To już tradycja w małżeństwie państwach Hyżych. Agnieszka i Grzegorz po świętach, z początkiem nowego roku pakują się i wyjeżdżają na wakacje tylko we dwoje. W 2026 r. wybór padł na Malediwy. Hyży poinformowała, że wkrótce po opublikowaniu pierwszego zdjęcia z urlopu, na nią i jej męża wylał się hejt. Trudno powiedzieć, czy lawinę negatywnych komentarzy wywołał sam fakt urlopu bez dzieci, czy daleki kierunek. Prezenterka postanowiła odpowiedzieć hejterom w poście.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego Agnieszka Hyży decyduje się na wakacje bez dzieci?

Jakie emocje wzbudził wyjazd Hyżych wśród internautów?

Co Agnieszka Hyży powiedziała o higienie relacji?

Jakie są główne korzyści dla rodziców z czasów spędzanych we dwoje?

„Zostawiam tę dyskusję tutaj, bo widzę, że wiele z Was chce rozmawiać, a ja nie jestem w stanie prowadzić polemik w prywatnych wiadomościach, choć staram się każdej osobie odpisać i jasno wyrazić swoje zdanie. Uważam, że rodzice powinni spędzać czas tylko we dwoje. Wyjeżdżać. Znikać na chwilę. Zostawiać dzieci pod dobrą opieką. I nie ,to nie jest luksus ani fanaberia. To higiena relacji. I nie, to wciąż nie jest kwestia pieniędzy. Tak wiem, że są sytuacje naprawdę trudne. Brak wsparcia, brak dziadków, brak zaplecza. Współczuję Wam szczerze, bo wiem, jak ogromną wartość ma taki czas. Ale brak możliwości nie jest argumentem przeciwko potrzebie” — zaczęła wpis Agnieszka.

Agnieszka Hyży tłumaczy się z wakacji z mężem

W dalszej części postu Hyży wytłumaczyła, dlaczego czas we dwoje jest tak istotny dla związku. „Ten czas dla nas to czas, kiedy:
Mogę leżeć na leżaku w samych majtkach. Tak, podobno to już nagłówek. Jestem topless …wow. Jeśli coś tu jest sensacją, to nie majtki, tylko to, że dorośli wciąż muszą tłumaczyć się z potrzeby bycia dorosłymi. Robimy to, co chcemy, bez ciągłego czuwania. Śpię tyle, ile chcę, a nie tyle, ile „trzeba”. Nie pakuję dziesięciu toreb na plażę i materacy
— wybieramy hotel z atrakcjami dla dorosłych, a nie najmłodszych. Idę do restauracji, w której nie sprawdzam, czy jest kids menu. Piję kawę do końca, a nie na raty
— nie czekam, aż dzieci zasną, żeby spokojnie 'porozmawiać’ z mężem o dorosłych sprawach” — napisała.

Hyży odniosła się również do kwestii finansowych, zapewniając, że nie trzeba wyjeżdżać daleko, by zadbać o swój związek. „Nie trzeba Malediwów. Czasem wystarczy noc blisko, cisza i sen bez alarmu 'mamo’. Psychologia nie zostawia tu złudzeń: relacja rodziców to fundament bezpieczeństwa dziecka. A dzieci nie uczą się tylko radości i komfortu. Uczą się też tęsknoty. Frustracji. Czekania. I to są emocje, na których się dorasta. Człowiek nie rozwija się wyłącznie wtedy, gdy jest idealnie, miękko i wszyscy są non stop dostępni” — dodała.

Hyży zwróciła się do hejterów

Hyży podkreśliła, że dzieci jej i Grzegorza zostały pod opieką dziadków. „Jeśli są dziadkowie to ten czas działa także na ich korzyść. Bo relacje buduje się wtedy, gdy bierze się odpowiedzialność, a nie tylko „odwiedza”. Wnuki potrzebują dziadków na własnych zasadach. I dziadkowie też. Codziennie dostajemy zdjęcia, wiemy, co u naszych dzieci, mamy poczucie, że mają świetnie zorganizowany czas i najczęściej to wychodzi wszystkim na plus. My możemy naprawdę odpocząć, a oni przeżyć coś innego. Kocham czas z dziećmi. Kocham nasze wspólne podróże. Ale nauczyłam się doceniać czas 'adults only’. To przestrzenie, które rządzą się innymi prawami. Nie mają nic wspólnego z seksualnymi uciechami ,to po prostu komfort, cisza i spokój dla dorosłych. Cisza, która nie zagłusza myśli. Cisza, w której nie patrzysz co chwilę na piszczące ze szczęścia dzieci w wodzie, tylko w końcu słyszysz siebie. A tym, którzy krytykują i piszą, że 'tak się nie robi’, zostawiam jedną myśl: szczęśliwi rodzice to lepsi rodzice. I naprawdę warto o to szczęście dbać” — napisała.