Irańskie władze zintensyfikowały działania wymierzone w protestujących, grożąc nawet karą śmierci tym, którzy będą kontynuować demonstracje. Najwyższy przywódca duchowy Ali Chamenei oświadczył w państwowej telewizji Press TV, że Republika Islamska nie będzie tolerować „aktów wandalizmu” ani osób „działających jako najemnicy obcych państw”.

Dalszy ciąg artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Prokurator w Teheranie ostrzegł później, że uczestnicy zamieszek, którzy zniszczą mienie publiczne, mogą zostać skazani na śmierć.

Gwardia Rewolucyjna: dalszy chaos jest niedopuszczalny

Korporacja Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), odpowiedzialna za obronę fundamentalnych zasad rewolucji z 1979 r., wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że „kontynuacja tego stanu jest nie do przyjęcia” oraz że formacja ma prawo „pomścić akty terroru”.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Komunikaty te wskazują, że reżim zamierza znacząco zaostrzyć reakcję na trwające od dwóch tygodni demonstracje — mimo że prezydent Masud Pezeszkian uznał ekonomiczne postulaty protestujących za zasadne i wezwał służby do większej powściągliwości.

Czytaj też: MAEA żąda dostępu do irańskiego uranu. Teheran mówi o „presji”

Najpoważniejszy kryzys od lat

Obecna fala protestów stanowi najpoważniejsze wyzwanie dla 86-letniego Chameneiego i teokratycznego systemu od ogólnokrajowych demonstracji z 2022 r. Obecne mobilizacje rozpoczęły się 28 grudnia w teherańskim Wielkim Bazarze po gwałtownym spadku wartości irańskiej waluty do rekordowo niskiego poziomu, co pogłębiło kryzys kosztów życia w gospodarce obciążonej sankcjami.

Jak pisaliśmy na łamach Business Insider Polska, sprawę w Iranie bacznie obserwują Stany Zjednoczone. Amerykański prezydent Donald Trump w jednym z wywiadów dla stacji Fox News powiedział, że siły USA uderzą w reżim ajatollahów, jeśli nadal zabijani będą demonstranci.