Prezydent USA Donald Trump skrytykował sposób, w jaki amerykańskie koncerny zbrojeniowe wynagradzają swoich akcjonariuszy i menedżerów. Wezwał do tego, by zyski były przeznaczane na moce produkcyjne i remonty, a dopiero potem na wynagrodzenia.

B-21 Raider
Autor. USAF
Donald Trump wydał kilka komunikatów dotyczących rozbudowy zdolności obronnych Stanów Zjednoczonych. Ogłosił między innymi rekordowe – o 50 procent – zwiększenie budżetu obronnego USA, odniósł się też krytycznie do działań koncernu Raytheon (producenta m.in. zestawów Patriot), który jego zdaniem najwolniej zwiększa wolumen produkcji i wydaje najwięcej na akcjonariuszy. Zapowiedział, że Raytheon nie będzie mógł dokonywać wykupów akcji własnych (co jest korzystne dla akcjonariuszy), dopóki nie zdoła w odpowiedni sposób zwiększyć produkcji.
Prezydent USA przekazał też szerszy apel do amerykańskiego przemysłu obronnego. Stwierdził, że o ile Amerykanie produkują „najlepszy sprzęt wojskowy na świecie”, to koncerny zbrojeniowe przeznaczają ogromne środki na dywidendy i wykup akcji własnych, kosztem inwestycji w fabryki i oprzyrządowanie.
Donald J. Trump Truth Social Post 02:08 PM EST 01.07.26
All United State Defense Contractors, and the Defense Industry as a whole, BEWARE: While we make the best Military Equipment in the World (No other Country is even close!), Defense Contractors are currently issuing massive…
— Commentary Donald J. Trump Posts From Truth Social (@TrumpDailyPosts) January 7, 2026
Ponadto wynagrodzenia menedżerów wysokiego szczebla firm zbrojeniowych są zbyt wysokie i „nie do usprawiedliwienia”, biorąc pod uwagę, jak wolno te firmy dostarczają ważny sprzęt „do naszych sił zbrojnych i naszych sojuszników”. Dodał, że dotyczy to zarówno pensji, jak i opcji na akcje oraz innych form wynagrodzenia. Firmy zbrojeniowe nie produkują wystarczająco szybko oraz nie utrzymują sprzętu w odpowiedni sposób.
Według Trumpa, do czasu zbudowania odpowiednich instalacji produkcyjnych żaden z zarządzających amerykańską zbrojeniówką nie powinien zarabiać więcej niż 5 mln dolarów rocznie, co stanowi „ułamek” tego, co zarabiają dziś. Prezydent USA chce, by amerykański przemysł przeznaczał więcej pieniędzy z zysków na szybszą produkcję, tak, by nie trzeba było brać kredytów ani kontraktować zwiększenia mocy produkcyjnych poprzez rząd.
Warto dodać tutaj kilka słów komentarza. Po pierwsze, deklaracja Trumpa wpisuje się w zapowiedź o zwiększeniu wydatków obronnych, bo do wydania tak dużego budżetu (nawet gdyby był rozłożony na kilka lat) trzeba maksymalnej efektywności. Po drugie, w kolejnym wpisie prezydent USA mówił konkretnie o koncernie Raytheon, co może sugerować że inne firmy będą mieć nieco mniej obostrzeń.
Po trzecie, faktem jest, że zarobki szefów koncernów zbrojeniowych są na bardzo wysokim poziomie. Z informacji jakie zebrał Defence24.pl wynika, że w 2023 roku prezesi tzw. Wielkiej Piątki (Lockheed Martin, Raytheon, Northrop Grumman, Boeing i General Dynamics) zarabiali po ponad 20 mln dolarów rocznie, przy czym większość zarobków w każdym przypadku przekazano nie w formie wynagrodzenia, a akcji i opcji na akcje. Jest też prawdą, że istotne kwoty przeznaczane są na wykup akcji własnych i dywidendy. Przykładowo, lider rankingu Defense News Top 100, Lockheed Martin, odnotował przychody ze sprzedaży na poziomie 71 mld dolarów w 2024 roku, a jednocześnie w tym samym czasie przeznaczył na wykup akcji własnych i dywidendy 6,8 mld dolarów, czyli kwotę równą prawie 10 proc. przychodu. Z kolei Northrop Grumman osiągnął w tym samym roku 41 mld dolarów przychodu, a dla akcjonariuszy – na dywidendy i wykup akcji – przeznaczono 3,7 mld dolarów.
Gdyby te praktyki zostały ograniczone, to może nieco ucierpieć amerykańska giełda, ale z drugiej strony rozwój mocy produkcyjnych na pewno przyspieszy. Choć amerykańskie firmy zbrojeniowe nie są własnością państwa i są notowane na giełdzie, to jednak administracja ma możliwość wywierania wpływu na ich działanie. Przykładowo, przeprowadzona od lat 90. konsolidacja przemysłu spowodowała, według danych amerykańskich z 2022 roku, zmniejszenie liczby firm uznawanych za głównych wykonawców z 51 do pięciu – wspomnianej wcześniej Wielkiej Piątki. Ta konsolidacja w dużej mierze była skutkiem redukcji wydatków obronnych tuż po zakończeniu zimnej wojny, przez co sam Pentagon (administracja Billa Clintona) uznał bazę produkcyjną za zbyt kosztowną.
Sekretarz obrony Les Aspin wraz z podsekretarzem Williamem Perrym zaprosili w 1993 roku na spotkanie (zwane Last Supper, ang. ostatnią kolacją) szefów głównych firm obronnych, wzywając ich do konsolidacji. W spotkaniu miało brać udział ponad 20 prezesów, według relacji bostońskiego radia WBUR, gdzie wypowiadał się Norman Augustine, były szef Martin Marietta, a później Lockheed Martin, obecny na spotkaniu. Działanie rządu pozwoliło więc ukierunkować rozwój przemysłu obronnego. Pytanie, czy słusznie, bo mała liczba wykonawców zmniejsza konkurencję i tendencję do podejmowania ryzyka. A jednocześnie akcje tak dużych firm stają się bardziej atrakcyjne dla rynków finansowych, co zdaje się krytykować Donald Trump.
Nie wiadomo, czy obecnie Trumpowi i administracji uda się skierować „Wielką Piątkę” (i innych wykonawców) w kierunku zwiększenia produkcji, kosztem czasowego ograniczenia zysków akcjonariuszy. Faktem jest natomiast, że taka jest intencja administracji, a jak pokazuje historia, może ona wywierać wpływ na kształtowanie bazy przemysłowej, nawet jeśli ta składa się z prywatnych firm.
