Europejczycy nie zdawali sobie wcześniej sprawy, że groźby Donalda Trumpa dotyczące przejęcia Grenlandii są poważne. Teraz politycy nie ignorują już prezydenta USA. Zamiast tego desperacko poszukują planu, który powstrzymałby go przed realizacją swoich planów.

— Musimy być gotowi na bezpośrednią konfrontację z Trumpem — mówi w rozmowie z POLITICO dyplomata UE poinformowany o trwających rozmowach. „Jest w agresywnym nastroju i musimy być przygotowani”.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w środę 7 stycznia, że w przyszłym tygodniu planuje omówić z duńskimi urzędnikami kwestię przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Biały Dom poinformował, że Trump wolałby przejąć terytorium w drodze negocjacji i rozważa zakup wyspy — ale możliwe jest również przejęcie jej siłą militarną. To zburzyłoby światowy porządek, jaki znamy. Europa ma jednak środki nacisku na Trumpa — a zarazem możliwość wyjścia z tej sytuacji.

Serwis POLITICO rozmawiał z urzędnikami, dyplomatami, ekspertami i osobami z kręgów NATO, aby ustalić, w jaki sposób Europa mogłaby powstrzymać prezydenta USA przed podjęciem tak daleko idących kroków — i jakie ma opcje, jeśli do tego dojdzie. Rozmówcom zapewniono anonimowość, aby mogli swobodnie wyrażać swoje opinie.

W miarę nasilania się działań dyplomatycznych w Europie francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noel Barrot powiedział, że wraz ze swoimi odpowiednikami z Niemiec i Polski omówił już wspólną europejską odpowiedź na groźby Trumpa.

„Stawką jest pytanie, w jaki sposób można wzmocnić Europę, UE, aby powstrzymać groźby i ataki na jej bezpieczeństwo i interesy” — powiedział Barrot dziennikarzom. „Grenlandia nie jest na sprzedaż i nie można jej przejąć… więc groźby muszą się skończyć”.

— Wszyscy są bardzo zaskoczeni i nie wiedzą, jakie mamy faktycznie narzędzia — mówi z kolei w rozmowie z POLITICO były duński poseł. „Nikt tak naprawdę nie wie, co robić, ponieważ Amerykanie mogą robić, co chcą. Potrzebujemy jednak natychmiastowych odpowiedzi na te pytania. Nie możemy czekać trzech, pięciu czy siedmiu lat”.

Z rozmów, jakie serwis POLITICO przeprowadził z europejskimi urzędnikami, wyłaniają się trzy opcje na powstrzymanie Trumpa przez Europę.

Możliwość pierwsza. Znalezienie kompromisu

Trump twierdzi, że Grenlandia ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i zarzuca Danii, że nie robi wystarczająco dużo, aby chronić wyspę przed rosnącą aktywnością wojskową Chin i Rosji w Arktyce.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Najszybszym sposobem na wyjście z tej sytuacji jest prawdopodobnie wynegocjowanie porozumienia, które pozwoli Trumpowi wyjść z rozmów z czymś, co będzie mógł przedstawić jako sukces — a Danii i Grenlandii pozwoli zachować twarz.

Były wysoki rangą urzędnik NATO zasugerował, że sojusz mógłby mediować między Grenlandią, Danią i Stanami Zjednoczonymi, tak jak to miało miejsce w przypadku sporów między członkami sojuszu, Turcją i Grecją.

Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker powiedział w środę 7 stycznia, że Trump i jego doradcy nie uważają, aby Grenlandia była odpowiednio zabezpieczona:

Wraz z topnieniem lodów i otwieraniem się szlaków w Arktyce i na dalekiej północy… Grenlandia staje się bardzo poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych.

Kobieta spogląda na krajobraz w Nuuk na Grenlandii (zdj. ilustracyjne)

Kobieta spogląda na krajobraz w Nuuk na Grenlandii (zdj. ilustracyjne)Leon Neal / Staff / Getty Images

Sojusznicy NATO rozważają również nowe propozycje dla Trumpa, które mogłyby wzmocnić bezpieczeństwo Grenlandii — pomimo powszechnego przekonania, że wszelkie bezpośrednie zagrożenia ze strony rosyjskich i chińskich statków dla tego terytorium są przesadzone.

Według trzech dyplomatów NATO sojusz powinien rozważyć między innymi przyspieszenie wydatków na obronę Arktyki, przeprowadzenie większej liczby ćwiczeń wojskowych w regionie oraz wysłanie wojsk w celu zabezpieczenia Grenlandii i uspokojenia Stanów Zjednoczonych, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Dwaj dyplomaci stwierdzili w rozmowie z POLITICO, że sojusz powinien również być otwarty na utworzenie programu „Arctic Sentry” — przeniesienie swoich zasobów wojskowych do regionu — podobnego do inicjatyw „Eastern Sentry” i „Baltic Sentry”.

— Wszystko, co można zrobić, aby wzmocnić obecność sojuszu w pobliżu Grenlandii i spełnić żądania Trumpa, powinno zostać wykorzystane w maksymalnym stopniu — mówi w rozmowie z POLITICO jeden z cytowanych powyżej dyplomatów NATO.

Trump twierdzi również, że chce Grenlandii ze względu na jej ogromne złoża minerałów oraz potencjalne rezerwy ropy i gazu. Istnieje jednak powód, dla którego potencjał Grenlandii pozostaje w dużej mierze niewykorzystany: wydobywanie surowców z jej niegościnnego terenu jest trudne i bardzo kosztowne, co sprawia, że jest to mniej konkurencyjne niż import z Chin.

Przedstawiciele Danii twierdzą, że przez lata próbowali przekonać do inwestycji w Grenlandii, ale ich europejscy partnerzy nie byli do tego przekonani — chociaż dyplomata UE zaznajomiony z tą sprawą powiedział, że ze strony Europejczyków pojawiają się oznaki zmiany nastawienia.

Możliwość druga. Przekazać Grenlandii mnóstwo pieniędzy

Administracja Trumpa poparła ruch niepodległościowy Grenlandii. Argumentem jest to, że jeśli terytorium arktyczne opuści Królestwo Danii i podpisze umowę ze Stanami Zjednoczonymi, zostanie zalane amerykańskimi dolarami.

Trump wielokrotnie odmawiał wykluczenia użycia siły militarnej w celu przejęcia Grenlandii — lecz podkreśla, że chce, aby stało się to dobrowolnie. UE i Dania próbują przekonać mieszkańców wyspy, że mogą zaoferować im lepsze warunki.

Według projektu wniosku Komisji Europejskiej opublikowanego we wrześniu Bruksela planuje ponad dwukrotnie zwiększyć wydatki na Grenlandię od 2028 r. w ramach długoterminowych planów budżetowych opracowanych po tym, jak Trump zaczął wysuwać roszczenia wobec wyspy.

Zgodnie z planami, które podlegają dalszym negocjacjom między państwami członkowskimi, UE prawie podwoiłaby wydatki na Grenlandię do 530 mln euro (ok. 2 mld 231 mln 650 tys. zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej) w okresie siedmiu lat, począwszy od 2028 r. Byłby to dodatek do środków, które Dania przekazuje Grenlandii w ramach umowy z tym samorządnym terytorium.

Zgodnie z tym samym dokumentem Grenlandia będzie również mogła ubiegać się o dodatkowe 44 mln euro (185 mln 270 tys. zł) finansowania unijnego dla odległych terytoriów związanych z krajami europejskimi.

Wsparcie duńskie i europejskie koncentruje się obecnie głównie na opiece społecznej, służbie zdrowia, edukacji i ekologicznej transformacji terytorium. Zgodnie z nowymi planami wydatków zakres ten zostanie rozszerzony o rozwój zdolności wyspy do wydobywania zasobów mineralnych.

— Mamy bardzo wiele osób żyjących poniżej progu ubóstwa, infrastruktura Grenlandii jest zaniedbana, a nasze zasoby są wydobywane głównie bez korzyści dla Grenlandii, przede wszystkim z zyskiem dla duńskich przedsiębiorstw — mówi Kuno Fencker, grenlandzki poseł opozycji popierający niepodległość wyspy.

Nuuk, stolica Grenlandii (zdj. ilustracyjne)

Nuuk, stolica Grenlandii (zdj. ilustracyjne)Marli Miller/UCG/Universal Images Group via Getty Images / Getty Images

Atrakcyjna oferta Danii i UE może wystarczyć, aby utrzymać Grenlandczyków poza zasięgiem Ameryki.

Możliwość trzecia. Odwet gospodarczy

— Od czasu pierwszej kadencji Trumpa podjęto wiele wysiłków, aby przemyśleć, w jaki sposób zapewnić bezpieczeństwo Europy, krajów nordyckich i Arktyki bez aktywnego udziału Stanów Zjednoczonych — mówi Thomas Crosbie, ekspert wojskowy z Królewskiej Duńskiej Akademii Obrony, która zapewnia szkolenia i edukację dla duńskich sił zbrojnych.

— To trudne, ale możliwe. Nie wiem jednak, czy ktokolwiek poważnie rozważał zapewnienie bezpieczeństwa Europy przed Ameryką. To po prostu szaleństwo — dodał Crosbie.

UE dysponuje jednym silnym narzędziem politycznym, które mogłaby wykorzystać do powstrzymania Trumpa: instrumentem przeciwdziałającym przymusowi, „bazooką handlową” stworzoną po pierwszej kadencji Trumpa, która pozwala UE na odwet w przypadku dyskryminacji handlowej.

UE zagroziła jego użyciem po tym, jak Trump nałożył cła na europejskie kraje, ale w lipcu odłożyła go na półkę po osiągnięciu porozumienia między obiema stronami. Ponieważ Stany Zjednoczone nadal nakładają cła na UE, Bruksela może ponownie sięgnąć po „bazookę”.

— Wartość naszego eksportu do Stanów Zjednoczonych wynosi nieco ponad 600 mld euro (ok. 2 bln 526 mld 400 mln zł), a w przypadku ok. jednej trzeciej tych towarów mamy ponad 50-proc. udział w rynku. Jest całkowicie jasne, że jest to również siła, którą dysponujemy — mówi Bernd Lange, przewodniczący komisji handlu Parlamentu Europejskiego.

Trump musiałby jednak uwierzyć, że UE podchodzi do sprawy poważnie, biorąc pod uwagę, że wszystkie jej ostre deklaracje nie przyniosły jak dotychczas żadnego skutku.

Możliwość czwarta. Siły lądowe

Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się przejąć Grenlandię siłą militarną, Europejczycy nie będą w stanie temu zapobiec.

— Nie zamierzają oni [Europejczycy] przeprowadzić prewencyjnego ataku na Amerykanów przed przejęciem Grenlandii, ponieważ byłoby to równoznaczne z wypowiedzeniem wojny — powiedział Crosbie, duński ekspert wojskowy. „Ale jeśli chodzi o reakcję na pierwszy ruch, to naprawdę zależy. Jeśli Amerykanie wyślą bardzo małą grupę ludzi, można spróbować ich aresztować, ponieważ byłoby to przestępstwo”.

Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby Stany Zjednoczone podjęły zdecydowane działania.

Z prawnego punktu widzenia możliwe jest, że Dania zostałaby zmuszona do podjęcia działań zbrojnych. Zgodnie z rozkazem z 1952 r. „w przypadku ataku na terytorium Danii” żołnierze powinni „natychmiast podjąć walkę, nie czekając na rozkazy”.

— Kraje europejskie powinny rozważyć możliwość wysłania żołnierzy do Grenlandii — jeśli Dania o to poprosi — aby zwiększyć potencjalne koszty działań wojskowych USA — mówi w rozmowie z POLITICO dyplomata UE, powtarzając sugestie, że Berlin i Paryż mogą wysłać siły zbrojne. Chociaż siły te prawdopodobnie nie będą w stanie oprzeć się inwazji Stanów Zjednoczonych, mogłyby one działać jako środek odstraszający.

— Może dojść do uwikłania w pułapkę; pewne grupy ludzi fizycznie staną na drodze [Amerykanom], podobnie jak w przypadku sytuacji na placu Tiananmen [gdzie studenci protestowali przeciwko chińskim władzom], co potencjalnie skłoniłoby wojsko [amerykańskie] do użycia przemocy lub wycofania się — mówi o takim scenariuszu Crosbie.

Ekspert dodaje, że powyżej opisane podejście wiązałoby się z wysokimi kosztami dla Europy. „Jest całkiem możliwe, że w wyniku próby zapobieżenia amerykańskim roszczeniom wobec Grenlandii mogą zginąć ludzie”.