Sprawę dotyczącą nieprawidłowości, jakich miał dopuszczać się doktor Janusz Ławiński, opisaliśmy jako pierwsi na łamach Onetu na początku ubiegłego roku w tekście: Operacje na robocie da Vinci. „Pacjenci byli królikami doświadczalnymi, to będzie jedna z większych afer w Polsce”
Dotarliśmy wówczas do zeznań, jakie przed sądem złożył inny specjalista z zakresu urologii doktor Paweł Wisz.
Padły one w trakcie procesu, jaki Kliniczny Szpital Wojewódzki numer 1 w Rzeszowie, w okresie podlegania marszałkowi województwa Władysławowi Ortylowi z PiS, wytoczył ówczesnemu radnemu tej partii Jackowi Kotuli.
Zeznania świadków, którzy pojawili się w sali sądowej rzeszowskiego sądu okręgowego, rzuciły nowe światło na to, co działo się w placówce, gdy kierował nią doktor Janusz Ławiński.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie zarzuty postawiono doktorowi Ławińskiemu?
Co mówi prokuratura o błędach medycznych?
Jakie środki zapobiegawcze zastosowano wobec Ławińskiego?
Jakie jest stanowisko doktora Ławińskiego w sprawie zarzutów?
„Toczy się postępowanie o błędy medyczne”
Sędzia z Rzeszowa: — Słyszał pan o powikłaniach po zabiegach tego lekarza?
Świadek: — Powikłania to jest mało powiedziane. Wydaje mi się, że to będzie jedna z większych afer medycznych w Polsce. Z racji na toczące się postępowanie karne w Katowicach nie mogę na wszystko odpowiadać, mogę podać sygnaturę. Toczy się postępowanie o błędy medyczne.
O swoich podejrzeniach dotyczących nieprawidłowości finansowych przy rozliczeniach z NFZ, a także o błędach medycznych na szkodę pacjentów, poinformował w 2023 r. Prokuraturę Krajową. W rozmowie z Onetem Wisz tłumaczył, że nie chciał, by sprawa trafiła do prokuratorów z Rzeszowa, bo to groziło, że przez lokalne układy polityczne czy towarzyskie zostanie zamieciona pod dywan. Doktor Ławiński miał bowiem powoływać się „na swoje kontakty i wpływy w środowisku politycznym, uczelnianym i prawno-sędziowskim”.
W sądzie, zeznając w procesie szpital kliniczny kontra radny Kotula, doktor Wisz mówił, że sprawę faktycznie wyciszano, gdy o swoich spostrzeżeniach informował ówczesnego rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Sylwestra Czopka.
Zawiadomienie doktora Wisza o możliwości popełnienia przestępstwa w czerwcu 2023 r. trafiło do Prokuratury Krajowej w Warszawie, następnie na Śląsk — wątpliwości zaczęła wyjaśniać Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Śledztwo ruszyło 3 lipca 2023 r.
Dwadzieścia dni później doktor Wisz dostał od dyrektora Ławińskiego wypowiedzenie. Ta zbieżność w czasie miała nie być przypadkowa.
Pierwsze zarzuty o nieprawidłowości finansowe
Tymczasem już w ubiegłym roku śląska prokuratura krytycznie oceniła działania doktora Ławińskiego w kontekście „wyników finansowych” szpitala. Wówczas lekarz usłyszał zarzuty związane z doprowadzeniem Narodowego Funduszu Zdrowia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości 1,5 mln zł, w związku z przeprowadzeniem 52 zabiegów leczenia chirurgicznego z wykorzystaniem robota da Vinci w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Rzeszowie.
Zdaniem śledczych przeprowadzone przez Ławińskiego zabiegi nie spełniały kryteriów finansowania przez NFZ w związku z brakiem wymaganego doświadczenia po jego stronie. Chodzi o to, że wśród wymogów refundacji fundusz wskazywał minimum 50 przeprowadzonych zabiegów.
„Mimo tego na polecenie podejrzanego szpital bezpodstawnie składał wnioski o finansowanie wykonywanych przez niego zabiegów i w konsekwencji w okresie od stycznia do czerwca 2023 roku NFZ wypłacił nienależnie kwotę niemal 1,5 mln zł” — przykazywał Onetowi prokurator Aleksander Duda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Za czyny zarzucone byłemu dyrektorowi rzeszowskiego szpitala grozi od 1 roku do lat 10 więzienia. Ławiński nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Później wyjaśniał, że różnice w rozliczeniach wynikały z rozbieżności w interpretowaniu przepisów przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia. Dodał, że wszystkie faktury zostały skorygowane przez szpital.
Prokurator zastosował wówczas wobec dr. Ławińskiego środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego oraz zawieszenia w czynnościach służbowych. Janusz Ławiński przestał być dyrektorem szpitala, ale nadal w nim leczył.
Prokuratura rozszerza zarzuty
Teraz sprawa nabiera rozpędu, bo śledczy rozszerzyli zakres zarzutów wobec doktora Ławińskiego. W Onecie opisywaliśmy, że prokuratura bada także wątek medyczny sprawy.
Śledczy sprawdzają, czy doktor Ławiński, operując chorych przy użyciu robota da Vinci, robił to niefachowo i czy narażał ich na utratę życia i zdrowia. Chodzić ma, jak twierdzą nasze źródła, o błędy podczas operacji, a także o to, czy poszczególni pacjenci w ogóle powinni być poddani zabiegowi na robocie, za który NFZ płacił wysokie stawki.
„W śledztwie badany jest wątek adekwatności zastosowanych metod diagnostyki i leczenia do stanu zdrowia pacjentów oraz wyników ich badań, w tym ewentualnego narażenia pacjentów szpitala na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z wykonywanymi tam zabiegami urologicznymi” — tak rzecznik katowickiej prokuratury tłumaczył wątek medyczny prowadzonego śledztwa.
Teraz prokuratura informuje nas o postawieniu Ławińskiemu w tym zakresie kolejnych zarzutów.
— W ostatnim czasie podejrzanemu uzupełniono zarzuty o czyny polegające na narażeniu pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, przy czym jeden z tych czynów pozostaje dodatkowo w zbiegu ze spowodowaniem takiego uszczerbku — przekazuje Onetowi prokurator Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Prokurator prowadzący sprawę w ramach środka zapobiegawczego zdecydował o zawieszeniu podejrzanemu prawa wykonywania zawodu lekarza. Informacja o tym została przekazana do podkarpackiego oddziału NFZ, a ten poinformował apteki, by nie realizowały zleceń wydanych przez Ławińskiego. Na tym jednak śledztwo się nie kończy.
— W śledztwie w dalszym ciągu trwa proces uzyskiwania opinii biegłych. Zakończenie śledztwa możliwe będzie po uzyskaniu wszystkich niezbędnych dowodów. Z uwagi na dobro postępowania prokuratura nie udziela dalej idących informacji. — zaznacza prokurator Knapik.
Janusz Ławiński o „bezzasadnych” oskarżeniach
Janusz Ławiński nie zgadza się z zarzutami przedstawionymi mu w grudniu przez prokuraturę, jak i tymi wcześniejszymi. Onetowi mówił, że to próba zdyskredytowania jego osoby.
Dziś w przesłanym nam oświadczeniu doktor Ławiński dodaje, że zarzuty uważa za „bezzasadne, niepoparte rzetelną wiedzą medyczną ani obiektywną oceną materiału dowodowego.”
„Od ponad 36 lat wykonuję zawód lekarza, zawsze z najwyższą starannością, w oparciu o aktualną wiedzę medyczną, obowiązujące standardy oraz w najlepiej pojętym interesie pacjentów. W mojej ocenie przedstawiane publicznie zarzuty godzą w moje dobre imię oraz w zaufanie do zawodu lekarza” — zaznacza doktor i zapowiada podjęcie kroków prawnych w celu ochrony swoich dóbr.
Na koniec dodaje: ” zawieszenie w wykonywaniu zawodu ma charakter środka tymczasowego i nie stanowi stwierdzenia winy. Liczę, że sprawa zostanie rzetelnie i obiektywnie oceniona przez niezależne instytucje, a wszystkie okoliczności zostaną w pełni wyjaśnione.”