Mimo że Polacy coraz częściej i bardziej świadomie dbają o swoje bezpieczeństwo podczas wakacyjnych wyjazdów, wciąż około 11 proc. podróżujących rezygnuje z wykupienia ubezpieczenia. Jak wynika z sondażu ARC Rynek i Opinia, zrealizowanego we współpracy z Europa Ubezpieczenia, osoby decydujące się na zakup polisy robią to przede wszystkim z myślą o pokryciu ewentualnych kosztów leczenia oraz ochronie mienia na wypadek kradzieży lub zagubienia bagażu.
Ekspert o ubezpieczeniu na urlopie. „Zdarzyć się mogą nieszczęśliwe wypadki”
O tym, jak nieprzewidywalne mogą być zdarzenia losowe w czasie urlopu, mówi Grzegorz Chwiałkowski, agent ubezpieczeniowy z ponad 25-letnim doświadczeniem, w rozmowie z portalem gazeta.pl. „Zdarzyć się mogą nieszczęśliwe wypadki – można tańczyć na dachu na imprezie, przewrócić się, spaść i złamać kręgosłup. Można się zatruć jedzeniem kupionym na ulicy, można się przewrócić, mieć wypadek samochodowy, wpaść pod busik…” – wylicza ekspert, podkreślając, że do takich sytuacji dochodzi zarówno pod wpływem alkoholu, jak i na trzeźwo.
Jak zaznacza Chwiałkowski, część tego typu zdarzeń kończy się hospitalizacją, a w najpoważniejszych przypadkach niezbędny okazuje się również specjalistyczny transport medyczny do kraju. „Wykupując polisę, nie tylko zabezpieczamy się przed kosztami leków i leczenia, lecz także od odpowiedzialności cywilnej – jeśli to my wyrządzimy innej osobie szkodę, czy coś zniszczymy” – dodaje.
Ekspert przytacza także historię Polaka, który podczas pobytu w USA zakaził się groźną bakterią, co doprowadziło do wielonarządowej niewydolności organizmu. „W krytycznym stanie trafił na oddział intensywnej terapii. W szpitalu spędził dwa miesiące, a jego pobyt w nim zamknął się w kwocie 2 mln 800 tysięcy zł. Przetransportowanie go do Polski kosztowało z kolei 52 tysiące zł” – relacjonuje Chwiałkowski.
Ekspert zaznacza, że koszt podstawowego ubezpieczenia turystycznego w Europie jest relatywnie niski i wynosi średnio 10-13 zł za dzień pobytu dla osoby dorosłej. Część krajów, takich jak USA, Kanada, Australia, Chiny czy Japonia, objęta jest osobną taryfikacją ze względu na bardzo wysokie koszty leczenia. W przypadku Stanów Zjednoczonych polisa może kosztować ok. 40-60 zł za dobę. Jak wyjaśnia Chwiałkowski, wynika to z wysokich wypłat odszkodowań i konieczności zapewnienia znacznie wyższych sum ubezpieczenia.
Agent ubezpieczeniowy podkreśla również, że niektóre popularne kierunki, postrzegane jako tanie turystycznie – takie jak Egipt czy Tajlandia, w rzeczywistości wiążą się z bardzo drogą opieką medyczną. „Koszty leczenia tam są bardzo wysokie, dlatego sumy ubezpieczenia powinny być wyższe, a ubezpieczenie może być wówczas droższe” – dodaje.
- Polskie biuro podróży z poważnymi problemami. Zbliża się do upadłości?
- Wyjazdy bez celu, cisza i auto zamiast samolotu. Trendy w turystyce 2026 r.
EKUZ. Czym jest i czy jest niezbędny podczas zagranicznego wyjazdu?
Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) to dokument potwierdzający prawo do korzystania z publicznej opieki zdrowotnej podczas czasowego pobytu za granicą. Karta wydawana jest bezpłatnie i często bywa traktowana przez turystów jako wystarczające zabezpieczenie medyczne. Jak podkreślają eksperci, jej zakres jest jednak ograniczony i nie zastępuje pełnego ubezpieczenia turystycznego.
Jak wyjaśnia Grzegorz Chwiałkowski, EKUZ „pokrywa koszty niezbędnej i nieplanowanej opieki medycznej w publicznym systemie zdrowotnym krajów UE, EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria) i Wielkiej Brytanii”.
W praktyce oznacza to możliwość skorzystania z lekarza, leczenia szpitalnego, badań czy pomocy stomatologicznej, ale wyłącznie w nagłych przypadkach. Jak zaznacza ekspert, karta nie obejmuje planowanych zabiegów, wizyt w prywatnych placówkach ani kosztownych akcji ratunkowych – na przykład w górach z użyciem śmigłowca. EKUZ nie pokrywa również kosztów transportu medycznego ani nie zwraca pieniędzy wydanych na leki.
Chwiałkowski podaje konkretny przykład – jadąc na narty w Alpy wyłącznie z kartą EKUZ, bez dodatkowego ubezpieczenia, za akcję ratunkową w górach turysta zapłaci z własnej kieszeni. Podobnie będzie w przypadku leczenia w prywatnej klinice, które w wielu krajach jest standardem.
Strażacy bez pieniędzy. Burmistrz odmówiła pokrycia kosztów ubezpieczeniaPolsat News