Niecałą milę od miejsca, w którym w maju 2020 r. Afroamerykanin George Floyd został zamordowany przez białego policjanta, w środę 7 stycznia funkcjonariusz urzędu imigracyjnego ICE zastrzelił 37-letnią kobietę. Nagrania pokazują, jak trzech funkcjonariuszy ICE próbuje zatrzymać powoli jadący samochód. Następnie padają trzy strzały. Widać na nich ślady po kulach w przedniej szybie kobiety i pluszowe zabawki leżące w jej samochodzie.

Naoczni świadkowie, którzy chcieli pomóc ciężko rannej Renee, zostali odesłani przez policjanta z karabinem maszynowym. „Spokojnie” — mówi na jednym z nagrań uzbrojony mężczyzna. „Jak, do cholery, możecie codziennie wykonywać swoją pracę?” — krzyczy kobieta stojąca za kamerą. „Zabijacie moich sąsiadów! Porywacie moich sąsiadów!”.

Tragedia w Minneapolis dopełnia obrazu kryzysu politycznego w USA. W środę wieczorem lokalnego czasu kilka tysięcy osób zgromadziło się w dzielnicy, w której doszło do interwencji, protestując przeciwko przemocy policyjnej. Również w Chicago, Nowym Jorku i innych miastach ludzie wyszli na ulice. Oburzenie działaniami administracji Donalda Trumpa wykracza daleko poza granice Minnesoty.

USA: matka zastrzelona przez ICE

Kobietą, która została zastrzelona przez funkcjonariusza amerykańskiej służby imigracyjnej i celnej w Minneapolis w środę, była Renee Nicole Macklin Good, 37-letnia matka trójki dzieci, która niedawno przeprowadziła się do Minnesoty.

Była obywatelką USA urodzoną w Kolorado i wydaje się, że nigdy nie została oskarżona o nic związanego z organami ścigania poza mandatem drogowym.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W mediach społecznościowych Macklin Good opisywała siebie jako „poetkę, pisarkę, żonę i matkę.” W jednym z postów stwierdziła, że obecnie „doświadcza Minneapolis”. Zdjęcie profilowe opublikowane na Pintereście pokazuje ją uśmiechającą się i trzymającą małe dziecko przy policzku. Inne jej wpisy dotyczył tatuaży, fryzur i dekorowaniu domu.

Urzędnicy administracji Trumpa przedstawiają Macklin Good jako terrorystkę, która próbowała staranować agentów federalnych swoim samochodem. Jej były mąż twierdził, że nie jest aktywistką i nigdy nie widział, aby uczestniczyła w jakimkolwiek proteście.

Opisał ją jako oddaną chrześcijankę, która brała udział w młodzieżowych misjach do Irlandii Północnej, gdy była młodsza. Uwielbiała śpiewać, uczestniczyła w chórze w liceum i studiowała wokalistykę na studiach. Uczyła się także twórczego pisania na Old Dominion University w Wirginii. Według wpisu na stronie wydziału anglistyki na Facebooku w 2020 r. zdobyła nagrodę za jedną ze swoich prac. Prowadziła także podcast ze swoim drugim mężem, który zmarł w 2023 r.

„Renee była jedną z najżyczliwszych osób, jakie kiedykolwiek znałem” — powiedziała w wywiadzie dla gazety „Minnesota Star Tribune” Donna Ganger, matka zabitej kobiety. „Była niezwykle współczująca. Opiekowała się ludźmi przez całe życie. Była kochająca, wyrozumiała i czuła. Była niesamowitą osobą”.

„Wynoście się z Minneapolis”

Były mąż Renee, który poprosił o zachowanie anonimowości ze względu na bezpieczeństwo dzieci, powiedział, że Macklin Good właśnie odwoziła swojego 6-letniego syna do szkoły w środę i jechała do domu z obecnym partnerem, gdy spotkali grupę agentów ICE na zaśnieżonej ulicy w Minneapolis, gdzie przeprowadzili się w zeszłym roku z Kansas City.

Na początku tygodnia Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA ogłosił, że wyśle do Minnesoty ponad 2000 funkcjonariuszy. „Jeśli jesteś nielegalnym imigrantem i popełniasz oszustwo, spodziewaj się wizyty ICE” — oświadczyła we wtorek 6 stycznia agencja.

Dyrektor ICE Todd Lyons mówił o największej operacji od początku drugiej kadencji Trumpa. Została ona zarządzona osobiście przez amerykańskiego prezydenta. Sprzeciwiają się jej zarówno burmistrz Minneapolis, jak i gubernator stanu.

Protesty w Minneapolis po zabiciu Renee Nicole Good, 7 stycznia 2026 r.

Protesty w Minneapolis po zabiciu Renee Nicole Good, 7 stycznia 2026 r.Stephen Maturen / Stringer / Getty Images

Politycy ci nie mogą jednak nic zrobić przeciwko kompetencjom federalnym prezydenta, podobnie jak ich odpowiednicy z całego kraju — od Los Angeles, przez Nowy Orlean i Chicago, aż po Waszyngton.

Oświadczenia Waszyngtonu i Minneapolis dotyczące tego incydentu wydają się pochodzić z dwóch różnych planet. Trump oświadczył, że zabita kobieta była „zawodową agitatorką”. „W sposób brutalny, umyślny i złośliwy potrąciła funkcjonariusza ICE”, który „najwyraźniej w obronie własnej” ją zastrzelił. Sekretarz ds. bezpieczeństwa narodowego USA Kristi Noem nazwała to „aktem terroryzmu wewnętrznego”.

Burmistrz Minneapolis natychmiast stwierdził, że są to „bzdury”. Nie zgodził się z wersją o akcie samoobrony, którą forsuje Trump i jego otoczenie. „Po obejrzeniu tego nagrania chcę wszystkim powiedzieć wprost, że to bzdura” — powiedział Jacob Frey. Zwracając się do ICE, demokratyczny polityk powiedział: „Wynoście się z Minneapolis”.

Gubernator Minnesoty Tim Walz wezwał mieszkańców do zachowania spokoju. Stanowe służby bezpieczeństwa zbierają informacje na temat tego tragicznego wydarzenia. Walz ogłosił mobilizację własnej Gwardii Narodowej. „To przynajmniej nasi ludzie” — stwierdził.

Walz, który w 2024 r. ubiegał się o wiceprezydenturę Stanów Zjednoczonych u boku Kamali Harris, znajduje się pod dużą presją polityczną. Podczas pandemii imigranci, głównie somalijscy, mieli wyłudzić w tym stanie nawet 600 mln euro (ok. 2 mld 526 mln zł, licząc po obecnym kursie wymiany walutowej). Oskarżeni mieli stworzyć ogromną fałszywą sieć, w ramach której pozorowano realizację programów pomocy rodzinom w zakresie żywności i usług socjalnych.

Odkąd przed świętami Bożego Narodzenia wyszła na jaw ta afera, Trump wielokrotnie atakował somalijskich imigrantów i samą Somalię. Prezydent USA mówił takie rzeczy jak „wasz kraj śmierdzi”, że somalijscy Amerykanie to „śmieci”, że „nic nie wnoszą” i że nie chce ich w Stanach Zjednoczonych.

W konsekwencji nakazał wysłanie oddziałów ICE do Minneapolis, aby pojmać Somalijczyków. To oraz działania władz wobec innych imigrantów, zwłaszcza Latynosów, wywołały publiczne protesty jeszcze przed tragedią, do której doszło w środę 7 stycznia.

Teraz miasto ponownie symbolicznie reprezentuje podzieloną Amerykę. Dla jednych obecność policji jest politycznym i rasistowskim atakiem na obywateli. Dla innych działania Trumpa są jedyną drogą do przywrócenia prawa i porządku oraz położenia kresu nadużyciom państwowego systemu opieki społecznej.