Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.
- W środę wznowiono dostawy prądu po kilkudniowym blackoucie w południowo-zachodnim Berlinie, a większość z ok. 100 tys. mieszkańców ma już zasilanie.
- Władze apelują, by po powrocie prądu unikać od razu urządzeń o dużym poborze mocy.
- Za awarię odpowiada sabotaż kabli na moście, do którego przyznała się lewicowo-ekstremistyczna Vulkangruppe.
W ciągu najbliższych godzin wszystkie gospodarstwa domowe mają stopniowo odzyskać dostęp do prądu. Udało się przywrócić kluczowe tymczasowe połączenie kablowe i pomyślnie je przetestować. Prąd ma już zdecydowana większość spośród 100 tys. osób, początkowo poszkodowanych w wyniku awarii.
Władze zaapelowały do mieszkańców, aby bezpośrednio po ponownym podłączeniu do sieci nie korzystali z urządzeń o dużym poborze mocy. Wskazano w tym kontekście m.in. na pralki, suszarki do ubrań, czajniki elektryczne oraz stacje ładowania pojazdów elektrycznych.
Przez ostatnie dni stopniowo podłączano elektryczność do kolejnych gospodarstw domowych. W sobotę, na początku awarii, prądu pozbawionych było około 45 tys. domostw.
Prace naprawcze utrudniały utrzymujące się w Berlinie mrozy.
Do sobotniego ataku, który polegał na podpaleniu kabli na jednym z mostów, przyznała się ekstremistycznie lewicowa Vulkangruppe, która w dokumencie przekazanym władzom uznała za swoje cele „wyłączenie prądu rządzącym” oraz atak na „przemysł paliw kopalnianych”. Grupa już w przeszłości dokonywała ataków sabotażowych na infrastrukturę krytyczną w Niemczech. Ścigana jest przez prokuraturę federalną m.in. pod zarzutami terroryzmu.
Wskutek ataku dostęp do elektryczności utraciło ponad 45 tys. gospodarstw domowych w dzielnicy Steglitz-Zehlendorf w południowo-zachodnim Berlinie. Prąd był stopniowo przywracany; do wtorku zapewniono go już połowie poszkodowanych.
