Koniówka (wieś w gminie Czarny Dunajec) -21,7 st. C; Zubrzyca Dolna -23 st. C; Ciche -19 st. C; Bukowina Tatrzańska -18 st. C; Zakopane -16 st. C; Jurgów -24 st. C. Miniona noc na Podhalu była naprawdę mroźna. Gdy górale obudzili się dziś rano, wielu z nich przecierało oczy ze zdumienia, obserwując przydomowe stacje pogodowe, czy termometry w samochodach.
Jakie były najniższe temperatury pod Tatrami?
Które miejscowości miały najzimniejsze temperatury?
Jak mieszkańcy rejonu pod Tatrami reagują na mróz?
Czy mróz spowodował jakieś straty w regionie?
— Rano jak odwoziłam córeczkę do przedszkola, to zastanawiałam się, czy samochód normalnie zapali, ale na szczęście obyło się bez problemów — mówi Kinga, jedna z mieszkanek gminy Bukowina Tatrzańska. — Mamy piękną zimę. Mroźną. To dobrze. Niech wymrozi wszystkie bakterie. Ale trzeba przyznać, że jest zimno. Poniżej -20 st. C to już zapiera trochę dech w piersiach, jak się weźmie głębszy oddech — dodaje.
Duży mróz nie spowodował jednak pod Tatrami żadnych większych uszkodzeń. W powiecie nowotarskim i tatrzańskim strażacy nie interweniowali z jego powodu. Firma Tauron dostarczająca prąd do odbiorców w regionie nie informuje też o żadnej awarii w obu powiatach. O dużym spokoju mówią też zakopiańscy taksówkarze i pracownicy lokalnych pomocy drogowych.
— Zazwyczaj jak jest duży mróz, to rano mamy sporo zamówień z prośbą, by podjechać z kablami rozruchowymi i wspomóc klientów, którym akumulatory w samochodach odmówiły posłuszeństwa — mówi Leszek, zakopiański taksówkarz. — Dziś na razie takich zamówień nie było. Ludzie mają coraz lepsze samochody, więc te zapalają nawet przy takim tęgim mrozie. Zapewne sytuacja się zmieni, jeśli tak niskie temperatury zostaną z nami na kilka kolejnych dni — dodaje.
Miniona noc w całej Polsce była bardzo zimna. Największy był on tam, gdzie się wypogodziło, czyli na północy, częściowo zachodzie i południu Polski. W Kłodzku i Jeleniej Górze (woj. dolnośląskie) temperatura obniżyła się do -19 st. C. W głębi kraju mieliśmy od -17 do -7 st. C, tylko na Helu -4 st. C.
Przy gruncie mróz był standardowo dużo mocniejszy. Aż -23 st. C pokazały termometry tuż nad ziemią w Nowym Sączu (woj. małopolskie). -22 st. C zostało odnotowane w Jeleniej Górze, -21 st. C w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie), a -20 st. C w Zakopanem oraz w Łebie i Lęborku (woj. pomorskie).
Na Podhalu, przy gruncie mróz w wielu miejscach mógł dochodzić nawet do minus 26-27 st. C. Jeszcze zimniej było wysoko w Tatrach. O godz. 6 rano stacja pogodowa w Kotle Litworowym pokazała -29,2 st. C.
„Zima jak kiedyś”
Tak niskie temperatury szokują wielu Polaków, ale na góralach nie robią jeszcze wrażenia.
— Powiem tak, mamy normalną zimę. Taką, jaka zawsze powinna być i jaka była kiedyś — mówi Piotr Duraj, radny z gminy Czarny Dunajec. — Pamiętam jak jako dziecko chodziłem do szkoły przy minus 30 stopniach. Czasem przy takiej temperaturze czekało się na przystanku na autobus, który woził nas do liceum w Zakopanem. Nie zawsze dojeżdżał on na czas, bo kierowca miał problem, by odpalić stare autosany przy takiej pogodzie. Nawet jak już odpalił, to w środku też jechało się później w mrozie. Fajnie, że w tym roku taka zima wróciła. To jednak naturalne dla Polski. Mam nadzieję, że mróz i śnieg zostaną z nami na dłużej i wrócą też w kolejnych latach — mówi.
Ciekawą obserwację ma Tomasz, właściciel małego pensjonatu w gminie Bukowina Tatrzańska.
— Wychodzi na to, że noc z 7 na 8 stycznia już nie pierwszy raz okazała się tak mroźna — mówi. — Właśnie Facebook mi przypomniał, że dwa lata temu (w styczniu 2024 r) zamieszczałem tam zdjęcie wyświetlacza w swoim samochodzie. Na zdjęciu widać, że mróz wynosił wówczas -23 st. C. czyli bardzo podobnie jak teraz. Ciekawe, czy za nami już najzimniejsza noc w tym roku, czy jeszcze większe mrozy dopiero nadejdą — zastanawia się nasz rozmówca.