Mróz od początku roku nie odpuszcza. Po fali śnieżyc Polskę skuły temperatury dochodzące nawet do kilkunastu stopni poniżej zera. Eksperci rozwiewają obawy dotyczące problemów z prądem czy ogrzewaniem, ale jest grupa Polaków, która może chcieć się dogrzać w najbliższe dni.
Z danych GUS wynika, że drewno opałowe do ogrzewania wykorzystuje ok. 18–21 proc. gospodarstw domowych (badanie za 2021 r.), czyli w praktyce co piąty dom sięga po taki opał – często obok innych źródeł ciepła.
Kilka miesięcy temu mówili o kurniku. Zapytaliśmy w Wilanowie o Dino
Drewno z Lasów Państwowych
Drewno opałowe z Lasów Państwowych najczęściej wybierają osoby, które chcą kupić surowiec z okolicy i zwykle taniej niż u prywatnych sprzedawców. Zakup odbywa się bezpośrednio w nadleśnictwie – wystarczy kontakt z sekretariatem, który kieruje do pracownika zajmującego się sprzedażą drewna.
Każde nadleśnictwo ma własny cennik detaliczny i ofertę różnych sortymentów, a drewno opałowe dla mieszkańców jest zazwyczaj oznaczone symbolem S4. W praktyce przed zakupem warto też dopytać, czy surowiec jest dostępny od ręki, czy trzeba poczekać na wydanie.
Ceny drewna na polskim rynku opału znacząco się różnią w zależności od gatunku i regionu. Koszt metra sześciennego może wynosić od 150 do 500 zł. Drewno iglaste, takie jak sosna i świerk, jest tańsze niż liściaste, w tym buk i grab. Z uwagi na rosnące koszty logistyki ceny drewna wzrosły o 10–20 proc. w porównaniu do poprzedniego roku.
Średnia cena drewna opałowego wzrosła znacząco po 2020 r., szczególnie w 2022 i 2023, kiedy przekroczyła 320–330 zł/m³. W 2024 r. ceny nieco spadły, a w 2025 r. ustabilizowały się.
W takich miejscach jak Nadleśnictwo Pomorze ceny drewna S4, pozyskiwanego samodzielnie przez nabywców, różnią się w zależności od gatunku. Za świerk i sosnę zapłacimy 186,96 zł za metr sześcienny, podczas gdy brzoza czy klon kosztują 179,58 zł. W Nadleśnictwie Giżycko ceny drewna liściastego, takiego jak dąb czy buk, osiągały w drugiej połowie roku 270,60 zł/m³ lub więcej. Podobne kwoty obowiązują nadal w Nadleśnictwie Rudziniec.
Cenniki udostępniane są dwa razy w roku – w styczniu i w połowie roku. Na razie nadleśnictwa nie opublikowały nowych stawek; obecnie obowiązują wciąż cenniki z połowy 2025 r.
Czy drewna opałowego może zabraknąć?
Drewno opałowe w Lasach Państwowych nie jest zagrożone brakiem – podkreśla Marek Szczerba z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie.
– Co do zasady podaż jest zawsze dostosowywana do potrzeb lokalnych społeczności – mówi WP Finanse Szczerba.
Każdego roku nadleśnictwa planują pulę sprzedaży detalicznej w oparciu o dane historyczne, czyli to, ile drewna sprzedawano w poprzednich latach i jaka była faktyczna realizacja sprzedaży. Na tej samej podstawie ustalane są również wielkości pozyskania drewna opałowego na kolejne lata. Jak zaznacza Szczerba, może się jednak okazać, że zaplanowana pula jest niewystarczająca. Wówczas nadleśnictwa składają wnioski o jej zwiększenie.
Jednocześnie zwraca uwagę, że w Polsce wciąż dominuje podejście „akcji i reakcji”: gdy robi się zimno, ludzie ruszają po drewno i palą nim od razu.
Nie ma powszechnego schematu kupowania wcześniej i sezonowania drewna przez 2–3 lata. Część osób tak robi, ale to nadal niewielki odsetek – mówi Marek Szczerba.
Na początku stycznia jednostki weszły w nowy rok gospodarczy i korzystają z puli sprzedaży detalicznej zaplanowanej na 2026 r. Z kolei w ostatnim kwartale 2025 r. – od października do grudnia – część nadleśnictw wnioskowała o jej zwiększenie ze względu na rosnące zainteresowanie.
W Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie działa 35 nadleśnictw, z czego 9 występowało o zwiększenie takiej puli – mówi Szczerba.
Trudne warunki pogodowe w Polsce
W rozmowie w Radiu ZET minister energii Miłosz Motyka przekonywał, że polska energetyka jest przygotowana na okres silnych mrozów i nie ma powodów do obaw o stabilność systemu. W podobnym tonie sytuację pogodową w Polsce komentował w WP Finanse ekspert Jakub Wiech.
Jeżeli chodzi o wytrzymałość polskiego systemu elektroenergetycznego, to jest on dostosowany do jeszcze niższych temperatur. To, co mamy obecnie za oknem, jest dalekie od jakichkolwiek rekordów zimna czy odchyleń od normy, które byłyby niepokojące. Kilka dni śniegu w grudniu czy styczniu nie przesądza o odporności systemów elektroenergetycznych – uspokajał ekspert i publicysta energetyczny Jakub Wiech.
Kiedy koniec mrozów?
W najbliższych dniach Polska pozostanie pod wpływem zimowej, miejscami bardzo mroźnej pogody. Weekend przyniesie duże i całkowite zachmurzenie oraz przelotne opady śniegu, okresami silniejsze na Pomorzu i w rejonach podgórskich, przy nocnych spadkach temperatury nawet do -18, a lokalnie do -20 st. C. W dzień nadal będzie mroźno, choć na północnym zachodzie i wybrzeżu możliwe są wartości w okolicach zera – podaje IMGW.
Na początku przyszłego tygodnia mróz zacznie stopniowo słabnąć, pojawi się więcej przejaśnień, zwłaszcza na zachodzie kraju. Od wtorku i środy od zachodu rozpocznie się powolne ocieplenie, któremu towarzyszyć będą opady śniegu przechodzące miejscami w deszcz ze śniegiem i deszcz marznący.
Michał Krawiel, dziennikarz WP Finanse i money.pl