James McFadden, legenda reprezentacji Szkocji i były as Evertonu, został oficjalnie ogłoszony bankrutem. Skala jego problemów finansowych jest ogromna – zadłużenie byłego piłkarza osiągnęło kwotę 2,6 mln funtów (ok. 13,2 mln złotych).
O sprawie, która wstrząsnęła brytyjską opinią publiczną, przypominając o tym, jak trudne bywa życie sportowców po zejściu z boiska, informuje „Daily Mail”.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swoim zdrowiu. „Mam pewne problemy”
Przyczyną upadku finansowego 42-latka nie była jednak rozrzutność, lecz nietrafione inwestycje z początku lat 2000. Podobnie jak wielu innych piłkarzy z Wysp Brytyjskich, McFadden lokował kapitał w fundusze filmowe i nieruchomości, które miały zapewniać ulgi podatkowe.
Brytyjski rządowy departament odpowiedzialny za zbieranie podatków (HMRC) uznał jednak te mechanizmy za formę unikania opodatkowania, co wymusiło zwrot ogromnych sum wraz z odsetkami.
Proces upadłościowy został podjęty dobrowolnie przez samego McFaddena. Specjaliści z firmy Opus Restructuring potwierdzili, że gwiazdor futbolu nie był w stanie spłacić narosłych przez lata zobowiązań. Warto dodać, że nie była to jego pierwsza batalia z urzędem skarbowym – już w 2018 roku sprawa trafiła do sądu, lecz wtedy dług pomogła mu uregulować rodzina.
Dla fanów futbolu na Wyspach Brytyjskich McFadden to postać kultowa, głównie dzięki 48 występom w szkockiej kadrze narodowej i pamiętnemu golowi przeciwko Francji w Paryżu w 2007 roku (w meczu el. Euro 2008).
W Premier League z powodzeniem reprezentował barwy Evertonu (147 meczów), Birmingham City oraz Sunderlandu. Po zakończeniu kariery w 2018 roku pozostawał aktywny zawodowo jako asystent trenera kadry Szkocji oraz ceniony ekspert telewizyjny, m.in. w stacji Sky Sports.
Historia McFaddena nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz częścią większego problemu dotykającego piłkarzy z jego pokolenia. W pułapkę tych samych funduszy inwestycyjnych wpadły również inne wielkie gwiazdy, takie jak Danny Murphy, Wayne Rooney czy Rio Ferdinand.