Stany Zjednoczone „absolutnie potrzebują” Grenlandii – powiedział Trump w wywiadzie dla „The Atlantic”. Amerykański przywódca wskazał, że autonomiczne terytorium zależne od Danii jest kluczowe dla obronności USA w związku z obecnością rosyjskich oraz chińskich jednostek w regionie.

Biały Dom kuje żelazo póki gorące i po pojmaniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro pręży muskuły. Interwencja zbrojna na Grenlandii jest mało prawdopodobna, chociaż rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt straszy, że „wykorzystanie sił zbrojnych USA jest oczywiście zawsze opcją, którą dowódca ma do dyspozycji”. To jednak nie jest takie proste.

– Zbrojna napaść jest problematyczna, bo wymagałaby zgody Kongresu, a ten takiej zgody nie da. Każde działanie wykorzystujące publiczne pieniądze musi mieć aprobatę Kongresu, o czym Trump przekonuje się przy okazji Wenezueli. Prawdopodobnie kongresmeni powiedzieli mu, że szczególna obecność USA i udział w rozbudowie energetycznej także będzie wymagać autoryzacji. W tym roku są wybory śródokresowe i jeśli w Izbie Reprezentantów wygra Partia Demokratyczna, to ona musiałaby zaakceptować każdą ustawę budżetową – opowiada nam amerykanista Rafał Michalski.

Zaliczył bankructwo i powrócił. Mówi szczerze, co go uratowało

– Od stycznia 2025 r. Kongres nie przegłosował żadnej ustawy dotyczącej Wenezueli, w tym sankcji. To kwestie kontrowersyjne, sam Trump doszedł do władzy na propokojowej agendzie, a Partia Republikańska mówiła o ograniczaniu obecności wojskowej za granicą na rzecz wsparcia amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego – dodaje.

Ekspert przypomina, że większość republikańska w Kongresie jest najmniej liczna od 1939 r., do tego część polityków odcina się od skrzydła MAGA. – Dwie osoby nie głosują i Republikanie już przegrywają. Tutaj nie ma żadnego marginesu błędu, zwłaszcza że pogorszyły się relacje między częścią Republikanów i Białym Domem – kontynuuje.

Amerykanie szukają domów i ziemi. Grenlandia zmienia prawo

Amerykanie szukają domów i ziemi. Grenlandia zmienia prawo

Czy Grenlandię można kupić?

Amerykański rząd już kilkukrotnie dyskutował o zakupie Grenlandii (w latach 1867, 1910, 1946, 1955, 2019 i 2025). Po II wojnie światowej w tajemnicy złożono Danii ofertę w złocie, co odpowiadało wówczas 100 mln dol. Według US National Archives – dziś, biorąc pod uwagę inflację, byłoby to 1,3 mld dol. Ofertę odrzucono. Jednak USA w przeszłości kupowały już ziemie.

W 1917 r. USA zapłaciły Danii za Wyspy Dziewicze 25 mln dol. w złocie (dziś ekwiwalent 500 mln dol.). Natomiast w 1867 r. Rosja za Alaskę otrzymała 7,2 mln dol. W 1803 r. Francja sprzedała większość Luizjany za 15 mln dol.

USA kupiły Alaskę za frytki. Dziś to ok. 125 mln dol. Grenlandia byłaby znacznie droższa – mówił w 2019 r. w rozmowie z CNN Iwan Morgan z University College London.

Sami Grenlandczycy zarzekają się, że nie są i nie będą na sprzedaż. I nie zmienią tego miliardy dolarów. Premier Danii Mette Frederiksen ostrzega z kolei, że atak na Grenlandię „byłby końcem NATO”.

Grenlandia jak Hawaje i Portoryko

Nie jest tajemnicą, że Donald Trump bierze przykład z 25. prezydenta USA Williama McKinleya (1897-1901), który zasłynął wprowadzaniem ceł oraz aneksją Hawajów w 1898 r. Wówczas celem USA była ekspansja na Pacyfiku. Za rządów McKinleya przejęto też Portoryko – obecnie terytorium zależne USA o statusie wspólnoty z dużą autonomią wewnętrzną.

Wenezuela ugina się. Warta miliardy ropa popłynie do USA

Wenezuela ugina się. Warta miliardy ropa popłynie do USA

Zanim doszło do aneksji Hawajów, podpisano z ostatnim królem archipelagu Davidem Kalākaua traktat o wolnym handlu zezwalający na sprzedaż cukru na rynku amerykańskim bez cła. Bogaci plantatorzy zaczęli przejmować kontrolę nad wyspami. Niedługo później Hawaje włączono do USA, co pozwoliło bogatym i białym właścicielom plantacji importować tanią siłę roboczą i eksportować swoje produkty na kontynent przy niskich cłach.

Podstawa konstytucyjna stawia sprawę jasno: każde powiększenie terytorium USA i wprowadzenie prawa na terytorium USA może się odbyć tylko i wyłącznie poprzez zgodę władzy ustawodawczej. W przeszłości, gdy dołączano terytorium florydzkie czy teksańskie, Senat musiał ratyfikować traktat większością 2/3 głosów. W 1897 r. doszło jednak do precedensu hawajskiego, przy okazji wojny amerykańsko-hiszpańskiej – wyjaśnia Michalski.

W czasie wojny Hawaje ogłosiły neutralność, lecz mimo to na tamtejszych wodach stacjonowała amerykańska marynarka wojenna, a na wyspach – żołnierze. McKinley uznał, że Hawaje same pozwoliły amerykańskim żołnierzom na wejście na ich terytorium. W ten sposób mieli przyznać się do znajdowania się w amerykańskiej strefie wpływów.

Trump nie poparł opozycji w Wenezueli. Bał się chaosu i braku ropy

Trump nie poparł opozycji w Wenezueli. Bał się chaosu i braku ropy

– McKinley wprowadził do Kongresu rezolucję o przyjęciu Hawajów, co zrobiono zwykłą większością głosów. Ominięto formułę traktatu, co na przełomie wieków było bardzo kontrowersyjne i w 1901 r. wypowiedział się w tej sprawie Sąd Najwyższy. To orzeczenie mówi, że jeśli nad danym terytorium faktyczną władzę sprawują USA i status danego terytorium nie jest w powszechnej polityce międzynarodowej kwestionowany, to można uznać, że praktyczne posiadanie terenu jest sformalizowane prawnie. Skoro na Hawajach byli żołnierze amerykańscy, to traktat akcesyjny nie był potrzebny – tłumaczy Michalski.

Nasuwa się pytanie, czy podobnie może być z Grenlandią, gdzie od 1951 r. istnieje amerykańska baza wojskowa Pituffik. Jednak orzeczenie SN mówi wprost, że nie może być kwestionowany status międzynarodowy danego terytorium. Czy to oznacza, że ewentualny sprzeciw w ONZ wobec zajęcia Grenlandii przez Trumpa spowodowałby, że Amerykanie straciliby możliwość przejęcia kontroli nad wyspą?

– To jest orzeczenie jedyne w swoim rodzaju i dziś mamy z tym problem. Władze Republiki Hawajskiej odrzuciły traktat akcesyjny, ale w tamtych czasach świat nie interesował się Hawajami i Portoryko. Dziś jest inaczej. W teorii weto duńskiego parlamentu dotyczące akcesji Grenlandii przez USA wystarczyłoby do wypełnienia orzeczenia z 1901 r. Ale co zrobiłby Trump? – zastanawia się nasz rozmówca.

Hawaje to najmłodszy stan USA, natomiast Portoryko jest wspólnotą stowarzyszoną USA z własnym rządem, lecz podporządkowanym amerykańskiej konstytucji. Ludzie urodzeni w Portoryko mają amerykańskie obywatelstwo. Także Wyspy Marshalla są wspólnotą stowarzyszeniową z USA. To Waszyngton odpowiada tam za politykę obronną i zagraniczną – podobnie jest w przypadku relacji Grenlandii z Danią.

Jedyny scenariusz przejęcia Grenlandii, który mógłby poprzeć kongresmen z establishmentu, zakłada stowarzyszenie we współpracy pokojowej. Czyli Grenladczycy w plebiscycie decydują o współpracy z USA. Następnie zgodę musi wydać Kongres. Taka umowa reguluje handel i obecność wojskową na wyspie. Prezydent USA w relacjach z terytoriami zewnętrznymi nie ma prawie żadnej roli, oprócz nakładania strategicznych ram wynikających z konstytucji. O wszystkim decyduje Kongres. Tak było za imperialnego McKinleya, Jamesa Polka i Grovera Clevelanda – kwituje amerykanista.

Według sondażu instytutu Verian ze stycznia 2025 r. 85 proc. mieszkańców Grenlandii nie chce, aby wyspa stała się częścią USA. Pomysł Trumpa popierało wówczas tylko 6 proc. badanych.

Jeszcze jedną z opcji jest zwiększenie amerykańskiej obecności na Grenlandii przy aprobacie NATO oraz Danii.

Kluczowy 2026 rok

W tym kontekście plany Trumpa stają się problematyczne. Pozostały mu trzy lata prezydentury, a wybory śródokresowe mogą zmienić układ sił w Waszyngtonie. To oznacza, że Trump ma niewiele czasu, żeby „wprowadzić na tyle istotne zmiany, żeby w przyszłości nie dało się ich odwrócić w prosty sposób” – ocenia Michalski.

Tak Chiny wykorzystują surowcową dominację. "Ostatni dzwonek dla UE"

Tak Chiny wykorzystują surowcową dominację. „Ostatni dzwonek dla UE”

– Widać tę politykę przyspieszenia. Jednak niewiele wiadomo o samych nastrojach wokół Grenlandii w amerykańskiej administracji. Doradca ds. bezpieczeństwa krajowego Stanów Zjednoczonych Stephen Miller ocenił, że wyspa jest kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego, ale nie znamy zdania reszty urzędników. Czy Grenlandia to podgrzewanie atmosfery po Wenezueli, czy rzeczywiste działanie? Kongresmeni nic nie wiedzą ani o zbrojnej interwencji, ani o akcesji. Zaskakująco niewiele rzeczy wycieka z wąskiego grona Gabinetu Owalnego – ocenia Michalski.

Zdaniem eksperta ważny jest czynnik ambicjonalny u Trumpa, który chce pozostawić po sobie dziedzictwo m.in. w postaci większego terytorium USA.

– Każdy prezydent chce zapisać się w historii. Stąd Trump mówi o Nagrodzie Nobla, stąd konflikt wokół Kanału Panamskiego czy teraz kwestia Grenlandii. Ta wyspa zawsze była kluczowa dla Arktyki. Wybory śródokresowe powodują, że Trump nie ma czasu. Jeśli coś ma się wydarzyć, to wydarzy się dosyć szybko. Nawet w 2026 r. Demokraci mają narzędzia do zablokowania polityki Białego Domu, a dziś sondaże pokazują ich wyraźne zwycięstwo w Izbie – podsumowuje Michalski.

Piotr Bera, dziennikarz money.pl