów wykorzystuje się różne technologie kompozytów. Powiedzmy sobie szczerze, osiągnięcie w połowie przyszłego roku gotowości do produkcji tysiąca dronów o rozpiętości skrzydeł 2,5 metra czy 3,5 metra to duże wyzwanie.

Kluczem jest, żeby cały łańcuch logistyczny był przede wszystkim oparty na polskich produktach i jak najkrótszy. To jest najbezpieczniejsze dla państwa i dla nas. Kwestie uzbrajania pozostawiamy naszemu partnerowi ITWL-owi, który ma kompetencje w tej dziedzinie. Z czasem nasze kompetencje będziemy chcieli rozszerzyć o elaborację amunicji, czyli złożenie pocisku w całość.

W takim razie, jakie widzicie koszty z tym związane? Jakie inwestycje musicie poczynić, żeby w ten nowy segment wejść? Zwłaszcza że, jak pan mówił, to wszystko dzieje się szybko.

– To prawda, niemniej kwestia pozyskania odpowiednich zgód czy koncesji pozostaje niezmienna. Uzyskanie jej to kwestia kilku tygodni. Wówczas wszystko przyspieszy. Pierwsze nakłady poniesiemy w perspektywie następnych 3-4 miesięcy. Powinny się zamknąć w kwocie kilkunastu milionów złotych.

To powinno nam pozwolić wyprodukować wspomnianą próbną serię 20 sztuk dronów i przygotować się do produkcji seryjnej. W połowie roku, gdy będziemy przechodzić już na produkcję seryjną, konieczne wydatki zapewne zaczną się multiplikować. Oczywiście ostateczne tempo wejścia w produkcję seryjną będzie uzależnione od pozyskania potencjalnych kontraktów z naszą armią.

A czas potrzebny na konstruowanie dronów? Bierzecie go pod uwagę czy będziecie korzystać z istniejących technologii?

– Nie ma potrzeby wymyślania czegoś, co już istnieje i jest sprawdzone w boju. Oczywiście nawet takie konstrukcje można modernizować. Będziemy więc wykorzystywać i modyfikować to, co się sprawdza na polu walki.