Bunt rozpoczął się w Senacie od zaskakującego głosowania, popartego przez pięciu senatorów z Partii Republikańskiej, w sprawie przyjęcia środka, który ograniczyłby uprawnienia Trumpa w kwestii, którą przedstawiał jako swoje największe osiągnięcie — interwencji wojskowej w Wenezueli.

Później tego samego dnia 17 republikańskich członków Izby Reprezentantów połączyło siły z Demokratami, aby uratować dotacje Obamacare, przeciwko którym Trump wielokrotnie się wypowiadał.

W zaskakującym posunięciu senatorowie obu partii jednogłośnie zgodzili się też postawić tablicę upamiętniającą funkcjonariuszy, którzy 6 stycznia 2021 r. walczyli z tłumem w Kapitolu — zaprzeczając fałszywej narracji Trumpa na temat tego dnia.

Trump od razu zauważył tę nielojalność.

Niemal natychmiast prezydent USA opublikował post w mediach społecznościowych, w którym oskarżył pięciu republikanów o „próbę odebrania nam uprawnień do walki i obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki” i oświadczył, że „nigdy nie powinni oni zostać ponownie wybrani na urząd”.

„Republikanie muszą się pozbierać”

Żaden z Republikanów, którzy w czwartek głosowali wbrew Białemu Domowi, nie twierdził, że zamierza osobiście zemścić się na Trumpie. Jednak kilku z nich oświadczyło, że są zdecydowani potwierdzić autorytet Kongresu, który, jak obawia się wielu na Kapitolu, osłabł w ciągu ostatniego roku.

Republikański senator Todd Young z Indiany podkreślił, że „wszelkie przyszłe zaangażowanie sił zbrojnych USA w Wenezueli musi podlegać debacie i zatwierdzeniu przez Kongres”.

„Prezydent Trump prowadził kampanię przeciwko niekończącym się wojnom i zdecydowanie popieram go w tej kwestii” — podkreślił Young w oświadczeniu. „Przedłużająca się kampania w Wenezueli z udziałem amerykańskich sił zbrojnych, nawet jeśli niezamierzona, byłaby sprzeczna z celem prezydenta Trumpa, jakim jest zakończenie zagranicznych konfliktów”.

Senator Todd Young opuszcza Kapitol po głosowaniu nad rezolucją w sprawie uprawnień wojennych prezydenta USA, 8 stycznia 2026 r.

Senator Todd Young opuszcza Kapitol po głosowaniu nad rezolucją w sprawie uprawnień wojennych prezydenta USA, 8 stycznia 2026 r.Tom Williams/Associated Press/East News / East News

Wypowiadając się w Białym Domu po głosowaniu w Senacie, wiceprezydent J.D. Vance odrzucił pogląd, że wpływ Trumpa na Kongres słabnie, twierdząc, że sprzeciw Partii Republikańskiej „wynika bardziej z kwestii technicznych niż z jakichkolwiek rozbieżności w kwestiach politycznych”.

Wewnętrzne spory w Partii Republikańskiej ucieszyły jednak przywódców Partii Demokratycznej, którzy chętnie wykorzystują je, aby podkreślić podziały i uderzyć w Republikanów przed wyborami połówkowymi.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Lider demokratycznej mniejszości w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries powiedział dziennikarzom, że „Republikanie muszą się pozbierać, jeśli chodzi o przywództwo”, dodając, że partia była zbytnio rozproszona, aby zająć się problemami Amerykanów związanymi z kosztami utrzymania.

Po głosowaniu w sprawie uprawnień wojennych lider mniejszości w Senacie Chuck Schumer okrzyknął je „kluczowym krokiem” dla Izby w „potwierdzeniu jej konstytucyjnej władzy” i przeciwstawieniu się despotycznemu prezydentowi.

„Rozumiem, że jest zły”

Niemniej jednak pojawiły się oznaki, że wpływ Trumpa na Partię Republikańską nie osłabł całkowicie.

Republikański senator Josh Hawley, głosując za ograniczeniem uprawnień wojennych Trumpa, bagatelizował ten rozłam i wielokrotnie powtarzał, że popiera prezydenta.

— Nie czuję się tym urażony — powiedział odnosząc się do sugestii Trumpa, że nie powinien zostać ponownie wybrany. — Uważam, że prezydent jest świetny. Kocham prezydenta… Rozumiem, że jest zły — dodał.

Senator Josh Hawley opuszcza budynek Kapitolu po głosowaniu, 8 stycznia 2026 r.

Senator Josh Hawley opuszcza budynek Kapitolu po głosowaniu, 8 stycznia 2026 r.Francis Chung/POLITICO via AP Images / East News

Dowodem na wciąż utrzymujący się wpływ Trumpa na republikańską większość w Izbie Reprezentantów było to, że większość Republikanów głosowała w czwartek za utrzymaniem jego weta wobec dwóch ustaw, które zaledwie kilka tygodni wcześniej przyjęli jednogłośnie.

Jedna z ustaw przynosiła korzyści plemieniu Miccosukee z Florydy, które sprzeciwiło się próbie budowy przez administrację Trumpa ogromnego ośrodka detencyjnego dla migrantów na terenie Everglades. Druga zezwalał na realizację projektu wodnego popieranego przez polityków z Kolorado, którzy starli się z Trumpem, w tym demokratycznego gubernatora Jareda Polisa i Republikankę Lauren Boebert.

— Jestem rozczarowana liczbą osób, które uległy i nie zajęły stanowiska — powiedziała Boebert po głosowaniu. — Nie miało to nic wspólnego z polityką… Ludzie boją się złośliwych tweetów lub ataków.

Niektórzy Republikanie z Izby Reprezentantów, którzy sprzeciwiali się odrzuceniu weta, powołali się na urzędników Białego Domu, którzy krążyli po sali podczas głosowania. — Było jasne, że zwracali uwagę na osoby, które zmieniły zdanie — powiedział jeden z republikańskich ustawodawców. Trump, który ostro zareagował na bunt pięciu republikańskich senatorów, którzy wcześniej tego dnia mu się sprzeciwili, pomógł przekonać innych, aby się nie narażali.

— Nie było to tego warte — przyznaje inny Republikanin z Izby Reprezentantów. — To nie jest mój projekt ustawy.

Mimo to 35 Republikanów wyłamało się z szeregu w sprawie projektu w Kolorado, a 24 w sprawie ustawy dotyczącej plemion. Dwóch przewodniczących komisji głosowało za odrzuceniem obu wet.

Coraz większe pęknięcia w Partii Republikańskiej

Później tego samego dnia znaczna część Republikanów z Izby Reprezentantów wysłała jednoznaczny komunikat w sprawie znacznie ważniejszej dla perspektyw Partii Republikańskiej w wyborach połówkowych niż rozszerzenie rezerwatu plemiennego — a dotyczącej kosztów opieki zdrowotnej.

17 członków Partii Republikańskiej połączyło siły z Demokratami, aby uchwalić projekt ustawy, który przywróciłby dopłaty do ubezpieczeń zdrowotnych w ramach systemu Obamacare na trzy lata. Trump, zachęcany przez republikańskich liderów na Kapitolu, odmówił udziału w negocjacjach ponadpartyjnych — zamiast tego potępił dotacje jako marnotrawstwo i wezwał prawodawców do stworzenia alternatywnego systemu, w którym Amerykanie otrzymywaliby bezpośrednie płatności, aby pomóc im w opłaceniu ubezpieczenia.

Jednak wielu Republikanów — choć nadal obwinia Demokratów za ten impas — stwierdziło w czwartek, że nie zamierzają stać z boku i nic nie robić w obliczu patowej sytuacji. Dotacje były bowiem wykorzystywane przez ponad 20 mln Amerykanów, obniżając w wielu przypadkach ich składki o tysiące dolarów rocznie.

„Mam wielu wyborców, którzy są zależni od tych programów i nie zamierzam ich zostawić na lodzie, ponieważ Demokraci zepsuli ten cholerny system” — powiedział republikański kongresman Derrick Van Orden, który reprezentuje okręg wyborczy w stanie Wisconsin i nazwał projekt ustawy „mechanizmem pomostowym”.

Zapytany, czy jego głos można uznać za wyraz potępienia dla Trumpa, Van Orden odpowiedział, że „nawet nie pomyślał o tym w ten sposób”.

Republikanie byli równie niejednoznaczni, jeśli chodzi o czwartkowe działanie Senatu dotyczące wyeksponowania kontrowersyjnej tablicy pamiątkowej z 6 stycznia, która została stworzona zgodnie z ustawą z 2022 r., ale pozostawała w magazynie, ponieważ przewodniczący Mike Johnson odmówił jej zainstalowania.

Jednak moment, w którym to nastąpiło, był bardzo wymowny, ponieważ miało to miejsce dwa dni po piątej rocznicy ataku na Kapitol i opublikowaniu przez Biały Dom strony internetowej, na której zamieszki przedstawiono jako winę Demokratów i samej policji Kapitolu.

Republikański senator Thom Tillis, nie wspominając o Trumpie, powiedział, że tablica upamiętnia „to, co uważa za jedną z najważniejszych prób wytrzymałościowych dla tej instytucji od momentu jej powstania”. — To był wielki dzień dla demokracji dzięki funkcjonariuszom organów ścigania — powiedział. — Zrobiliśmy krótką przerwę, zebraliśmy się, Kapitol został zabezpieczony, a zanim opuściliśmy kompleks, wróciliśmy i wypełniliśmy nasz konstytucyjny obowiązek potwierdzenia wyników wyborów w 2020 r.

Don Bacon rozmawia z dziennikarzami, Waszyngton, 8 stycznia 2026 r.

Don Bacon rozmawia z dziennikarzami, Waszyngton, 8 stycznia 2026 r.Francis Chung/POLITICO / East News

Tymczasem skutki głosowania w sprawie uprawnień wojennych będą prawdopodobnie nadal odczuwalne. Czwartkowe głosowanie stanowi wstęp do ostatecznego rozpatrzenia rezolucji w przyszłym tygodniu, podczas którego przedmiotem debaty będzie polityka zagraniczna Trumpa oparta na zasadzie „America First”. Oprócz sprzeciwu wobec jego planów dotyczących Wenezueli, wielu Republikanów wyraziło w tym tygodniu głębokie obawy dotyczące jego jawnych prób przejęcia kontroli nad Grenlandią, terytorium duńskim.

Izba Reprezentantów jest na dobrej drodze do podjęcia podobnego głosowania pod koniec tego miesiąca, po tym, jak Demokraci przedstawili w czwartek podobny projekt ustawy i wyrazili ostrożny optymizm, że więcej Republikanów może zagłosować za ograniczeniem uprawnień prezydenta.

Członek Izby Reprezentantów z Partii Demokratycznej Don Bacon powiedział, że był już „skłonny” poprzeć rezolucję w sprawie uprawnień wojennych po wysłuchaniu w tym tygodniu informacji od najwyższych urzędników administracji i po zapoznaniu się z groźbami Trumpa wobec Grenlandii. Podkreślił, że atak prezydenta na pięciu senatorów z Partii Republikańskiej w czwartek utwierdził go w jego stanowisku.

— Przeczytanie nieprzyjemnej odpowiedzi skierowanej do tych senatorów przekonało mnie do głosowania na tak — dodał.