Oskarem Pietuszewskim interesowało się wiele klubów, a ostatecznie w środę rewelacyjny 17-latek podpisał kontrakt do 2029 r. z FC Porto. Łączna kwota transferu, uwzględniając bonusy, wyniesie 10 mln euro, a Jagiellonia, gdzie dotychczas występował, zagwarantowała sobie 10 procent od kolejnego transferu. Może więc w przyszłości być to najwyższy transfer w historii Ekstraklasy.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

W umowie Pietuszewskiego widnieje klauzula odstępnego w wysokości 60 mln euro, czyli jak ktoś tyle zapłaci, to może go pozyskać, nie pytając Porto o zgodę. To największy jak dotąd hit transferowy z udziałem polskiego piłkarza tej zimy.

W Porto Pietuszewski spotka rodaków Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka, którzy są tam pewnymi punktami drużyny. Jemu będzie trudniej o grę, o czym mówi nam miejscowy dziennikarz Andre Monteiro z dziennika „Record”.

— FC Porto ruszyło po lewoskrzydłowego, bo to pozycja, która została nieobsadzona od lata 2025 roku. Klub miał trzech skrzydłowych, po lewej stronie gra Borja Sainz, a po prawej Pepe i William Gomes, ale brakowało czwartej opcji — mówi Monteiro.

— FC Porto podpisało nawet kontrakt z Yannem Karamohem jako wolnym agentem po zamknięciu okna, ale piłkarz nie potwierdził, że może być wiarygodną opcją. Biorąc pod uwagę liczbę meczów, jakie czeka Porto i skupienie się na odzyskaniu mistrzostwa, mając też ambicje w Lidze Europy, osoby podejmujące decyzje postanowiły sprowadzić lewoskrzydłowego — tłumaczy Monteiro.

Przekonuje jednak, że czeka Polaka trudne zadanie. — Oskar będzie konkurował z jednym z najlepszych piłkarzy FC Porto w pierwszej części sezonu Borją Sainzem. Ponadto każdy z prawoskrzydłowych również może zagrać z lewej strony — mówi.

— Oskar przychodzi jako alternatywa, dodatkowa opcja. Także dlatego, że pozostali skrzydłowi pracowali z trenerem Francesco Fariolim od ponad pół roku. Ponadto drużyna gra dobrze i odnosi zwycięstwa, a w tej sytuacji trudniej nowemu piłkarzowi wejść do składu. Jednakże jeśli będzie grał wystarczająco dobrze, to trener nie będzie miał problemu, by go wystawiać — zapewnia Monteiro.

Nie kryje, że ma duże oczekiwania związane z młodym Polakiem. — Pietuszewski jest nieznany większości kibiców w Portugalii. Z tego, co jednak czytaliśmy i z opinii, jakie do nas docierały, wynika, że jest piłkarzem z niesamowitym potencjałem, już zdolnym mieć wpływ na zespół — mówi.

— Z jego przyjściem wiążą się oczekiwania, że pomoże drużynie i będzie opcją, która pozwoli trenerowi rotować składem bez utraty jakości i oczywiście, że będzie się rozwijał, aby spełnić oczekiwania, które są z nim związane — mówi.

Oskar Pietuszewski nadzieją FC Porto

Porto jest znane z tego, że kupuje młodych piłkarzy, tam robią postęp, a potem odchodzą za jeszcze większe pieniądze. Pietuszewski idealnie pasuje do tego planu.

— To będzie zależało, jak będzie się rozwijał. Klub w ostatnich dekadach wypromował młodych piłkarzy, ale teraz przechodzi etap przebudowy i ma kilku obiecujących zawodników. Jego wzrost wartości będzie zależał od tego, co pokaże, ale teraz za wcześnie to przewidywać. Najważniejsza jest jednak teraźniejszość — kończy Monteiro.

Pietuszewski może zadebiutować w nowych barwach 14 stycznia w hitowym spotkaniu Pucharu Portugalii z Benficą.