Nie milkną echa finału „Stranger Things”. Zakończenie jednego z najpopularniejszych seriali w historii podzieliło widzów. Jedni chwalą szczęśliwe rozwiązanie, podczas gdy inni narzekają na to, że finał był zbyt poprawny, sztuczny i nudny. Część rozczarowanych fanów uważała, że Netflix zachował „prawdziwe” zakończenie „Stranger Things” na później. Teoria o sekretnym finale serialu została okrzyknięta mianem „Conformity Gate”.
Wśród wielu wątpliwości dotyczących ostatniego epizodu serialu pojawiają się pytania dotyczące Demogorgonów. To demoniczne istoty z Drugiej Strony, które cechują się potężną siłą, zwinnością i paszczą pełną ostrych zębów. Stwory służą Vecnie i przenikają do świata ludzi, żeby polować na dzieci lub spełniać inne rozkazy swojego pana. Dla wielu widzów zastanawiające było to, że Demogorgonów zabrakło w finałowym pojedynku z Vecną, przez co młodzi bohaterowie mieli ułatwione zadanie unicestwienia największego wroga. To celowy zabieg czy przeoczenie scenarzystów?
Zagadka nieobecności Demogorgonów w finałowym odcinku „Stranger Things” została rozwiązana. Odpowiedź pojawia się w dokumencie „Ostatnia przygoda: Jak powstawało Stranger Things 5”. Kamera zabiera widzów do pokoju scenarzystów, w którym twórcy rozmawiają o tym, że w finałowej bitwie powinny pojawić się Demogorgony. Reżyserka dokumentu Martina Radwan wyjaśniła, dlaczego stwory ostatecznie były nieobecne w kluczowym momencie.
– Byli przekonani, że Demogorgony muszą pojawić się w finale w Otchłani, aż nagle Ross Duffer stwierdził: „Czuć już pewne zmęczenie, przesyt Demogorgonami”. Kate Trefry przyznała mu rację […]. W dokumencie zostawiliśmy to jako kwestię otwartą, ponieważ w momencie premiery wszyscy już wiedzą, że przy Drzewie Bólu nie ma żadnych Demogorgonów – wyjaśniła Radwan w rozmowie z serwisem „Variety”. Dokument „Ostatnia przygoda: Jak powstawało Stranger Things 5” trafi na Netfliksa 12 stycznia.