Oskar Pietuszewski oficjalnie został zawodnikiem FC Porto. Agent zawodnika, Mariusz Piekarski, opowiada nam jako pierwszym o kulisach tego transferu. – Mieliśmy na stole oferty z Atletico i Betisu. Hiszpanie walczyli do samego końca, ale Jagiellonia zachowała się bardzo fair – mówi agent 17-latka.

O tym, że jeden z największych polskich talentów ostatnich lat najprawdopodobniej trafi do FC Porto, informowaliśmy dzień przed Wigilią. Już wtedy rozmowy pomiędzy Jagiellonią Białystok a liderem ligi portugalskiej były na bardzo zaawansowanym poziomie. Zwolniły na czas świąteczny, ale tuż przed Nowym Rokiem weszły w decydującą fazę i zakończyły się w miniony poniedziałek.

Dalsza część tekstu pod wideo

– Rozmowy z FC Porto zaczęliśmy jeszcze we wrześniu. Wytypowaliśmy i zgłosiliśmy się do Portugalczyków jako idealne miejsce do rozwoju dla Oskara. Wiadomo było o gigantycznym zainteresowaniu jego osobą, od zapytań do obserwacji, ale nie chcieliśmy wskakiwać na zbyt głęboką wodę. Z tego względu od razu odrzuciliśmy kilka kierunków: Anglię, Niemcy i Włochy – tłumaczy nam Mariusz Piekarski.

– Następne miesiące to już praca Porto. Dokładna obserwacja zawodnika na meczach, zbieranie informacji, zaczynając od najbardziej oczywistych ludzi jak Jakub Kiwior i Jan Bednarek, po pogłębiony wywiad środowiskowy, oraz analiza jego potencjału. Wszystko się zgadzało. Porto było zdecydowane na Oskara i zaczęły się negocjacje z Jagiellonią, które mocno przyspieszyły w grudniu – mówi nam agent zawodnika.

Pietuszewskiemu bardzo spodobał się portugalski projekt. Z większych lig brał jedynie pod uwagę przenosiny do La Liga. I na finiszu negocjacji ze “Smokami” do ofensywy przeszli także Hiszpanie.

– W minionym tygodniu negocjacje zmierzały ku końcowi. Oskar poleciał z kolegami na mecz Realu do Madrytu. Na poniedziałkowy wieczór miał wykupiony lot powrotny do Polski, ale już w niedzielę czułem, że będzie dobrze i powiedziałem mu, że rano może obudzić się z wykupionym samolotem do Porto. I tak też się stało. Zamiast do Warszawy poleciał do Portugalii, gdzie czekał na ostateczne porozumienie. Miał zaplanowane testy medyczne i podpisanie kontraktu. Ja z Damianem Paziewskim (partner w agencji Unidos) dolecieliśmy we wtorek rano – wyjaśnił agent Pietuszewskiego.

– O Oskara do końca walczyły Atletico i Betis. Mieliśmy z nimi wynegocjowane kontrakty. Wszystko było już bardzo konkretne i gdyby rozmowy z Porto się załamały, w poniedziałek Atletico miało złożyć oficjalną ofertę do Jagiellonii Białystok. Mało tego. Oba hiszpańskie kluby były gotowe zostawić Pietuszewskiego w Białymstoku do końca sezonu. I tu szacunek dla Jagiellonii. Dyrektor sportowy, Łukasz Masłowski, zdawał sobie sprawę, gdzie jest najlepsze miejsce do rozwoju zawodnika. Brał pod uwagę jego zdanie. Może ugrałby nieco więcej z Atletico i Betisem, ale podszedł do tego po ludzku. Pełna klasa – zdradza nam Piekarski. – zdradza nam Piekarski.

Ostateczna kwota transferu za Pietuszewskiego to 10 milionów euro z wliczonymi bonusami + 10 procent od zysku z kolejnego transferu. To oznacza, że 17-latek nie pobije rekordu transferowego Ekstraklasy. Przynajmniej na razie.

– Zafiksowanie się na rekord transferowy to kompletny absurd. Mogliśmy przeciągać, negocjować, dopuścić kluby z Premier League, i pewnie spokojne przebić te 11 milionów. I co z tego? Tu chodziło o mądry rozwój zawodnika. Ostatecznie uważam, że to świetny deal dla każdej ze stron. Wybraliśmy mądry projekt z dużą szansą na granie, a Jagiellonia znacząco bije swój rekord transferowy i buduje historię swojego sukcesu. Wysoko sprzedaje swojego wychowanka, może przesunąć poprzeczkę w negocjacjach przy innych transferach. Uważam, że dziś to jest najlepiej poukładany klub w Polsce. A rekord transferowy Ekstraklasy? Jeśli Oskar będzie zdrowy i rozwijał się, jak planujemy, „Jaga” dostanie porządne pieniądze z procentu od kolejnego transferu i ten rekord pobije – powiedział Piekarski.

FC Porto kolejne spotkanie rozegra 14 stycznia. To ćwierćfinał Pucharu Portugalii z Benficą Lizbona. Czy Pietuszewski ma szansę na debiut już w tym spotkaniu? Niekoniecznie.

– Pamiętajmy, że Oskar jest zawodnikiem niepełnoletnim, dlatego transfer musi być jeszcze zaakceptowany przez FIFA. Może to potrwać nawet 2-3 tygodnie. Liczymy, że krócej, ale trzeba się liczyć, że trzeba będzie chwilę poczekać na jego debiut. Jeśli zabraknie go na ławce rezerwowych, może to przede wszystkim wynikać z przepisów – tłumaczy Piekarski.

Dlatego też zawodnik nie mógł przed ukończeniem 18. roku życia podpisać umowy dłuższej niż trzy lata. W rzeczywistości kontrakt ma wynosić pięć lat i inna umowa wejdzie w życie, gdy Pietuszewski będzie pełnoletni. Na transfer musieli też zgodzić się rodzice piłkarza.