Przed startem rywalizacji w 1/16 Pucharu CEV można było spokojnie wyczekiwać na wynik dwumeczu. Węgrzy nie wydawali się bowiem być wymagającym rywalem. Czwarty zespół ostatniego sezonu PlusLigi w konfrontacji numer 1 jednak rozczarował, mimo że zwyciężył 3:1. W rewanżu nie było już wątpliwości, kto jest lepszy. Ekipa Andrzeja Kowala tym razem w trzech krótkich setach rozstrzygnęła losy rywalizacji.

ZOBACZ WIDEO: Boruc szczerze o życiu po karierze. „Problematyczny początek”

Przebieg pierwszego seta pokazał, że obie ekipy dzieli przepaść, jeśli chodzi o potencjał sportowy. Jastrzębianie szybko wypracowali pięciopunktową przewagę (10:5). Węgrzy kiepsko przyjmowali i czytelnie rozgrywali, ułatwiając polskiej ekipie ustawienie bloku. W polu serwisowym spustoszenie siali Gierżot, Szerszeń i Zaleszczyk. Przewaga brązowych medalistów ostatniej edycji Ligi Mistrzów była bezdyskusyjna. Defensywa rywali właściwie nie istniała. Stuprocentową skuteczność ataku zanotowali Gierżot, Zaleszczyk i Usowicz. Jedyny blok przyjezdni zanotowali na Kaczmarku. Można to było odnotować jako ciekawostkę, bowiem przewaga Jastrzębian nawet na moment była zagrożona.

Drugi set był zdecydowanie najbardziej wyrównany, choć i tym razem niewiele się wydarzyło. Goście wykorzystali pierwszą przerwę już po starcie, gospodarze odskoczyli bowiem na trzy punkty (5:2). Zespół Trenera Kowala kontrolował grę, momentami jedynie pozwalając Węgrom zbliżyć się na trzy akcje. Nawet w takich momentach w ekipie z Górnego Śląska panował spokój. Nic dziwnego, najlepszy gracz w ekipie gości, Zvicer, prezentował bardzo nierówną formę w ataku. Dużo bardziej pewni byli Gierżot i Kaczmarek, to na nich opierał ofensywę Toniutti. Ten ostatni przypieczętował zresztą awans Jastrzębskiego Węgla do 1/8 finału, zdobywając punkt na wagę zwycięstwa w drugim secie.

W trzecim secie trener Kowal posłał do boju rezerwowych, na placu gry pojawili się m.in. Kujundzić, Tuaniga i odpoczywający wcześniej Brehme. Nawet w takiej sytuacji przyjezdni nie byli jednak w stanie znaleźć punktu zaczepienia. Miejscowi szybko wypracowali pięciopunktową zaliczkę, którą utrzymywali (11:6). Niewiele działo się również w drugiej połowie seta. Węgrzy najwyraźniej uznali, że to spotkanie trzeba po prostu dograć. Motywacji nie brakowało Kujundziciowi, Brehme i Gierżotowi, którzy do końca byli niemal nieuchwytni dla rywali. Loty obniżył jedynie Kaczmarek. W końcówce szansę zapisania się w statystykach otrzymali Staszewski i Kiersnowski. Obaj zdążyli dołożyć punktową cegiełkę do wygranej.

JSW Jastrzębski Węgiel – MAV Elore SC 3:0 (25:12, 25:18, 25:12)

JW: Kaczmarek, Toniutti, Szerszeń, Zaleszczyk, Gierżot, Usowicz, Jurczyk (libero) oraz Kufka, Kujundzić, Staszewski, Kiersnowski, Brehme, Tuaniga;

MAV: Szabo, Eke, Zvicer, Kecskemeti, Slaiber, Pesti, Takacs (libero) oraz Andrus, Peter, Bandi, Szentesi, Varga.

Pierwszy mecz 3:1 dla Jastrzębskiego Węgla, który awansował do 1/8 finału Pucharu CEV.