Wojciech Fibak w młodości ożenił się z ukochaną Ewą, ale ich małżeństwo po kilkunastu latach się rozpadło. W latach 70. para doczekała się dwóch córek. „Brakowało mi rodzinnego domu, ale prowadziłem intensywne życie. I bardzo szybko pochłonęła mnie moja własna rodzina. Z Ewą, moją pierwszą żoną, pobraliśmy się jako młodzi ludzie, a Agnieszka urodziła się, kiedy miałem 23 lata. Szybko to życie płynęło” — opowiadał były tenisista w 2012 r. w „Magazynie Sportowym”.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Wojciech Fibak nie zamierzał tego ukrywać. To dlatego jego córki nie zostały tenisistkami
W tym samym wywiadzie zdradził, czy nie chciał, by córki poszły w jego ślady i zostały tenisistkami. „Agnieszka i Paulinka były zbyt delikatne. […] Uczciwie powiem — nie miały aż takiej smykałki. Nie miały tych ruchów. Nie było sensu ich zmuszać. Inaczej jest, jeżeli od małego ma się wszystko, jak one miały, a inaczej, jeżeli coś trzeba wyrwać dla siebie. […] Moje córki mieszkały w Paryżu w XVIII-wiecznym domu, chodziły do najlepszych szkół, były wożone przez kierowców, w Greenwich miały basen wewnętrzny, basen zewnętrzny. To osłabia motywację. Poza tym, jeżeli nie ma iskry bożej, to z dzieckiem trzeba dużo pracować, jak najwcześniej zacząć. Od naszych dziewczynek nikt tego nie oczekiwał. Często dzieci osób, które osiągnęły sukces, wpadają w tarapaty: alkohol, narkotyki, złe towarzystwo. Ja jestem dumny z córek, bo wyrosły na normalne dziewczyny” — mówił Wojciech Fibak.
Córki byłego tenisisty z pierwszego małżeństwa od dawna mieszkają za granicą. Przed laty obie studiowały w Bostonie — Agnieszka ukończyła psychologię, a Paulina finanse. Pierwsza z nich żyje ze swoją rodziną w Grecji i zajmuje się pisaniem książek dla dzieci. Młodsza osiedliła się z bliskimi w Szwajcarii i jest dyrektorką inwestycyjnego banku w Genewie.
Obie mają dzieci. Syn Agnieszki Lazaros odziedziczył po dziadku pasję do tenisa. Nastolatek trenuje w klubie Tatoi niedaleko Aten. Polacy mieli okazję zobaczyć go w Grand Prix Wojciecha Fibaka, czyli międzynarodowym turnieju juniorskim rozgrywanym w ramach cyklu ITF Juniors w Poznaniu.
Wojciech Fibak z pierwszą żoną Ewą oraz córkami Pauliną i Agnieszką w Muzeum Narodowym w Warszawie w 1992 r. (Foto: Andrzej Rybczyński / PAP (zdjęcia) – PS.Onet.pl)Był po 50-tce, gdy po raz trzeci został ojcem
Pod koniec lat 90. Wojciech Fibak poznał młodszą od niego o 23 lata Olgę Sieniawską, która była wówczas studentką, a dorabiała sobie jako modelka. Gdy w 1998 r. była na castingu, w przerwach schodziła do kawiarni. To właśnie tam zobaczyli się po raz pierwszy.
„Zobaczyłem zmysłową, piękną dziewczynę. Ale instynktownie wyczułem w niej także klasę i osobowość…” — wspominał wybitny tenisista po latach w „Vivie!”. Duża różnica wieku im nie przeszkadzała. „Z mojego punktu widzenia Wojtek był młody — gdy się poznaliśmy, miał zaledwie 45 lat — i bardzo atrakcyjny. Z wielkim wzięciem u kobiet. Mimo różnicy wieku byliśmy do siebie bardzo podobni” — opowiadała Olga. Para w 2000 r. stanęła na ślubnym kobiercu, a trzy lata później powitała na świecie córkę Ninę. W 2014 r. małżonkowie się rozwiedli.
Najmłodsza pociecha Fibaka jest obecnie studentką wydziału zarządzania Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.
Wojciech Fibak z drugą żoną Olgą i córką Niną w 2009 r. (Foto: Kurnikowski / AKPA)Córki wprost o Wojciechu Fibaku. „Był i jest bardzo nowoczesnym ojcem”
Agnieszka, Paulina i Nina opowiedziały o relacjach z ojcem w książce „Gem, set, życie”, którą Wojciech Fibak napisał razem z Wojciechem Kukułą. Wszystkie trzy wychwalały tatę.
„Mogę zawsze do taty zadzwonić, a on odbierze gdziekolwiek i z kimkolwiek by akurat nie przebywał. Niezależnie od pory dnia czy nocy, zawsze jest dla mnie osiągalny. Sprawia to, że zawsze czuję jego bliskość, mimo dzielącej nas odległości geograficznej” — mówiła Paulina Fibak, zaznaczając, że ojciec troszczy się o wszystkie córki i jest dumny z ich sukcesów.
„Tata jest najlepszą osobą, którą można poprosić o radę, ponieważ jest spostrzegawczy, precyzyjny, przewidujący, a do tego posiada wyjątkową intuicję” — podkreślała.
„Był i jest bardzo nowoczesnym ojcem, wyprzedzającym swoje czasy, co odczuwałam szczególnie w dzieciństwie. Powtarzał nam, żebyśmy się zdrowo odżywiały, dbając o odpowiednią ilość owoców i witamin, by zniwelować potrzebę faszerowania się niepotrzebnymi lekami. […] Tłumaczył, że prawdziwe piękno dziewczyny i kobiety to naturalność, uśmiech i komfort, a nie zabiegi upiększające, makijaż, czy buty na wysokim obcasie” — opowiadała Paulina.
Wojciech Fibak w 2024 r. (Foto: Jarek Praszkiewicz / PAP (zdjęcia) – PS.Onet.pl)
Agnieszka zaznacza z kolei, że dzięki tacie mogły z siostrą Pauliną poznać wyjątkowych ludzi, zobaczyć najpiękniejsze miejsca i otworzyć się na świat. „Mamy z moim ojcem bardzo bliską relację, rozmawiamy niemal każdego dnia przez telefon. Z całą rodziną co roku odwiedzamy jego alpejski chalet pod Mont Blanc. Wiem, że mogę zawsze na niego liczyć. Jest kochającym, czułym i troskliwym ojcem oraz dziadkiem […]” — wyznała w książce.
Nina Fibak też ma bardzo bliskie relacje z tatą, którego podziwia m.in. za wytrwałość, wiarę w siebie i przebojowość. Chwali go również za to, że potrafi znaleźć rozwiązanie w kryzysowych sytuacjach.
„Tata codziennie do mnie pisze, żeby życzyć mi miłego dnia, albo powodzenia na studiach. Pamięta o każdym egzaminie i wydarzeniu, które jest dla mnie ważne. Bardzo doceniam to, że nawet gdy jest zajęty, to zawsze ma dla mnie czas. Kiedykolwiek jest w Warszawie, przekłada swoje spotkania tylko po to, żebyśmy mogli spędzić więcej czasu razem […]” — wyznała Nina Fibak.