Sonia Mietielica po raz pierwszy stanęła przed kamerą w 2009 roku. Miała zaledwie 14 lat, gdy zagrała Urikę w polsko-szwedzkim „Handlarzu cudów”.

„Mama zobaczyła ogłoszenie, że szukają do filmu dziewczynki w moim wieku znającej język rosyjski. Uznała, że powinna zawieźć mnie na casting” – wspominała w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”.

Już po pierwszym dniu zdjęciowym Sonia zdecydowała, że aktorstwo jest tym, czemu chciałaby poświęcić swoje życie.

„Od razu złapałam bakcyla” – potwierdza.

Sonia nie kryje, że to, kim jest i czym się zajmuje, jest zasługą jej mamy.

„Jak zdałam maturę, powiedziała mi: 'Jesteś już dorosła. Albo idziesz do pracy, albo zdajesz do szkoły teatralnej’. Stwierdziłam wtedy, że to drugie przyjdzie mi łatwiej” – opowiadała w cytowanym już wywiadzie.

Niestety, nie zdobyła indeksu krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych.

„Przeszłam do drugiego etapu egzaminów wstępnych. Dalej się już nie udało, ale dostałam sygnał, że jest we mnie potencjał. Postanowiłam więc zawalczyć. Poszłam na filologię rosyjską, a jednocześnie chodziłam na warsztaty aktorskie” – mówi.

Rok później mama poradziła jej, by zdawała do szkoły w Warszawie. Tym razem egzaminujący ją profesorowie nie mieli wątpliwości, czy nadaje się na aktorkę. Zdała śpiewająco.

„Te dwa tygodnie egzaminów, to był magiczny czas. Warszawa mnie po prostu oczarowała. Wiedziałam, że to moje miejsce i tu zostałam” – wspomina Sonia.

Zanim w 2019 roku została dyplomowaną aktorką, miała już na swoim koncie kilka ról, ale jej kariera rozkręciła się na dobre dopiero kilkanaście miesięcy po ukończeniu studiów. Na początku Sonia grała gościnne role w pojedynczych odcinkach popularnych seriali. W 2021 roku dołączyła do obsady „Stulecia Winnych”, zaraz potem wcieliła się w Mariannę Lach w „Domu pod Dwoma Orłami”, Natalię Dolecką w „Skazanej” i Yvette w „Polowaniu na ćmy”.

Dziś Mietielica może się pochwalić mnóstwem świetnych ról w serialach i filmach.

„Poszczęściło mi się” – twierdzi, pytana, co zdecydowało, że „wypłynęła”.

„Jest tak wielu wspaniałych młodych, otwartych, kreatywnych, kolorowych i odważnych osób, że rzeczywiście ciężko sobie wyobrazić, że wszyscy się 'pomieścimy’ w tym aktorskim światku. Mnie się po prostu udało” – powiedziała na łamach „Dziennika Polskiego”.


Dzięki występowi w filmie Netfliksa „Pod wiatr” o Soni dowiedział się cały świat. Polska aktorka pochodząca z Syberii cieszy się wielką popularnością w Ameryce Południowej. Z kolei rola w „Chłopach” (wcieliła się w Hankę Borynową) otworzyła jej drzwi do Hollywood. Sonia jednak na razie nie zamierza wyruszyć na podbój światowej stolicy kina.

„W Polsce jest mi bardzo dobrze, tu mam swoje życie, tu jest mężczyzna, którego kocham, i mama… I tu są moje ulubione potrawy” – wyznała w najnowszym wywiadzie.

„Najbardziej lubię gołąbki i bigos pani Danusi, czyli mamy mojego partnera” – zdradziła „Rewii”.



Wideo






“Niebo. Rok w piekle”: Stanisław Linowski o nowym serialu HBO Max i latach 90.
INTERIA.PL