Kyryło Budanow, który do piątku pełnił funkcję szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego, świetnie rozpoczął nowy rok. 27 grudnia upozorował śmierć Denisa Kapustina — dowódcy rosyjskiego oddziału walczącego po stronie Ukrainy — i tym samym wyprowadził w pole rosyjskich agentów, którzy wypłacili pół miliona dolarów [ok. 1,8 mln zł] nagrody za rzekome zabójstwo.
W czwartek otwarcie świętował swój widowiskowy przekręt, publikując nagranie, na którym szeroko uśmiecha się w towarzystwie dowódcy rebeliantów. — Gratuluję ci, jak to się mówi, powrotu do życia — powiedział 39-letni szef wywiadu.
Jermak, który pod koniec swojej kadencji funkcjonował niemal jak „współprezydent”, został zmuszony do rezygnacji w listopadzie, po tym jak do jego mieszkania wkroczyli śledczy w związku z toczącym się śledztwem korupcyjnym dotyczącym sektora energetycznego i otoczenia prezydenta. Jak przystało na upartego Zełenskiego, prezydent początkowo odrzucał żądania zdymisjonowania Jermaka, ale w końcu uległ, gdy nawet posłowie jego własnej partii zaczęli się buntować.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Odejście Jermaka to faktycznie tektoniczna zmiana na ukraińskiej scenie politycznej. Być może Budanow pozwolił sobie w zaciszu na dyskretny uśmiech po nowym awansie. W końcu nie tylko ponownie przechytrzył Rosjan, ale i pokonał Jermaka — który widział w nim rywala i kilkakrotnie próbował go zwolnić — i ostatecznie to właśnie on został drugą osobą w państwie.
„Poważny kryzys zaufania”. Nad tym będzie musiał skupić się Budanow
Przed Budanowem stoi jednak trudne zadanie. W swojej nowej dotychczasowy szef wywiadu wojskowego będzie potrzebował całej politycznej przebiegłości, jaką wykazał się w rywalizacji z Jermakiem.
Przejęcie kierownictwa biura prezydenta to wyzwanie nawet w najlepszych czasach. Tymczasem Ukraina znajduje się w najgorszym możliwym położeniu — stoi na rozdrożu długotrwałej wojny o przetrwanie, a prezydent Rosji Władimir Putin nie wykazuje najmniejszej chęci do jej zakończenia. Wręcz przeciwnie — za każdym razem, gdy pojawia się amerykańska inicjatywa pokojowa, Putin odpowiada kolejnym stanowczym niet.
Na froncie sytuacja też się pogarsza — Ukraina jest pod coraz większą presją, bo Rosja uzyskała przewagę taktyczną. Walki na wschodzie odsłaniają poważne braki kadrowe. Odessa jest celem zmasowanych ataków dronów i rakiet, w ramach rosyjskiej próby zduszenia ukraińskiej gospodarki poprzez blokowanie eksportu. Na dodatek rosyjskie uderzenia w infrastrukturę energetyczną kraju w tym roku sieją jeszcze większe zniszczenia, a Ukraina nie dysponuje obroną przeciwlotniczą, która byłaby w stanie temu sprostać — i nic nie wskazuje, by miała ją szybko otrzymać.
Na domiar złego Kijów musi mierzyć się z niecierpliwym prezydentem USA, który naciska, by Ukraina zgodziła się na nieakceptowalne rosyjskie żądania, co naraziłoby kraj na destabilizację i polityczny chaos.
Budanow będzie więc musiał nie tylko pomagać swojemu przełożonemu w unikaniu konfliktu z nieprzewidywalnym Donaldem Trumpem, który zdaje się sympatyzować z Moskwą i często powiela narracje Kremla. Czeka go również wspieranie Zełenskiego w radzeniu sobie z narastającym chaosem na scenie politycznej oraz narastającą przepaścią między głową państwa a parlamentem. Co więcej, jeśli Zełenski nie będzie miał wyjścia i przyjmie niekorzystny pokój, Budanow będzie musiał pomóc mu przekonać do niego Ukraińców.
Polityka partyjna — w Ukrainie od dawna brutalna i bezwzględna — w tym roku rozgorzała na nowo po fatalnej, ostatecznie zaniechanej próbie Zełenskiego i Jermaka odebrania niezależności dwóm kluczowym agencjom antykorupcyjnym, akurat gdy zaczęły one interesować się ludźmi z prezydenckiego otoczenia. Narastający skandal korupcyjny wokół zrujnowanego sektora energetycznego tylko pogłębia rozczarowanie społeczne i frustrację parlamentu. Chociaż Ukraińcy będą bezwzględnie wspierać Zełenskiego w jego dyplomatycznych zmaganiach z Waszyngtonem, krytyka sposobu jego rządów rośnie.

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, i Donald Trump, prezydent USA, podają sobie ręce podczas konferencji prasowej. Palm Beach, 28 grudnia 2025 r.JIM WATSON / AFP
— Największym oczekiwaniem wobec tej zmiany władzy, poza odsunięciem ludzi Jermaka, jest prawdziwa przemiana w sposobie sprawowania rządów, zwłaszcza w relacjach władz z obywatelami. Zbyt długo wojna służyła jako wygodna zasłona dla regresu demokracji. Ukraińskie społeczeństwo przeżyło poważny kryzys zaufania: powstała przepaść między rządem a ludźmi, podsycana naruszeniami praw człowieka, powszechnym rozczarowaniem celami wojny i wszechobecną korupcją — mówi Julija Mendel, była doradczyni Zełenskiego, która stała się jego głośną krytyczką.
„Dobra zmiana”. Człowiek czynu w kancelarii prezydenta
Na szczęście dla Zełenskiego poza oczywistym politycznym sprytem Budanow przejmie kancelarię prezydenta przy ulicy Bankowej w Kijowie z istotnym atutem, jakim jest ogromna popularność wśród społeczeństwa.
Budanow zyskał uznanie jako szef ukraińskiego wywiadu wojskowego, nadzorując skuteczne i budujące morale rajdy komandosów na okupowane terytoria Ukrainy i samej Rosji. Organizował spektakularne akcje sabotażowe, zamachy i ataki dronów na cele wojskowe i energetyczne, w tym taki, który zniszczył systemy radarowe i rosyjski wojskowy samolot transportowy An-26 na Krymie w zeszłym miesiącu.
Nie jest też typowym urzędnikiem zza biurka. Budanow to człowiek czynu, który bierze udział w rajdach osobiście, kontynuując własne doświadczenie na froncie. Bezpośrednio po Majdanie walczył w Donbasie, jako członek elitarnej jednostki komandosów ukraińskiego wywiadu wojskowego.
W 2014 r. został ranny na wschodzie kraju. Dwa lata później dowodził brawurową akcją sabotażową na okupowanym przez Rosję Krymie, która zakończyła się dramatycznym i pełnym napięcia odwrotem na kontrolowane przez Ukrainę terytorium. Nic dziwnego, że Rosjanie chcą się go pozbyć — i próbowali. Według jego współpracowników rosyjskie siły specjalne kilkukrotnie nieudolnie próbowały zamachu na życie Budanowa, w tym w 2019 r., kiedy bomba podłożona pod jego samochód wybuchła przedwcześnie.
Pytanie tylko, jak ta awanturnicza przeszłość przełoży się na przyszłość polityczną? I poza popularnością — jaką wartość dodaną Budanow wnosi do gabinetu Zełenskiego?
Wysoki rangą ukraiński urzędnik, który wypowiedział się pod warunkiem anonimowości, spodziewa się, że obecność Budanowa ożywi prezydenturę w trudnym momencie: — Ma wiarygodność. Ma autorytet osobisty. Raczej nie będzie działał jak Jermak, który niczym pająk oplatał swoją siecią wszystkich wokół. Budanow raczej skoncentruje się na sprawach bezpieczeństwa narodowego, pozostawiając ministrom swobodę działania, bez mikrozarządzania ze strony centrali. A to oznacza mniejszą monopolizację władzy przez prezydenta. I będzie to dobra zmiana — przewiduje.
Podobnie ocenia Daniel Vajdich, republikański ekspert do spraw polityki zagranicznej i prezes firmy doradczej Yorktown Solutions, współpracującej z ukraińskimi instytucjami państwowymi. Nazywa powołanie Budanowa „genialnym posunięciem Zełenskiego”.
— Uważam, że bardzo dobrze się stało, że biurem prezydenta po odejściu Jermaka kieruje teraz osoba powszechnie szanowana. To wpłynie korzystnie na podejmowanie decyzji w Kijowie — mówi. Rzeczywiście, Jermak był łatwym celem dla polityków spod znaku MAGA krytykujących Ukrainę. Budanowa, jako bohatera wojennego, znacznie trudniej do atakować. Nie obciążają go żadne afery korupcyjne ani podejrzane rozgrywki polityczne.
„Ma swoje polityczne ambicje”. Budanow następcą Zełenskiego?
A jeśli ma własne polityczne ambicje, podejmując się tego zadania, najwyraźniej odłożył je na bok — przynajmniej na najbliższą przyszłość. Trudno byłoby mu startować przeciwko Zełenskiemu w jakichkolwiek wyborach. Poza tym, jeśli w najbliższych miesiącach coś pójdzie nie tak, ryzykuje zniszczeniem własnego wizerunku i osłabieniem szans w wyborach.
W ukraińskim parlamencie nie brakuje zaskoczenia, że Budanow przyjął tę ofertę. — To bardzo zagadkowe — przyznaje w rozmowie z „POLITICO” jeden z parlamentarzystów, prosząc o anonimowość. — Ma swoje polityczne ambicje. Zachodzę w głowę, dlaczego zdecydował się na ten krok. Z politycznego punktu widzenia bezpieczniej byłoby mu zostać przy dotychczasowej pracy.
W parlamencie mówi się ogólnie, że Budanow musiał otrzymać jakieś polityczne obietnice na przyszłość — czy to w sprawie stanowiska premiera po wyborach, czy sugestii, że Zełenski nie zamierza ubiegać się o reelekcję, a były szef wywiadu mógłby być kandydatem rządowym. Inni, być może mniej podejrzliwi deputowani, mówią POLITICO, że decyzja Budanowa mogła wynikać raczej z patriotyzmu niż z chłodnej kalkulacji. Ojczyzna na pierwszym miejscu.
Możliwe, choć ukraiński analityk Adrian Karatnicki podejrzewa, że sprawa jest bardziej złożona: powołanie Budanowa „przypadło na moment, gdy parlament staje się coraz bardziej niezależny, a posłowie widzą, że polityczna siła Zełenskiego słabnie”. Dostrzegają to również lojaliści prezydenta, więc nominację można odczytywać jako „próbę Zełenskiego i jego otoczenia znalezienia potencjalnego następcy — na wypadek niekorzystnych notowań sondażowych Zełenskiego, które uniemożliwiłyby mu reelekcję”.
Zatem to po części oferta pracy, a po części casting do zupełnie nowej roli.

Kyryło Budanow, szef biura prezydenta Ukrainy, przybywa na szczyt tzw. Koalicji Chętnych. Paryż, 6 stycznia 2026 r.LUDOVIC MARIN / AFP
Niezależnie od tego wszystkiego, główne pytanie brzmi, czy Budanow zdoła zbudować most nad rosnącą przepaścią między prezydentem a parlamentem i społeczeństwem obywatelskim — coś, czego Jermak nigdy nie zamierzał zrobić. Innymi słowy, czy spełni społeczne oczekiwania wobec prawdziwej przemiany ukraińskich rządów? Jeśli tak, wzmocni to Zełenskiego — a w konsekwencji także jego samego.