Kanclerz Friedrich Merz publicznie apeluje do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, aby młodzi Ukraińcy „w przyszłości zaangażowali się na rzecz bezpiecznej i gospodarczo odradzającej się Ukrainy, zamiast wyjeżdżać do Niemiec, Polski czy Francji, tak jak obserwujemy to obecnie”.
Z kolei Markus Soeder, szef bawarskich chadeków, napisał na platformie X (dawniej Twitter): „Ukraina musi być broniona i odbudowywana przez obywateli Ukrainy. W tym celu szczególnie młodzi ukraińscy mężczyźni muszą wracać do ojczyzny”. Obie wypowiedzi wyraźnie pokazują, że istnieje hierarchia wartości życia i ryzyka.
Ich zdaniem ukraińscy mężczyźni — także ci, którzy legalnie znaleźli w Niemczech schronienie, tu pracują, płacą podatki, studiują czy założyli rodziny — powinni wrócić i walczyć. Niemcy natomiast mają być z tego wyłączeni. Dodatkowa uwaga Soedera — „Nie chcemy niemieckich poborowych w Ukrainie” — jest chwytem czysto retorycznym. Nikt bowiem nie postuluje wysyłania niemieckich poborowych za granicę bez ich zgody. Zresztą byłoby to niemal niemożliwe z prawnego punktu widzenia.
„Ukraina ma być broniona przez Ukraińców”. Pustosłowie, które ma brzmieć patriotycznie
Tego typu stwierdzenia służą raczej budowaniu sugestywnego kontrastu: Ukraińcy mają wracać, Niemcy mają pozostać bezpieczni. Nie jest to prawdziwa, oparta na równości solidarność: Niemcy wspierają Ukrainę finansowo i militarnie na miliardową skalę, ale ryzyko śmierci konsekwentnie przerzucają na Ukraińców.

Konferencja prasowa Wołodymyra Zełenskiego, prezydenta Ukrainy, i Friedricha Merza, kanclerza Niemiec. Berlin, 15 grudnia 2025 r.Kay Nietfeld/dpa / PAP
Formuła „Ukraina musi być broniona przez Ukraińców” brzmi patriotycznie i logicznie, ale jest pusta w warstwie analitycznej i służy głównie jednej rzeczy: populistycznemu uproszczeniu. Pomija systematycznie fakt, że Ukraina przede wszystkim boryka się z wewnętrznym problemem mobilizacyjnym. Wielu ukraińskich mężczyzn mieszkających w Niemczech w ogóle nie podlega służbie wojskowej: ze względu na wiek (powołania na front w Ukrainie zaczynają się dopiero od 25. roku życia), ograniczenia zdrowotne, obowiązki rodzinne czy inne powody.
Ponadto przymusowe deportacje w czasie wojny byłyby wysoce problematyczne z punktu widzenia prawa międzynarodowego i europejskiego, bo naruszałyby unijny status ochrony dla uchodźców wojennych.

Pomoc dla ukraińskich uchodźców na dworcu kolejowym w Berlinie, 7 marca 2022 r.CARSTEN KOALL / DPA / PAP
Wszystkie konkrety zostały tutaj świadomie niedopowiedziane. To taktyczna kalkulacja, pozwalająca uniknąć odpowiedzialności. Jakie konkretnie działania miałyby być podjęte? Czy mają być organizowane deportacje? Ograniczenie statusu pobytowego? Współpraca z Kijowem w celu wydalania osób szukających ochrony? Zerwanie tymczasowego unijnego statusu ochrony? A przede wszystkim: jaki obowiązuje horyzont czasowy?
Ukraińskich uchodźców traktuje się jako zasób, nie jak osoby
Żaden z polityków nie wiąże tych żądań z jednoznacznym warunkiem typu „po zawieszeniu broni” czy „przy gwarantowanym bezpieczeństwie”. Zamiast tego są aluzje. Na tyle niejasne, by unikać konfliktów prawnych, ale wystarczająco głośne, by w polityce wewnętrznej zademonstrować twardość i zdobyć poklask tych, którzy postrzegają uchodźców jako zagrożenie.

Transparent z napisem „Reemigracja” podczas skrajnie prawicowej demonstracji. Magdeburg, 21 grudnia 2024 r.dpa / PAP
Właśnie w tym zderzeniu debaty migracyjnej, dyskusji o poborze do wojska i solidarności z Ukrainą ujawnia się mechanizm instrumentalizacji: ukraińskich uchodźców nie traktuje się w pierwszej kolejności jako osoby wymagające ochrony, ale jako „zasób”, który można dowolnie przesuwać. Dla zabezpieczenia niemieckich głosów wyborczych płacić mają ukraińscy mężczyźni. To cyniczna kalkulacja: poświęcana jest solidarność na rzecz autopromocji.
W rezultacie widzimy politykę chadeków, którzy chcą sygnalizować siłę i odpowiedzialność, nie ponosząc ich ciężaru. Jest ona moralnie asymetryczna, populistycznie uproszczona i strategicznie nieprzejrzysta — a podważa wiarygodność, która dla poważnej debaty jest kluczowa. Czy to właśnie jest nowa niemiecka bezwzględność? Ukraińska krew jako stawka w niemieckiej kampanii wyborczej?