Z powodu silnego mrozu zamarza woda w polskich rzekach. Na niektórych odcinkach powstały grube warstwy lodu. W trakcie roztopów lód może tworzyć zatory prowadzące do lokalnych podtopień. Działania prewencyjne będą prowadzone m.in. na Odrze i Warcie.
Prezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz podał szczegóły dotyczące rozmieszczenia jednostek.
– We Włocławku mamy osiem sztuk, dziewięć w Gdańsku, osiem w Szczecinie i jedną na Dolnym Śląsku. Dodatkowo na podstawie umowy polsko-niemieckiej dysponujemy pięcioma niemieckimi lodołamaczami na Odrze. Łącznie to jest 31 jednostek – wyjaśnił, Balcerowicz, cytowany przez portal TVN24.
Nagrania robią wrażenie. Takie widoki nie zdarzają się często
Jednakże rozpoczęcie akcji lodołamania wymaga odpowiednich warunków pogodowych. Zanim lodołamacze wyruszą, temperatura w ciągu dnia musi być dodatnia, aby pokruszony lód nie zamarzał ponownie. Potrzebne są również specyficzne warunki hydrologiczne i meteorologiczne, co podkreślił Balcerowicz.
Szczeciński odcinek Odry był pierwszym miejscem, gdzie rozpoczęto testy lodołamaczy. Jak zaznaczył Łukasz Kolanda, który zarządza zlewnią w Szczecinie, różnorodność form zalodzenia wymagała dokładnej analizy. Na niektórych obszarach pokrywa lodowa sięgnęła 60 km.
Zakazy żeglugi, wprowadzone na dolnym odcinku Odry, potwierdzają powagę sytuacji.
– Akcja lodołamania rozpoczyna się zawsze na dolnym odcinku Odry, w Szczecinie na jeziorze Dąbie i postępuje w górę rzeki tak daleko, jak to jest konieczne – powiedział dyrektor zarządu zlewni w Szczecinie Łukasz Kolanda.
Dodał, że RZGW Szczecin ma podpisane porozumienia z RZGW we Wrocławiu oraz RZGW w Poznaniu, więc lodołamacze, jeśli jest potrzeba, kruszą lód również na rzece Warcie.
Zarządzanie lodołamaczami to kluczowa operacja z uwagi na niebezpieczeństwo piętrzenia lodu oraz lokalne podtopienia, na co wskazują doświadczenia z poprzednich lat.