Ich historia zaczęła się niepozornie – na schodach akademika w Kijowie. Aida Kosojan-Przybysz trzy razy brała ślub, ale zawsze z tym samym mężczyzną. Od 35 lat idzie przez życie u boku Adama Przybysza, przekonana, że to spotkanie nie było przypadkiem, lecz przeznaczeniem.
Spotkanie, które zapamiętała na zawsze
Aida miała 19 lat i studiowała ekonomię w Kijowie, gdy na schodach akademika zobaczyła nieznajomego chłopaka. – Miał dżinsy, błękitną bluzę, był wysoki i radosny. Zapamiętałam go. On mnie nie zauważył, mimo że miałam wtedy swój „słoneczny” czas, bo byłam miss uczelni – wspominała w rozmowie z „Panią”.
Nadal porywają kobiety w Gruzji
Adam Przybysz, student Politechniki Lubelskiej, był w Kijowie tylko kilka dni. Wiosną 1989 roku Adam wrócił na kolejną wymianę studencką. Po zajęciach przyszedł do akademika. Na jego łóżku siedziała Aida.
– Od razu rozpoznałam w nim chłopaka ze schodów. Pocałował mnie w rękę na przywitanie. Myślałam, że wszystkie pioruny świata we mnie uderzyły – opowiadała. Przez kolejne miesiące utrzymywali kontakt listowny. Podczas jednej z wizyt Adam poprosił Aidę, by została jego żoną.
Po studiach Aida wróciła do Batumi. Obawiała się, czy dostanie zgodę na wyjazd i ślub z obcokrajowcem. Wtedy wydarzyła się scena, którą zapamiętała na zawsze. – Przymierzyłam suknię ślubną przyjaciółki i wyszłam na balkon. Zobaczyła mnie babcia i krzyknęła po ormiańsku: „Następna będziesz ty!” – relacjonowała w „Pani”.
To imię może zniknąć. Dziś noszą je tylko 2 Polki
Trzy śluby, jeden mąż
Pierwszy był ślub cywilny – rok po zaręczynach. Niedługo później para stanęła przed ołtarzem. Trzeci raz przysięgali sobie miłość podczas wielkiego wesela w Gruzji. – Żartuję, że miałam aż trzy śluby z jednym mężem – mówi Aida Kosojan-Przybysz.
Aida zdecydowała się zamieszkać w Polsce, choć nie znała języka i czuła się obco. – Gruzja była radosna, głośna, kolorowa. Polska wydawała mi się stonowana i cicha. Martwiło mnie, że do nas nikt nie przychodził. W Gruzji drzwi są zawsze otwarte – wspominała w „Dzień Dobry TVN”.
Po narodzinach córek, Alicji i Margo, postanowiła wychować je inaczej, niż sama była wychowywana. – Chciałam, żeby miały prawo głosu i same decydowały o sobie – podkreślała. – Długo nie umiałam być europejską żoną i mamą – przyznała w rozmowie z „Panią”.
Niegdy nie zapomniała jednak, co przekazali jej bliscy. – Ormianie mają piękne powiedzenie i to było także ślubne życzenie, wypowiedziane przez moją babcię: 'Życzę wam, abyście mogli się zestarzeć na jednej poduszce’. Chodzi o to, aby być całe życie blisko siebie. Przytuleni fizycznie i emocjonalnie – powiedziała w wywiadzie dla „Pani”.
Źródła: Pomponik, Dzień DObry TVN, Pani, Viva!, Zwierciadło
Wrzuciła zdjęcie z mężem i wymowny opis. Płyną gratulacje
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.