W lipcu 2025 roku Christian Horner został zwolniony ze stanowiska szefa Red Bull Racing. Od tego momentu trwają dyskusje na temat rychłego powrotu Brytyjczyka do padoku Formuły 1. Z ostatnich doniesień mediów wynika, że Horner zyskał wsparcie inwestorów, dzięki któremu dysponuje kwotą 945 mln dolarów. 52-latek jest gotów przeznaczyć ją na zakup Alpine.
Horner to jeden z najlepszych szefów w historii F1. Brytyjczyk zarządzał Red Bullem od 2005 roku i poprowadził „czerwone byki” do sześciu tytułów mistrza świata w klasyfikacji konstruktorów i ośmiu mistrzostw wśród kierowców. Dlatego może być odpowiednią osobą do wyprowadzenia Alpine z kryzysu.
ZOBACZ WIDEO: Stal elementem gry politycznej? „Klub ma łączyć”
„Motorsport Week” przypomniał, że w 2023 roku koncern Renault sprzedał 24 proc. akcji zespołu F1 z Enstone funduszowi Otro Capital. Zgodnie z warunkami tej transakcji, fundusz może zbyć swoje udziały w ciągu trzech lat, ale zgodę na to musi wydać francuski gigant motoryzacyjny.
Oznacza to jedno. Trzyletni okres embargo upływa we wrześniu 2026 roku i dopiero wtedy fundusz Otro Capital będzie mógł dobrowolnie sprzedać pakiet posiadanych akcji, bez pytania Renault o zgodę. W praktyce wiąże się to z tym, że Horner musiałby poczekać niemal do końca sezonu, aby przeforsować swoje wejście do zespołu z Enstone i powrót do padoku F1.
Problematyczne dla Alpine jest też to, że zespół od sezonu 2026 zacznie korzystać z silników Mercedesa. Tymczasem Christian Horner od dawna jest skonfliktowany z Toto Wolffem, który zarządza niemieckim zespołem. Wolff będzie chciał uniknąć sytuacji, w której ekipa zarządzana przez Hornera walczy o czołowe lokaty w F1 dzięki jednostkom napędowym Mercedesa.
Choć liczne publikacje sugerują, że przyjście Hornera do Enstone jest bardzo realne, wewnątrz zespołu te doniesienia są stanowczo ucinane. Również koncern Renault konsekwentnie powtarza, że Alpine nie jest na sprzedaż.