Odzież używana to nie tylko sposób na oszczędność, ale i szansa na nabycie niepowtarzalnych rzeczy. Lumpeksy oferują szeroki asortyment – od ubrań dla całej rodziny, przez tekstylia do domu, aż po dodatki takie jak biżuteria, torebki, czy paski. Podczas zakupów w second-handach, możliwe jest znalezienie prawdziwych perełek, takich jak ta z jednego ze sklepów na Podlasiu.
Czy w dzisiejszych czasach można jeszcze znaleźć coś ciekawego w lumpeksach? Okazuje się, że tak, co potwierdza zresztą historia, którą pochwalił się jeden z użytkowników Facebooka.
Gorący dzień w lumpeksie. Klaudia została na polu walki sama
Mężczyzna nie ukrywał jednak, że podczas pierwszej wizyty nie zdecydował się kupić sukienki, czego bardzo żałował. „Wieczorem po lepszym researchu okazuje się, że suknia pochodzi ze ślubnej kolekcji z lat 90. i jednak głupio zrobiliśmy, zostawiając ją… Nazajutrz z rana cudem znajduję numer do sklepu, dzwonię, rezerwuję, przy okazji udaje mi się stargować cenę do zawrotnych 30 zł… Po uczelni zajeżdżam, odbieram towar i za jakiś czas (leżała ładnych parę miesięcy, dopóki nie dorobiliśmy się manekina) wystawiamy ogłoszenie na Vestiaire Collective…” – tłumaczył w dalszej części posta.
Sukienka, którą Daniel Übung Olender znalazł w podlaskim lumpeksie, długo nie znalazła nowego nabywcy. On jednak cierpliwie czekał na odpowiedź od popularnej platformy sprzedażowej. „Pewnego dnia, prawie cztery lata później, dostajemy ofertę ponad 12 tysięcy złotych, od razu się na nią zgadzamy” – wspominał.
Sprzedali sukienkę Diora. Wylał się na nich hejt
Pod postem mężczyzny pojawiło się wiele komentarzy od osób, którym również udało się znaleźć wiele ciekawych przedmiotów w lumpeksach. Niestety, nie zabrakło również krytycznych głosów.
„Targować się o 7 zł? Trochę żenada”; „Właśnie przez takich ludzi ciucholandy przestają mieć sens. Wcześniej fajnie było pójść tam, poszukać perełek i później cieszyć się tym, że nosi się coś okazyjnie zdobytego lub wyjątkowego. Teraz ludzie rzucają się tam na zakupy nie po to, żeby znaleźć coś dla siebie, tylko żeby wybrać co lepsze marki i sprzedawać za nieporównywalnie większe kwoty w internecie. Niby to legalne, ale moim zdaniem bardzo słabe” – pisali internauci.
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.