Pracownicze Plany Kapitałowe to program, który umożliwia pracownikom oszczędzanie na emeryturę. Osoby zatrudnione przeznaczają 2 proc. swojej pensji na konto PPK, do czego pracodawca dodaje kolejne 1,5 proc. Co roku państwo dokłada również bonus – 250 zł w pierwszym roku oraz 240 zł w kolejnych. Choć środki można wypłacić w dowolnym momencie, przedwczesne zamknięcie konta może skutkować stratą części zysków.
Taka konstrukcja programu sprawia, że nawet przedwczesna wypłata środków jest dla oszczędzających bardzo korzystna. Według analiz Polskiego Funduszu Rozwoju, ktoś kto oszczędzał w PPK w latach 2019-2024 mógł zyskać między 126 a 158 proc., w zależności od wybranego funduszu. Wypłacając środki przed czasem, zyski uczestników programu wciąż przekraczały poziom 100 proc.
Zapytaliśmy w Warszawie o euro. Oto co usłyszeliśmy
Choć, jak zauważają czasem eksperci, część Polaków traktuje PPK jak lokatę i wypłaca pieniądze z programu na wakacje i świąteczne prezenty, ogólna suma oszczędności szybko rośnie. Na początku 2025 r. w PPK było łącznie, około 30 mld zł, obecnie to już 45,06 mld zł.
Od 1 stycznia 2026 r. wzrósł próg dochodowy, który pozwala na obniżenie wpłat własnych do programu do 0,5 proc. wynagrodzenia. Limit został określony na 120 proc. płacy minimalnej, co oznacza, że wynosi on obecnie 5767,20 zł brutto miesięcznie.
Na swojej oficjalnej stronie internetowej Portal PPK przypomina, że obniżenie wpłat przez zatrudnionego pozwala mu zachować prawo do wpłat od pracodawcy i dopłat od państwa.
Wypłata środków z PPK przed emeryturą jest możliwa, choć wiąże się ze skutkami finansowymi. Oszczędzający traci bonusowe wpłaty od państwa, musi zapłacić 19-procentowy podatku od zysków kapitałowych (czyli środków, które fundusz zarządzający zarobił dla niego „ekstra”) oraz zwrócić 30 procent wpłat pracodawcy na konto emerytalne w ZUS. By wypłacić środki, należy: