29 sierpnia 2024 roku Oskar Pietuszewski zadebiutował w Jagiellonii w meczu kwalifikacji LE przeciwko Ajaksowi, którego trenerem był Francesco Farioli. Teraz 17-latek będzie pracował z Włochem w FC Porto.

Negocjacje pomiędzy Smokami a Jagiellonią trwały już od grudnia. Białostoczanie początkowo chcieli, aby Pietuszewski pozostał u nich do końca sezonu, a dopiero potem przeniósł się do Portugalii. Determinacja Porto oraz samego zawodnika była jednak na tyle duża, że transfer sfinalizowano już teraz.

Oskar przeszedł w Jagiellonii długą drogę od drużyn dziecięcych przez juniorskie po pierwszy zespół. Transfer jest zwieńczeniem i ukoronowaniem tej drogi. — Podejmując tę decyzję, kierowaliśmy się głównie szacunkiem wobec obranej ścieżki rozwoju Oskara oraz woli piłkarza i jego najbliższego otoczenia — mówi dyrektor sportowy Dumy Podlasia Łukasz Masłowski. Jego słowa dotyczące „ścieżki rozwoju” są kluczowe, bo oprócz Porto duże zainteresowanie skrzydłowym wykazywały też hiszpańskie kluby, m.in. Atletico Madryt. Zarówno Jagiellonia, jak i Pietuszewski zdawali sobie jednak sprawę, że najlepsze możliwości do rozwoju młody zawodnik będzie mieć właśnie na Estadio do Dragao.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

I z tego powodu Jagiellonia nie pobiła też rekordu transferowego w PKO BP Ekstraklasie. Pietuszewski do Porto przeszedł za 10 mln euro, z czego podstawą jest około 8–8,5 mln euro. Pozostała część to bonusy, które są zależne od osiągnięć sportowych zawodnika oraz jego nowego klubu. Żółto-Czerwoni zapewnili sobie też 10 proc. z zysku z przyszłej sprzedaży Pietuszewskiego. Jej wychowanek podpisał z Porto trzyletni kontrakt z klauzulą wykupu wynoszącą 60 mln euro.

Cierpliwość do młodych

Pietuszewski będzie już trzecim Polakiem w obecnej drużynie Porto po Janie Bednarku oraz Jakubie Kiwiorze. O to, z kim będzie rywalizował o miejsce w składzie, pytamy Eryka Szprucha, komentatora ligi portugalskiej w stacji Eleven Sports.

— W Porto lubi się płacić za potencjał. Przykładem jest chociażby William Gomes, który z Sao Paulo został sprowadzony za dziewięć mln euro i po roku od transferu w klubie nadal mają do niego olbrzymią cierpliwość. Obecnie podstawowymi skrzydłowymi są Pepe Aquino oraz Borja Sainz. Gomes pozostaje jednym z głównych rezerwowych, ale też potrafi zagrać świetny mecz, jak chociażby w tej rundzie przeciwko Sportingowi, kiedy strzelił gola. Z jednej strony Oskarowi nie będzie łatwo się przebić, ale Porto ma ambitne plany związane z Ligą Europy. W Portugalii już teraz zwraca się uwagę, że Pietuszewski potrafi zagrać na obu stronach, a to przy grze na kilku frontach do końca sezonu będzie bardzo istotne — mówi Szpruch.

Oskar PietuszewskiOskar Pietuszewski (Foto: @FCPorto / BRAK)

Przywołany Farioli jest trenerem, który od początku kadencji w Porto postawił na żelazną defensywę, czego dowodem są zaledwie cztery stracone gole w siedemnastu spotkaniach ligowych. — Fariolemu przede wszystkim chodzi o to, aby rywale nie mieli wielu sytuacji bramkowych. A jeżeli chodzi o ofensywę, to zazwyczaj wszystkie piłki muszą przejść przez Victora Froholdta, środkowego pomocnika z Danii. Druga opcja to częsta gra skrzydłami, głównie lewym. Piłkarze z boku mają w Porto bardzo dużo swobody i z tego z pewnością skorzysta też Pietuszewski — dodaje Szpruch.

Nierówny poziom

Porto jest liderem ligi portugalskiej z siedmioma punktami przewagi nad Sportingiem, z kolei w Lidze Europy zajmuje 8. miejsce. Ekipa Fariolego walczy także w Pucharze Portugalii i niewykluczone, że Pietuszewski zadebiutuje właśnie w tych rozgrywkach podczas klasyka przeciwko Benfice Lizbona, który zostanie rozegrany w środę 14 stycznia na Estadio do Dragao.

— Ligę portugalską tak naprawdę można podzielić na dwa poziomy, które różni przepaść. Jeden z nich to Porto, Benfica, Sporting oraz czasami Braga, będąca takim dodatkiem do tej wielkiej trójki. Spotkania między nimi stoją na bardzo wysokim poziomie. Natomiast pozostała część ligi to kluby o mikroskopijnym budżecie z małymi stadionami. Podczas meczów zazwyczaj pełnią one rolę przeszkadzających na boisku. Zazwyczaj spotkania tych wielkich z resztą ligi polegają na tym, ile ten słabszy zespół wytrzyma bez straty bramki — kończy nasz rozmówca.