Siatkarze Bogdanki LUK Lublin byli zdecydowanym faworytem starcia z Knack Roeselare. Mistrzowie Polski w debiucie w Lidze Mistrzów wręcz zmiażdżyli Halkbank Ankara. Starcie w Belgii miało być krótkie i bezproblemowe, bowiem niespełna 48 godzin później podopiecznych trenera Antigi czeka rywalizacja w półfinale Pucharu Polski.
Szkoleniowiec gości nie zamierzał oszczędzać swoich zawodników, mecz w szóstce rozpoczęli m.in. Leon, Komenda, Grozdanow i McCarthy. Otwarcie było jednak sensacyjne. Trener Antiga wykorzystał dwie przerwy na żądanie już przy stanie 7:1 dla gospodarzy. Z jednej strony była to próba uspokojenia zespołu, z drugiej chodziło o wybicie z rytmu kapitalnie zagrywającego Siksny, który rozbijał Lublinian serwisem. Belgowie nic sobie jednak z tego nie robili, kontrolowali grę i utrzymywali dystans (14:7).
ZOBACZ WIDEO: Ma 40 lat. Była miss Polski wciąż zachwyca
Sympatycy mistrza Polski z niedowierzaniem spoglądali na boiskowe wydarzenia. Belgowie dyktowali warunki, a bezradnością raził Leon, kończący seta z bilansem 0/8 w ataku. Reprezentant Polski odbijał się od bloku rywali. Kolejnych piłek nie kończyli atakujący, Sasak i Malinowski. Siatkarze Knack Roeselare bronili niczym w transie, wyprowadzając skuteczne kontry. Siksna z kolei kontynuował demolowanie Lublinian serwisem. Wygrana miejscowych 25:15 była nie tylko nieprzypadkowa, ale całkowicie zasłużona.
Początek drugiego seta był zaskakujący, goście po dobrym otwarciu oddali inicjatywę. Po asie serwisowym Van Elsena Knack Roeselare prowadził 6:5, a wściekły trener Antiga poprosił o czas. Przebieg spotkania był szokujący, podobnie jak statystyki Leona, którego bilans w ataku wynosił 0/10! Lublinian w grze utrzymywał Malinowski, jedyny pewniak w ofensywie. Trudne zadanie miał Komenda, który musiał rozgrywać z bardzo niedokładnie przyjętych piłek. Na szczęście pomocną dłoń wyciągnęli rywale, popełniając liczne błędy (10:13).
Mistrzowie Polski cierpieli, ale powoli budowali przewagę. Bardzo powoli odbudowywał się Leon, bez którego goście nie mieli szans na wygraną. W polu serwisowym i ataku rozkręcał się Malinowski. Trener Verhanneman wykorzystał dwie przerwy na żądanie, jego podopieczni nie byli jednak w stanie wrócić do gry w drugim secie. Lublinianie wyrównali stan meczu. Było jednak zdecydowanie za wcześnie. aby mówić o przebudzeniu lidera PlusLigi.
Goście nieźle rozpoczęli trzeciego seta. Co ważne, w polu serwisowym przebudził się Leon. Dwa asy serwisowe na początku seta pozwalały Lublinianom z optymizmem spoglądać w przyszłość (6:9). Bogdanka LUK utrzymywała inicjatywę do momentu, kiedy w polu zagrywki pojawił się Siksna. Kanadyjczyk po raz kolejny napsuł mnóstwo krwi mistrzom Polski, niwelując straty i doprowadzając do remisu (14:14). 24-latek w czwartkowy wieczór przyćmił Wilfredo Leona, prezentując się fenomenalnie na linii 9. metra.
Lewoskrzydłowy w pojedynkę nie był w stanie rozstrzygnąć losów seta na korzyść Belgów. Knack miało jednak w swoich szeregach jeszcze doskonale dysponowanych Dermaux i Espelanda. Przyjezdni przez długi czas pozostawali na prowadzeniu, w dużej mierze dzięki znakomitej grze Henno. Bolączką mistrzów Polski było jednak przyjęcie Leona. Reprezentant Polski zupełnie sobie nie radził, co wykorzystywali rywale. W końcówce asy serwisowe D’Hulsta i Siksny dały Knack prowadzenie (23:21). Miejscowi wyczuli szansę i ją wykorzystali, zapewniając sobie przynajmniej jeden punkt meczowy.
W czwartym secie Bogdanka LUK od początku kontrolowała grę. Komenda tym razem miał ułatwione zadanie na rozegraniu, bowiem koledzy doskonale atakowali. Przewaga zespołu trenera Antigi powoli, ale systematycznie rosła. W końcu na swój wysoki poziom wskoczył Leon, który nie tylko precyzyjnie przyjmował, ale również skutecznie serwował i atakował. W połowie partii przewaga Lublinian wynosiła 5 punktów. Gracze Knack tym razem nie mieli argumentów. Nawet zagrywka Siksny nie funkcjonowała tak. jak to miało miejsce w poprzednich setach. Mistrzowie Polski na dużym spokoju doprowadzili do tie-breaka.
Miejscowi nie mieli nic do stracenia i z takim nastawieniem wyszli na piątą partię. Nerwowo grali podopieczni trenera Antigi. Błędy w środkowej części seta kosztowały polski zespół stratę trzech punktów (9:6). Lublinianie mieli prawo drżeć o wynik, mimo że szybko odrobili straty za sprawą Henno. Walka cios za cios trwała do samego końca. O wygranej Lublinian zdecydowała skuteczna gra blokiem w końcówce partii.
Knack Roeselare – Bogdanka LUK Lublin 2:3 (25:15, 20:25, 25:23, 20:25, 12:15)
Knack Roeselare: Siksna, Van Elsen, Espeland, Dermaux, Coolman, D’Hulst, Deroey (libero);
LUK Lublin: Komenda, Leon, Sasak, McCarthy, Young, Grozdanow, Hoss (libero).