Po przeciętnym Turnieju Czterech Skoczni polscy skoczkowie przygotowują się do weekendu w Zakopanem. Będzie to już jeden z ostatnich przystanków przed igrzyskami, które startują 6 lutego. Wyniki TCS, ale też aktualną formę polskich skoczków, komentuje w rozmowie z nami Rafał Kot.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Władze PZN wciąż dają wolną rękę Maciusiakowi

Jan Juszczuk, Przegląd Sportowy Onet: Do igrzysk pozostał niecały miesiąc. Czy po Turnieju Czterech Skoczni wyklarowała się już ta trójka, która pojedzie do Włoch reprezentować Polskę?

Rafał Kot: Dla jednych się wyklarowała, dla niektórych może nie do końca. Natomiast jest to suwerenna decyzja trenera Macieja Maciusiaka i jego sztabu. My jako zarząd Polskiego Związku Narciarskiego nie chcemy w to ingerować. On za to odpowiada i on będzie za to rozliczany po całym tym okresie zimowym, czyli będzie odpowiadał za wyniki na igrzyskach olimpijskich, ale też za całokształt. Zawsze mamy taką zasadę, żeby nie wchodzić w buty trenera.

Oczywiście, wielu kibiców i ekspertów twierdzi, że ta trójka na igrzyska już się wyklarowała i powinna mieć bardziej spokojne treningi i przygotowania ze świadomością, że ten wyjazd mają już zapewniony. Ale są też jeszcze tacy, którzy liczą na to, że jeszcze może coś się wydarzy i ktoś niespodziewanie wyskoczy z formą. Niemniej jednak jesteśmy już na półmetku sezonu, a niestety wciąż jest marazm w naszych skokach. Nie takich wyników oczekiwali sami zawodnicy, ale też sztab trenerski. Również my jako zarząd Polskiego Związku Narciarskiego, a co najważniejsze — kibice i media.

Szkoleniowiec reprezentacji Polski Maciej MaciusiakSzkoleniowiec reprezentacji Polski Maciej Maciusiak (Foto: PAP/Grzegorz Momot)

Doprecyzujmy, że chodzi o Kacpra Tomasiaka, Kamila Stocha oraz o Macieja Kota. Pytanie, skąd wzięło się to odrodzenie Macieja, bo przecież ostatnie kilka lat to był dla niego bardzo zły okres.

Maciek podczas któregoś z ostatnich wywiadów powiedział, że podstawą jego, że tak powiem odrodzenia, choć nazwijmy to po prostu podstawą lepszych skoków jest to, że przez te lata niepowodzeń stał się gruboskórny. Niepowodzenia nie powodowały u niego rezygnacji. One go wręcz mobilizowały. Praca z psychologiem, praca nad sobą oraz tytaniczne treningi — to wszystko w końcu przyniosło dobre wyniki.

Maciej KotMaciej Kot (Foto: PAP/Grzegorz Momot)Rafał Kot apeluje, by nie dzielić kadry

Podczas Turnieju Czterech Skoczni wyklarowało się to, że jednak ci zawodnicy, którzy nie przygotowywali się pod okiem trenera Maciusiaka do tego sezonu, radzą sobie zdecydowanie lepiej od tych, którzy przygotowywali się również z innymi trenerami. Szczególnie Paweł Wąsek zaliczył spory regres względem poprzedniego sezonu. Faktycznie coś jest na rzeczy?

Takie dywagacje nie przynoszą dobrych rezultatów. Każdy może sobie to interpretować po swojemu na postawie tego, co widzi. Natomiast trener Maciusiak w rozmowie z mediami wyraźnie powiedział, że bardzo prosi, żeby nie dzielić kadry na „jego zawodników” i „nie jego zawodników”, bo wszyscy współpracują razem. Wszyscy razem się przygotowywali. Zarówno Dolezal ze Stochem brali udział w przygotowaniach z kadrą Maciusiaka, jak i zawodnicy Wojtka Topora. Stało się, jak się stało. Natomiast trener Maciusiak powiedział wyraźnie, że to nie sprzyja niczemu dobremu, takie wyławianie poszczególnych zawodników i mówienie, którzy są z kadry, a którzy są spoza. Dlatego ja się do tego stosuję. Powiem szczerze, że trener Maciusiak jest w bardzo trudnej sytuacji, bo nie takich wyników od niego wszyscy oczekiwali. On zresztą też narzucił sobie pewien reżim wynikowy, jaki powinien osiągnąć. Nie zazdroszczę mu i nie będę tutaj absolutnie tym, który będzie chciał mu jeszcze dołożyć.

Oni przegrali Turniej Czterech Skoczni

Który z zawodników przegrał pańskim zdaniem Turniej Czterech Skoczni? W oczach samego trenera, ale i też w oczach władz.

Przede wszystkim Piotrek Żyła. Skakał zaskakująco słabo. Turnieju do udanych nie może też zaliczyć Paweł Wąsek, który po zeszłym sezonie kojarzył nam się z wiodącym zawodnikiem pierwszej kadry. Wczoraj zmroziło mnie, gdy słuchałem jego wywiadu, podczas którego powiedział, że jest zdruzgotany i nie wie, co jest grane. Tak że te dwa nazwiska — na pewno Piotrek i na pewno Paweł.

Ma pan już wiedzę, jak będą wyglądały najbliższe tygodnie? Trener postawi na spokój czy jednak będzie chciał jeszcze czegoś szukać i kombinować?

To jest tak, że jakby wszystko było dobrze, to nie trzeba by było dalej szukać i nie trzeba by było kombinować. Natomiast teraz to jest ciężki orzech do zgryzienia, bo nie ma już czasu, by nadrobić niektóre rzeczy czy spróbować czegoś innego. Ale powtarzam, są to suwerenne decyzje trenera Maciusiaka. Teraz trener musi zdecydować, czy po Zakopanem ustalamy skład trzech zawodników na igrzyska i wyłączamy ich np. z morderczego wyjazdu do Japonii, czy lecą tam wszyscy i jeszcze tam walczą o skład na ZIO.

Kamil StochKamil Stoch (Foto: PAP/Grzegorz Momot)

Pamiętajmy, że mamy w tym roku jeszcze mistrzostwa świata w lotach. I tutaj absolutnie uważam, że jednym z naszych najmocniejszych punktów i to nawet z szansami na medal, nie boję się tego powiedzieć, jest Piotrek Żyła. I niech on się na tym teraz skupi, żeby wrócić do dobrego skakania i z przytupem pokazać się na MŚ w lotach. Jedynym powtarzalnym zawodnikiem jest teraz Kacper Tomasiak, a pamiętajmy, że to jest debiutant w Pucharze Świata, debiutant w Turnieju Czterech Skoczni i teraz pewnie będzie debiutantem na igrzyskach olimpijskich.

Jaka teraz panuje atmosfera w kadrze i jaka panowała podczas Turnieju Czterech Skoczni? W poprzednim sezonie mówiło się o tym, że są zawodnicy podzieleni na zwolenników i przeciwników byłego już trenera Thomasa Thurnbichlera. Jak to aktualnie wygląda?

Myślę, że w grupie jest teraz duża koncentracja. Każdy by chciał jechać na te igrzyska. Tam jedzie się po medal, a nie po to, żeby wejść do „50”. Natomiast jaka teraz jest atmosfera i jaka panowała podczas Turnieju Czterech Skoczni, tego jeszcze nie wiem. Na miejscu miał być prezes Adam Małysz i pewnie od niego czegoś się dowiem. Wszyscy wrócili z Austrii dopiero dzisiaj nad ranem. Na pewno w dobrym humorze jest ta wspomniana trójka. Nauczyliśmy się cieszyć z małych rzeczy. Na pewno my i sam Kamil Stoch będziemy miło wspominać jego pożegnanie z Turnieju Czterech Skoczni, które przygotowali mu organizatorzy.