Oskarżony o spowodowanie we wrześniu 2023 r. wypadku na autostradzie A1 koło Łodzi Sebastian Majtczak wystąpił w czwartek przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim z wnioskiem podważającym wcześniejsze opinie biegłych, które były podstawą oskarżenia.
Sebastian Majtczak zakwestionował rzetelność opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, zarzucając, że jest stronnicza i wybiórczo wykorzystuje fakty pod wpływem przekazów medialnych. Złożył także wniosek o dopuszczenie prywatnej opinii biegłego oraz o przesłuchanie jej autora.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie dowody podważa Sebastian Majtczak?
Co sugeruje prywatna ekspertyza oskarżonego?
Jakie były zeznania świadków w sprawie?
Jak długo Sebastian Majtczak przebywa w areszcie?
Sebastian Majtczak podważa opinię biegłych. „Musiałoby dojść do zmiany toru jazdy”
W wystąpieniu przed sądem oskarżony stwierdził, że oględziny miejsca wypadku rozpoczęły się długo po zdarzeniu, kiedy samochody rozjechały już ślady, a sporządzony przez biegłych szkic nie obrazuje właściwie miejsca wypadku i nie odwzorowuje skali.
Sebastian Majtczak wskazał też na ślad na jezdni, który jego zdaniem nie jest śladem hamowania i nie pasuje do szerokości kół samochodów bmw i kia. Zdaniem oskarżonego żłobienie w asfalcie pozostawiła rozerwana w czasie jazdy opona koła dojazdowego kii.
— W przypadku rozerwania opony musiałoby dojść do natychmiastowej zmiany toru jazdy — powiedział oskarżony, powołując się na zapisy z systemów elektronicznych kii, że nastąpiły gwałtowne ruchy kierownicą. — Kierowca auta z taką oponą nie powinien poruszać się po autostradzie, a z pewnością nie z taką prędkością, z jaką jechał — dodał.
Adwokat Katarzyna Hebda, obrońca Sebastiana Majtczaka, zwróciła uwagę, że w materiale dowodowym przedstawionym przez prokuraturę jest bardzo dużo wątpliwości, a na miejscu wypadku znaleziono koło dojazdowe, którego nikt nie zbadał.
— Prokurator mówi, że koło mogło wypaść z auta. Ale koło nie wypada tak sobie z pojazdu w chwili wypadku, a ślady na jezdni nie pasują do hamowania pojazdu. To są ślady koła bez powietrza. Jeśli mamy wątpliwości, zbadajmy to, a nie odrzucajmy tylko dlatego, że nie są zgodne z tezą oskarżenia — poparła wniosek swojego klienta.
Odrzucenia wniosków dowodowych oskarżonego i obrońcy domaga się od sądu Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Prokurator zaznaczył, że prywatna ekspertyza, którą zleciła obrona, nie zawiera niczego poza szeregiem spekulacji na temat możliwego przebiegu zdarzenia.
— O wybiórczości tej ekspertyzy może świadczyć fakt, że biegły próbuje stworzyć wątpliwość co do stanu trzeźwości kierowcy kii, bo pojawił się dodatni wynik zawartości alkoholu. Podobne wyniki testu miała również pasażerka i dziecko, a związane jest to ze zmianami pośmiertnymi — powiedział prokurator Aleksander Duda.
Pełnomocnik rodziny ofiar wypadku, mecenas Łukasz Kowalski, opinię biegłego przedstawianą przez obrońcę i oskarżonego nazwał spekulacjami, które mają zasiać ferment i są próbą przerzucenia odpowiedzialności za wypadek na nieżyjącego kierowcę, który nie może się bronić.
Sprawa Sebastiana Majtczaka. Zeznania złożyli świadkowie
Sędzia Renata Folkman zapowiedziała, że decyzję, czy dopuścić wnioski dowodowe obrony i oskarżonego, podejmie podczas jednego z posiedzeń sądu w lutym, po przesłuchaniu wszystkich świadków. Ci w styczniu i lutym wezwani są na sześć posiedzeń sądu. Łącznie sąd chce przesłuchać jeszcze ponad 20 osób.
W czwartek zeznawali m.in. kierowcy, którzy próbowali ratować ofiary wypadku. Grzegorz B. i Artur P. niemal w tej samej chwili zatrzymali się na A1 obok rozbitego samochodu kia i ruszyli na ratunek.
— Próbowaliśmy wyciągnąć ludzi z auta, ale drzwi były zablokowane. Samochód zaczął się palić. Chwyciliśmy gaśnice, ale one nic nie dawały. Zasięg miały może na metr, a z powodu płomieni nie dało się podejść bliżej niż na dwa metry. Ogień był coraz większy. W tym momencie musieliśmy odejść, bo nie dało się na to patrzeć — zeznał Grzegorz B. — Byliśmy bezradni. Zostało nam tylko patrzeć na to, co się dzieje — dodał Artur P.
Tragedia na A1. Nie żyje trzyosobowa rodzina
Do śmiertelnego wypadku doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. W zderzeniu zginęła trzyosobowa rodzina — rodzice i ich 5-letni syn. Zanim prokuratura zdołała przesłuchać Sebastiana M., ten wyjechał za granicę. Został zatrzymany w Dubaju i wydany Polsce w maju 2025 r. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi kara do 8 lat więzienia.