Po miesięcznej przerwie siatkarze Bogdanki LUK Lublin wracali do gry w Lidze Mistrzów i po efektownym zwycięstwie nad Halkbankiem Ankarą mogli czuć się faworytem spotkania w Belgii, przeciwko Knack Roeselare. Początek wyjazdowego starcia nie był jednak dla nich łatwy.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Mistrzowie Polski jednak kompletnie pogubili się już na początku spotkania i pierwszy set od samego startu układał się pod dyktando gospodarzy. Belgowie błyskawicznie narzucili swoje warunki, a kluczową postacią był Erik Siksna, który siał spustoszenie zagrywką. Już przy stanie 1:5 trener Stephane Antiga musiał ratować się czasem, ale niewiele to zmieniło – Siksna posłał serię aż czterech asów z rzędu, a przewaga gospodarzy urosła do 8:1.
Niespodziewanie problemy Bogdanki LUK Lublin w Belgii
Problemy mistrzów Polski potęgowały się w ataku: Wilfredo Leon był skutecznie blokowany lub mylił się, a przy stanie 18:9 zablokowany Jackson Young tylko podkreślił fatalną postawę gości. Belgowie grali swobodnie, punktowali blokiem, zagrywką i kontratakiem, szybko budując kilkunastopunktową przewagę. Set zakończył się miażdżącym wynikiem 25:15, a ostatni punkt – podobnie jak wiele wcześniejszych – zdobyli gospodarze asem serwisowym Siksny.
Drugi set był już zupełnie inny. Choć początkowo inicjatywę przejęli Belgowie, a mistrzowie Polski znów mieli problemy z utrzymaniem prowadzenia, z czasem Bogdanka zaczęła przejmować kontrolę. Przełom przyniosła poprawa gry Leona oraz skuteczność Mateusza Malinowskiego w kontratakach, co pozwoliło lublinianom odskoczyć na kilka punktów. Gospodarze jeszcze próbowali gonić wynik, ale blok i większa konsekwencja po stronie mistrzów Polski zrobiły różnicę. Końcówka należała do Bogdanki, która zachowała spokój i wykorzystała piłki setowe, wygrywając 25:20.
Początek trzeciej partii był niezwykle wyrównany i toczony punkt za punkt. Obie drużyny wymieniały się prowadzeniem, skutecznie odpowiadając zarówno zagrywką, jak i atakiem. Choć po asie serwisowym Erika Siksny gospodarze wyszli na 14:13, chwilę później po ich błędzie znów na tablicy wyników pojawił się remis. Zacięty charakter udzielał się do samego końca, jednak w kluczowej piłce lepsi byli Belgowie, wygrywając 25:23. Gospodarze zachowywali się po ostatniej piłce, jakby samo wyrwanie punktu było dla nich wielkim sukcesem.
W czwartym secie znów lepiej wyglądała Bogdanka, prowadząc od początku do końca partii. W takim razie konieczna była dodatkowa partia.
W tie-breaku oglądaliśmy duże błędy z obu stron. Nieco lepiej radzili sobie niespodziewanie gospodarze, wychodząc nawet na trzypunktowe prowadzenie 10:7. Ostatecznie Polakom udało się jednak wymęczyć triumf, w czym pomogło doświadczenie Leona. Po zwycięstwie 15:12 Bogdanka dopisała do swojego konta dwa „oczka” i wciąż prowadzi w grupie B Ligi Mistrzów,