– Islamska Republika Iranu uznaje eskalację wrogiej retoryki wobec narodu irańskiego za zagrożenie i nie będzie tolerować jej kontynuowania bez odpowiedzi – zagroził generał Amir Hatami, którego słowa przytacza agencja AFP.
Hatami, wysoki rangą dowódca irańskiej armii, ostrzegł, że „jeśli wróg popełni błąd”, odpowiedź Iranu będzie silniejsza niż podczas 12-dniowej wojny z Izraelem w czerwcu zeszłego roku.
To reakcja na poparcie, jakiego premier Izraela Binjamin Netanjahu udzielił protestującym Irańczykom oraz na reakcje płynące ze Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że „jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów, USA przyjdą im z odsieczą”. „Jesteśmy uzbrojeni i gotowi do akcji” – napisał w niedzielę na platformie Truth Social.
Masowe protesty w Iranie. „Walczymy o kawałek chleba”
Od 28 grudnia w Iranie trwają masowe protesty związane z fatalną sytuacją ekonomiczną w kraju. Zaczęło się od akcji handlarzy, którzy zamknęli swoje sklepy. Niedługo później do protestu dołączyli studenci.
Lokalna waluta, rial – jak podaje agencja AFP – w ostatnich miesiącach gwałtownie traciła na wartości. Według oficjalnych statystyk inflacja w Iranie wyniosła w grudniu 52 proc. Jednak niektóre podstawowe artykuły są ze względu na galopujące ceny niedostępne dla części społeczeństwa. – Wszyscy tutaj walczą o kawałek chleba – powiedział jeden z protestujących, cytowany przez AFP.
Według stacji Iran International w ciągu 11 dni manifestacje objęły powyżej 200 miast w kraju.
Protesty zbierają krwawe żniwo. Agencja HRANA, opierając się na danych od lokalnych aktywistów, informuje o śmierci 29 osób – w tym czworga dzieci i dwóch przedstawicieli sił bezpieczeństwa.
Iran International ocenia, że rosnąca liczba ofiar śmiertelnych niesie ze sobą ryzyko amerykańskiej interwencji.
Zmienny Donald Trump. Co zrobi amerykański prezydent?
Czy na fali operacji specjalnej przeprowadzonej w Wenezueli Donald Trump zdecyduje się na podobny krok w Iranie?
Amerykanista dr hab. Tomasz Płudowski, prof. Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie, w rozmowie z Interią wskazuje trzy kluczowe aspekty.
– Stany Zjednoczone nie są w stanie skutecznie prowadzić kilku dużych wojen jednocześnie. Dlatego Trump chce działać szybko i niskim kosztem, ale nie chce angażować wojsk na dłużej. Bo, po pierwsze – opinia publiczna jest przeciwko, po drugie – to dużo kosztuje, po trzecie – jest logistycznie niewykonalne – wylicza ekspert. Na pewno Amerykanie nie chcą już budować narodu i szerzyć demokrację – dodaje.
Jednocześnie – i tu przechodzimy do kwestii drugiej – amerykański prezydent w ocenie prof. Płudowskiego chorobliwie wręcz potrzebuje sukcesu. – Myślę, że pokazanie siły i potęgi dla Trumpa, który przecież w tym roku kończy 80 lat i zmaga się z rekordowo niskimi sondażami – jest bardzo ważne – mówi amerykanista.
Docieramy do trzeciej sprawy – zmienności i nieprzewidywalności Donalda Trumpa, o czym opinia publiczna zdążyła się wielokrotnie przekonać.
– Działanie Trumpa przypomina mi historię George’a W. Busha, który kandydował z hasłami pokojowymi, a później rozpętał wojnę w Afganistanie i Iraku. I obecny prezydent Stanów Zjednoczonych po raz kolejny grozi czymś zupełnie odwrotnym do tego, co obiecywał w kampanii. Można powiedzieć, że to ewentualny pokój przez atak – wskazuje prof. Płudowski.
W ocenie eksperta Trump może zdecydować się na działania w Iranie, ale nie na szeroką skalę, za to na przykład wymierzone w konkretne osoby. – Nie sądzę, żeby sprawy irańskiego społeczeństwa były w rzeczywistości dla prezydenta USA istotne. Przecież w Wenezueli, choć pojmał Maduro, reżim zostawił – mówi.
USA kontra Iran. Senator nie przebiera w słowach
Tymczasem agencja Anadolu przywołuje słowa amerykańskiego senatora Lindseya Grahama, które padły w stacji Fox News. Republikanin ostrzegł ajatollaha Alego Chameneia, najwyższego irańskiego przywódcy duchowego i politycznego, że jeśli ten nie przestanie zabijać uczestników protestów, sam „obudzi się martwy”.
Jak podała AFP, prezydent Iranu Masud Pezeszkian wezwał w środę siły bezpieczeństwa do powstrzymania się od ataków na uczestników protestów. PAP zwraca natomiast uwagę, że apel nie dotyczy „uczestników zamieszek”.
„Osoby uzbrojone w broń palną, noże i maczety, atakujące posterunki policji i obiekty wojskowe, uczestniczą w zamieszkach. Należy odróżniać ich od protestujących” – wskazał wiceprezydent Iranu, Mohammad Dżafar Gempanah. Według agencji HRANA zatrzymano 1,2 tys. manifestantów.
W Iranie obowiązuje kara śmierci. Podczas fali protestów w 2022 roku po śmierci 22-letniej Mahsy Amini w areszcie policyjnym władze Iranu stosowały ją wobec uczestników manifestacji – więcej na temat przeczytasz w wywiadzie z dr Karoliną Rakowiecką-Asgari.
„Tusk postawi do pionu”. Echa awantury na posiedzeniu rząduPolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
