– Jeśli chodzi o sprawę ujawnienia zwłok dziecka w jednym z lokali na ulicy Modzelewskiego w Warszawie, wszczęte zostało przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Mokotów śledztwo w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci. Jest to standardowa kwalifikacja w przypadku ujawnienia zwłok, gdzie nieznana jest przyczyna śmierci – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.
Brutalne zabójstwo w Warszawie. Wstrząsające szczegóły
– Na tym etapie możemy potwierdzić, że podniesione głosy, wymiana zdań, krzyki, które były przyczyną wezwania policji przez sąsiadów, nie były spowodowane i nie były wynikiem awantury, tylko paniki związanej z ujawnieniem zwłok dziecka w tym lokalu – dodał.
Skiba zaznaczył, że nad ranem przeprowadzono sekcję zwłok dziecka. – To, co stwierdził biegły lekarz medycyny sądowej, to nagłe ustanie krążenia. Biegły stwierdził również i zaobserwował wrodzoną wadę mózgu, która mogła być odpowiedzialna za takie nagłe ustanie funkcji życiowych u tego dziecka – zaznaczył.
Przesłuchano ojca dziecka w charakterze świadka. Matka malucha jest jednak w ciężkim stanie i trafiła do szpitala psychiatrycznego. Czynności z nią na tym etapie nie są możliwe i prokuratura nie wie, kiedy będzie mogła przesłuchać kobietę.
Skiba zaznaczył, że dotychczasowe zeznania m.in. sąsiadów nie wskazują na to, by ktokolwiek mógł dopuścić się do śmierci dziecka.
– Potwierdzam, że rzeczywiście rodzice w chwili zatrzymania byli pod wpływem alkoholu. Byli bardzo spanikowani i wstrząśnięci tym, co się wydarzyło. Jeśli chodzi o opinie dotyczące tej rodziny, nie było żadnych zgłoszeń, żadnych awantur, żadnych interwencji policyjnych. Mamy tu do czynienia z tragicznym skutkiem związanym z normalnym funkcjonowaniem rodziny. Natomiast przede wszystkim śmierć została z tego, co stwierdził biegły, wywołana przez przyczyny naturalne – powiedział rzecznik prokuratury.
– Mogę potwierdzić, że śmierć dziecka w godzinach około północnych została stwierdzona przez matkę, kiedy wstała, żeby sprawdzić, co się dzieje z dzieckiem. Następnie doszło do krzyków paniki, obarczania się po śmierć dziecka. Rodzice wiedzieli, że dziecko jest chore, że ma wadę – podkreślił.