29-letni Damian Knyba (17-0, 11 KO) zmierzy się w sobotę, 10 stycznia, z Agitem Kabayelem (26-0, 18 KO) w walce o należący do Niemca tymczasowy pas federacji WBC w wadze ciężkiej (WIĘCEJ TUTAJ).

Wydarzenie to budzi szczególne emocje u Artura Szpilka, który jako ostatni Polak rywalizował o tak prestiżowe trofeum, gdy w 2016 roku mierzył się z Deontayem Wilderem (został znokautowany w 9. rundzie).

ZOBACZ WIDEO: Mistrz KSW nie wytrzymał podczas wywiadu. „Zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu”

– Życzę Damianowi z całego serca, by mu się udało. (…) Trzymam za niego kciuki bardzo mocno! To na dziś jest jedyny Polak, no może jeszcze Kacper Meyna, który może coś zdziałać w wadze ciężkiej – mówi 36-letni „Szpila” w wywiadzie dla „Super Expressu”.

Były pretendent do tytułu mistrza świata królewskiej dywizji ostrzega Knybę przed niesamowitą siłą ciosów Kabayela, zwłaszcza tych kierowanych na korpus. Zdaniem Szpilki, kluczem do przetrwania i potencjalnego zwycięstwa Knyby będzie konsekwentna praca długim lewym prostym.

– On (Kabayel – przyp. red.) jest pięściarzem, który cały czas siedzi na rywalu i gdy tylko może, to wali po „schabach”. Damian musi więc bardzo dobrze pracować długim lewym prostym, ale by to robić, to trzeba znakomicie chodzić na nogach – podpowiada.

Szpilka szczerze przyznaje, że Knyba nie mierzył się jeszcze z nikim, kto reprezentowałby choćby ułamek klasy Kabayela. Istnieje więc obawa, że po pierwszych dwóch rundach w poczynania Polaka może wkraść się frustracja, gdy zda sobie sprawę, jak trudne warunki postawił mu tak kompletny i pewny siebie przeciwnik.

Mimo tych obiekcji, Szpilka całym sercem kibicuje młodszemu koledze i apeluje, by ten słuchał wyłącznie swojego narożnika, ignorując głosy sceptyków.