Wraz z początkiem 2026 r. Bułgaria zyskała nową walutę, przystępując do strefy euro. Z kolei 11 grudnia rząd po masowych protestach podał się do dymisji. Demonstranci zarzucali mu korupcję oraz wyrazili swój sprzeciw wobec projektu budżetu na 2026 r., który przewidywał znaczny wzrost wysokości podatków i składek na ubezpieczenie społeczne. Jak w kontekście tych wydarzeń mieszkańcy Bułgarii radzą sobie ze zmianami?

Jakie były główne obawy Bułgarów przed wprowadzeniem euro?

Jak mieszkańcy Bułgarii przyjęli nową walutę?

Co z cenami po wprowadzeniu euro?

Jak przebiegał proces zmiany waluty w Bułgarii?

O obawach, problemach i zaletach wprowadzenia nowej waluty mówią w rozmowie z Onetem Weronika Ziółkowska, przewodniczka, organizatorka wycieczek i autorka bloga o Bułgarii „Czubryca Odkrywa” oraz Marysia Reptowska dzieląca się ciekawostkami z życia w tym kraju w mediach społecznościowych.

Opinie o euro w Bułgarii. „Mieszkańcy byli podzieleni”

Marysia Reptowska przyznaje, że większość sondaży na temat wprowadzenia euro wskazywała podział w społeczeństwie. — Bułgarzy byli podzieleni mniej więcej pół na pół. Przedstawiciele biznesu byli wyraźnie bardziej proeuro. Bułgarzy bali się przede wszystkim wyższych cen. Część osób była też po prostu przywiązana do lewa i traktowała go jako część bułgarskiej tożsamości — wyjaśnia.

Jak dodaje mieszkająca od 12 lat w Bułgarii Polka, w ostatnim półroczu stosunek do euro w społeczeństwie uległ znacznej zmianie.

Nawet ci, którzy kiedyś byli przeciwko stopniowo zaczęli przyzwyczajać się do tej myśli i dostrzegać plusy. Starsi ludzie, z którymi miałam kontakt, byli spokojni i nie mieli obaw. Na ostatnim proteście przeciw euro, w grudniu 2025 r., zebrało się bardzo mało osób

— zauważa.

Z kolei Weronika Ziółkowska sięga pamięcią kilka lat wstecz, kiedy to pojawiły się pierwsze pomysły na wprowadzenie euro w Bułgarii.

— Wtedy społeczeństwo było bardzo podzielone, ale też co do samej Unii Europejskiej były takie opinie. Żeby to zrozumieć, należałoby zajrzeć do historii i polityki w tym kraju, bo to nie tylko sprawa samego euro, ale ogólnie podejścia tego, w jakim kierunku powinna podążać Bułgaria według jej obywateli. Część obawia się zwiększenia zależności od UE i centralnych decyzji, zmniejszenia suwerenności, podwyżki cen, zwiększenia ubóstwa. Druga strona w euro widzi nadzieję na poprawę sytuacji w kraju dzięki zwiększeniu atrakcyjności dla inwestorów, transparentności cen i łatwiejszym porównywaniu bez konieczności przeliczania, przewalutowania transakcji międzynarodowych. Zwiększy się także prestiż kraju w wielu branżach np. w turystyce, którą ja zajmuję się na co dzień — tłumaczy Polka.

Mieszkańcy protestujący przeciwko wprowadzeniu euro w Bułgarii. Sofia, 13.09.2025 r.

Mieszkańcy protestujący przeciwko wprowadzeniu euro w Bułgarii. Sofia, 13.09.2025 r.AA/ABACA / PAP

Mieszkająca od 2020 r. w Bułgarii Weronika zauważa również, że z biegiem czasu Bułgarzy oswajali się z wizją wprowadzenia euro w kraju, a procent niechętnych do zmiany waluty stopniowo się zmniejszał.

Słyszę dużo też opinii, że samo euro to nie jest kłopot i to pikuś przy dużo większych problemach, z którymi zmaga się Bułgaria, czyli bardzo dużą korupcją czy brakiem stabilności w parlamencie. W tym kontekście zastanawiające jest dla mnie, jak mimo tych kwestii, Bułgarii udało się wejść do strefy euro — najwyraźniej nie były one aż taką przeszkodą

— zwraca uwagę nasza rozmówczyni.

Jest drożej? „Za zaokrąglanie cen w górę można dostać kary”

Weronika Ziółkowska zaznacza, że na razie jest dość wcześnie, by mówić o zauważalnych zmianach po wprowadzeniu nowej waluty. — Myślę, że na to potrzeba trochę czasu, tym bardziej że jeszcze przez cały styczeń ceny podawane są nadal w dwóch walutach i w dwóch walutach można nadal płacić, więc poniekąd jest jeszcze „po staremu” — przyznaje.

Z kolei Marysia Reptowska podkreśla, że za zawyżanie cen grożą konsekwencje. — Za zaokrąglanie cen w górę można dostać kary i ja się jeszcze nie spotkałam z sytuacją wyższych cen, a robiłam już zakupy w kilku sklepach spożywczych i internetowych. Ceny są te same. Dodam tylko, że w styczniu można jeszcze płacić lewami i wiele osób to robi, żeby się ich pozbyć. Dopiero od lutego w obiegu będzie tylko euro — zauważa.

Od 1 stycznia 2026 r. w Bułgarii wprowadzono euro

Od 1 stycznia 2026 r. w Bułgarii wprowadzono euroBorislav Troshev / PAP

O zakazie manipulacji cenami po wprowadzeniu euro mówi także Weronika. — Nadużycia można zgłaszać w specjalnych miejscach, a przeliczenie może odbywać się tylko według oficjalnego kursu, więc ceny w euro na razie trochę dziwnie wyglądają. Jesteśmy przyzwyczajeni do końcówek typu „99” czy „19” — wszystko z dziewiątką na końcu. Teraz ceny w euro wyglądają przykładowo: 1,53, 2,64 czy 8,17, co jest trochę nietypowe dla oka, ale dzięki temu ceny po przeliczeniu są takie same jak wcześniej — wyjaśnia.

Autorka bloga „Czubryca Odkrywa” przyznaje, że w kilku miejscach zauważyła nieznacznie wyższe ceny.

Na przykład herbata w jednej z kawiarni kosztowała dotychczas 5 bgn (lewów bułgarskich), czyli w euro powinno być to 2,56 lub 2,57, a podnieśli dla ułatwienia na 2,60 euro (5,09 bgn). Ale z kolei w piekarni przeliczyli dokładnie, bez zaokrąglenia. Z kolei koleżanka mówiła mi, że na lodowisku w Płowdiwie cenę za wstęp zaokrąglili w dół

— wylicza Weronika.

Sprawny proces zmiany waluty w Bułgarii

Polki mieszkające w Bułgarii zgodnie przyznają, że proces zmiany waluty przebiegł bardzo sprawnie. — W każdym banku wyglądało to trochę inaczej — w moim wypłaty były zablokowane prawie trzy dni, ale płatności kartą tylko dwa dni. 7 stycznia zostały wypłacone pierwsze emerytury i renty w nowej walucie. Wszystkie ceny, w tym ceny usług, już od sierpnia są podane w obu walutach, więc również tutaj to przejście nie jest niczym skomplikowanym — tłumaczy Marysia Reptowska.

Ceny w Bułgarii obecnie podawane są w lewach i euro

Ceny w Bułgarii obecnie podawane są w lewach i euroNIKOLAY DOYCHINOV/AFP/East News / East News

Jak dodaje, od początku istnienia euro lew bułgarski miał stały kurs względem tej waluty. — Dlatego przeliczanie cen nigdy nie sprawiało trudności Bułgarom. Na przykład oferty mieszkań są podawane w euro, odkąd pamiętam. Euro dla mieszkańców nigdy nie było abstrakcyjną walutą, co ma ogromne znaczenie w tym procesie. Oczywiście najtrudniej jest osobom starszym, ale w swoim otoczeniu widzę, że wszyscy są bardzo spokojni — podkreśla.

Weronika Ziółkowska wskazuje, że banki i przedsiębiorstwa przygotowywały się bardzo długo na tę zmianę, przez co cały proces przeszedł bezproblemowo. — Ja nie miałam dotychczas kłopotu ani ze zrobieniem przelewu w euro, ani z wypłatą. Słyszałam natomiast, że niektóre osoby miały drobne kłopoty, szybkie do naprawienia. W skali całego kraju, przejście na euro odbyło się naprawdę bardzo płynnie — relacjonuje nasza rozmówczyni.

Marysia Reptowska dzieli się również swoimi własnymi spostrzeżeniami co do zmiany waluty. — Od początku jestem pozytywnie nastawiona do euro, ponieważ ułatwi mi ona wiele rzeczy związanych z biznesem czy podróżami. Jedyną trudnością jest kwestia przyzwyczajenia się do cen. Ceny w euro wydają się niższe, podobnie jak sumy na koncie — to oczywiście tylko efekt psychologiczny. Podobne doświadczenie miałam po przeprowadzce do Bułgarii, kiedy musiałam przyzwyczaić się do lewa. Myślę, że jeszcze przez jakiś czas będziemy w głowie przeliczać ceny na lewy — puentuje.

***

Natalia Gomułka, dziennikarka Onet Podróże

natalia.gomulka@redakcjaonet.pl