Administracja Donalda Trumpa otwarcie wyraża przekonanie, że Kuba wkrótce się załamie. Jednocześnie coraz głośniej pojawiają się obawy, że Stany Zjednoczone nie mają żadnego realnego planu na wypadek takiego scenariusza.

Załamanie gospodarcze na Kubie — oddalonej zaledwie o około 145 km od wybrzeży Florydy — mogłoby mieć bardzo poważne konsekwencje dla USA. Według pięciu byłych amerykańskich urzędników zajmujących się polityką w obszarze Ameryki Łacińskiej, groziłoby to ogromnym cierpieniem ludności spowodowanym brakiem żywności, energii i podstawowych zasobów, co z kolei mogłoby wywołać masową falę migracji.

Choć administracja Trumpa jest przekonana, że Kuba nie przetrwa po pojmaniu wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro, wielu ekspertów ostrzega, że Waszyngton nie przygotował się na skutki ewentualnego upadku reżimu w Hawanie.

Waszyngton gra va banque, zakładając załamanie Kuby bez planu „na jutro”. Eksperci ostrzegają, że brak planu grozi chaosem tuż u bram Ameryki.

Po przejęciu przez USA faktycznej kontroli nad Wenezuelą Kuba straciła jednego ze swoich kluczowych partnerów gospodarczych oraz główne źródło dostaw ropy naftowej.

Wyspa, która już wcześniej znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, może pogrążyć się w jeszcze głębszym kryzysie finansowym, jeśli nie znajdzie innego państwa gotowego dostarczać jej paliwo.

Do niedawna ropa z Wenezueli była rozliczana w zamian za pieniądze oraz kubański personel. Kuba przez dekady zdołała uniknąć całkowitego upadku, jednak pojmanie Maduro stanowi prawdopodobnie największe zagrożenie dla reżimu od czasu rozpadu Związku Radzieckiego.

Upadek państwa mógłby doprowadzić do masowego exodusu Kubańczyków szukających schronienia w Stanach Zjednoczonych.

Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel przemawia podczas wydarzenia zorganizowanego w celu wyrażenia poparcia dla Wenezueli, Hawana, Kuba, 3 stycznia 2026 r. .

Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel przemawia podczas wydarzenia zorganizowanego w celu wyrażenia poparcia dla Wenezueli, Hawana, Kuba, 3 stycznia 2026 r. .ERNESTO MASTRASCUSA / PAP

— Jeśli historia czegoś nas uczy, to tego, że doszłoby do masowej migracji. Ludzie próbowaliby uciekać — powiedział Jeffrey DeLaurentis, były charge d’affaires ambasady USA na Kubie za czasów administracji Obamy oraz pierwszej kadencji Trumpa. — Wystarczy spojrzeć na to, co działo się na wyspie przez ostatnie trzy–cztery lata.

Jak dodał Ricardo Zuniga, jeden z architektów polityki administracji Obamy zmierzającej do normalizacji relacji z Kubą, właśnie ten argument od lat przemawia przeciwko obalaniu państwa bez przygotowania alternatywy. —

Jeśli nie ma nic w zamian, to dokąd mają pójść ludzie?

— pytał retorycznie.

Kuba się wali, planu brak

Administracja Trumpa nie wykazuje większej chęci do przyjmowania kubańskich imigrantów. W maju Sąd Najwyższy dał zielone światło do deportacji osób, które legalnie wjechały do USA w ramach programów „humanitarian parole” [czasowy „humanitarny wyjątek” od normalnych zasad imigracyjnych] wprowadzonych za rządów administracji Bidena.

Elliott Abrams, były specjalny wysłannik ds. Wenezueli w pierwszej administracji Trumpa, zaapelował, by „natychmiast” powołać specjalną grupę roboczą ds. Kuby. Jej zadaniem miałoby być przygotowanie się na „Kubę po upadku 65-letniego reżimu” — w tym kwestie przywództwa, dostaw paliwa, pomocy międzynarodowych instytucji finansowych oraz przyszłości armii i policji.

Nie ma żadnego planu dla Wenezueli, poza poleganiem na obecnych zbirach. Kuba będzie jeszcze trudniejsza, bo tamtejszy reżim jest starszy, a w przeciwieństwie do Wenezueli Kuba nie miała czterdziestu lat demokracji, silnych partii politycznych ani żywej pamięci wolności

— napisał Abrams w e-mailu.

Donald Trump uważa upadek Kuby za niemal przesądzony. W niedzielę 4 stycznia stwierdził, że Kubańczycy mieszkający w USA „będą bardzo szczęśliwi”, widząc załamanie kraju — podobnie jak miało to miejsce wśród Amerykanów pochodzenia wenezuelskiego na Florydzie, w Teksasie i innych stanach po pojmaniu Maduro.

— Wenezuela przez lata podtrzymywała kubański reżim przy życiu, a teraz Kuba straciła swojego sponsora — powiedziała Simone Ledeen, była zastępczyni sekretarza obrony USA w pierwszej kadencji Trumpa. — Na tym opiera się to stwierdzenie: Kuba się wali, bo nie ma już żadnego finansowego zaplecza.

Kuba bez przyszłości, USA bez strategii

Mimo to zespół Trumpa nie przedstawił publicznie żadnej wizji tego, co miałoby się wydarzyć dalej na Kubie. Nadal też brak jasnych odpowiedzi dotyczących przyszłego funkcjonowania Wenezueli pod kontrolą USA.

— Nie będę teraz mówił o naszych kolejnych krokach ani o szczegółach polityki w tej sprawie — powiedział w niedzielę sekretarz stanu Marco Rubio w programie „Meet the Press” stacji NBC, dodając jedynie, że administracja „nie jest fanem kubańskiego reżimu”.

Zdjęcie udostępnione przez Biuro Prasowe Białego Domu przedstawia sekretarza stanu USA Marco Rubio (w środku) wraz z prezydentem USA Donaldem Trumpem (po lewej) oglądających "Operację Absolute Resolve" – amerykańską akcję, w wyniku której schwytano prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, Mar-a-Lago, Floryda, USA, 3 stycznia 2026 r.

Zdjęcie udostępnione przez Biuro Prasowe Białego Domu przedstawia sekretarza stanu USA Marco Rubio (w środku) wraz z prezydentem USA Donaldem Trumpem (po lewej) oglądających „Operację Absolute Resolve” – amerykańską akcję, w wyniku której schwytano prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, Mar-a-Lago, Floryda, USA, 3 stycznia 2026 r.WHITE HOUSE PRESS OFFICE HANDOUT / PAP

Zapytany o plan działania w razie upadku Kuby, Biały Dom odesłał do niedzielnej wypowiedzi Trumpa, w której prezydent stwierdził, że „nie sądzi, by potrzebne były jakiekolwiek działania”.

Rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly powiedziała, że Trump „ma wiele narzędzi, by nadal chronić kraj przed nielegalnymi narkotykami, które co roku zabijają dziesiątki tysięcy Amerykanów”, powtarzając wcześniejsze odpowiedzi dotyczące możliwych zmian reżimu w Kolumbii.

Eksperci podkreślają jednak, że narkotyki nie są dziś największym problemem. Lawrence Gumbiner, były charge d’affaires ambasady USA na Kubie za pierwszej kadencji Trumpa, ostrzegł, że sytuacja może szybko wymknąć się spod kontroli, jeśli zabraknie struktur wojskowych i bezpieczeństwa.

Jeśli gospodarka będzie dalej się pogarszać, a taktyką administracji pozostanie coraz silniejsze duszenie kraju, to zobaczymy to, co Kubańczycy robią od dekad: będą próbować się wydostać — morzem, samolotami, przez Meksyk, Amerykę Środkową, do Stanów Zjednoczonych — jakimkolwiek sposobem, byle tylko znaleźć choćby minimalną szansę na lepsze życie

— powiedział Gumbiner.

Upadek ogłaszany od 70 lat

W ostatnich latach Kuba zdołała uniknąć całkowitego załamania gospodarczego mimo dotkliwych sankcji USA. Jednak pojmanie Maduro oraz faktyczna kontrola Stanów Zjednoczonych nad Wenezuelą mają według ekspertów jeszcze bardziej pogłębić braki energii elektrycznej i podstawowych dóbr konsumpcyjnych na wyspie.

Kubański rząd przyznał, że w ostatnich dniach występują dodatkowe problemy z dostawami prądu, ale jednocześnie stanowczo zaprzeczył, jakoby krajowi groził natychmiastowy upadek. We wtorkowym wpisie na platformie X minister spraw zagranicznych Kuby Bruno Rodriguez Parrilla oskarżył Trumpa o „całkowitą ignorancję wobec Kuby i powielanie kłamliwej narracji kubańsko-amerykańskich polityków”, zarzucając mu symboliczne „pisanie politycznego nekrologu Hawanie”.

Również w samych Stanach Zjednoczonych nie brakuje sceptyków, którzy wątpią w rychły upadek Kuby. Choć gospodarka kraju od lat tkwi w stagnacji, wcześniejsze protesty społeczne nie doprowadziły do żadnych realnych zmian politycznych, a zapowiedzi końca reżimu towarzyszą Kubie niemal przez całe siedem dekad jego istnienia.

Są w fatalnej sytuacji, ale bankructwo nie oznacza automatycznie upadku

— stwierdził były kongresmen Joe Garcia, kubańsko-amerykański demokrata i były szef Cuban American National Foundation.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dwie narracje Waszyngtonu

Brak jasno określonego planu stał się jednak kolejnym argumentem dla krytyków Trumpa, którzy postrzegają to jako symbol chaotycznego stylu jego prezydentury.

— Nie ma planu dla Wenezueli, a co dopiero dla Kuby. Nie ma żadnej strategii ani wizji końcowej — powiedział senator Richard Blumenthal z Connecticut, zasiadający w komisji sił zbrojnych.

Oni dosłownie improwizują z godziny na godzinę. A przekonanie, że Kuba po prostu się zawali, to już nawet nie myślenie życzeniowe — to brak myślenia

— dodał.

Republikańscy sojusznicy Trumpa wskazują jednak na kluczową rolę Marca Rubio, syna kubańskich imigrantów, wierząc, że będzie on przygotowany na kolejne kroki wobec Kuby.

— Nikt nie rozumie Kuby lepiej niż sekretarz Rubio. Nie podejmą działań, dopóki nie nadejdzie odpowiedni moment — i wtedy będą gotowi — powiedział były republikański kongresmen z Florydy Carlos Curbelo.