-
Rosja przeprowadziła atak balistyczny rakietą Oriesznik na obwód lwowski, znajdujący się blisko granic Unii Europejskiej.
-
Prezydent Zełenski ostrzega, że incydent stanowi wyzwanie dla bezpieczeństwa Warszawy, Bukaresztu i Budapesztu oraz całej Europy.
-
Europejscy liderzy stanowczo potępili atak, a Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zakwalifikowała incydent jako zbrodnię wojenną.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Ponownie użyto Oriesznika, tym razem przeciwko obwodowi lwowskiemu. To znów było demonstracyjne – bardzo blisko granic Unii Europejskiej. A to, z punktu widzenia użycia balistyki średniego zasięgu, jest takim samym sygnałem i wyzwaniem dla Warszawy, i dla Bukaresztu, i nawet dla Budapesztu, jak i dla innych stolic – powiedział Zełenski w codziennym nagraniu wideo.
Prezydent Ukrainy ostrzegł, że działania Rosji są cyniczne, gdyż nawet nie „próbuje ona wymyślić wiarygodnej przyczyny użycia takiej broni”.
– Potrzebny jest system wspólnych działań, system wspólnej obrony, który realnie działa. Czy mamy dziś taki system? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo w całej Europie istnieje ten sam dylemat – czy będą bronić jej stolicy (czy Europejczycy będą bronić swych stolic – red.) jeśli Putinowi coś uderzy do głowy – podkreślił Zełenski.
Oriesznik użyty przez Rosję. Co zrobili europejscy liderzy?
Nieustanne ataki Rosji, w tym „wykorzystanie pocisku balistycznego średniego zasięgu Oriesznik na zachodzie Ukrainy” są nie do zaakceptowania – ocenili przywódcy, cytowani w komunikacie służb prasowych brytyjskiego rządu.
Jak podaje Downing Street, Starmer podkreślił, że „Rosja posłużyła się sfabrykowanymi oskarżeniami, by usprawiedliwić swój atak”.
Użyli rakiet w „odpowiedzi”. Ataku na rezydencję nie było
Rosja określiła uderzenie jako odpowiedź na atak z wykorzystaniem dronów, jaki Ukraina miała przeprowadzić 29 grudnia 2025 roku na rezydencję Putina w obwodzie nowogrodzkim. Strona ukraińska zaprzeczyła, jakoby doszło do takiej operacji.
Według oceny CIA rezydencja Putina ani on sam nie byli celami ukraińskiego ataku dronami – podał dziennik „Wall Street Journal”.
Oriesznik jest pociskiem średniego lub średnio-dalekiego zasięgu (ang. IRBM – Intermediate Range Ballistic Missile, pocisk balistyczny średnio-dalekiego zasięgu). Teoretycznie pocisk może przenosić głowice jądrowe – łącznie sześć, mających zdolność niezależnego naprowadzania na różne cele – choć w wojnie z Ukrainą stosowane są ładunki konwencjonalne.
Co było celem ataku Rosji? SBU oskarża
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zakwalifikowała atak z użyciem pocisku Oriesznik na infrastrukturę krytyczną w obwodzie lwowskim jako zbrodnię wojenną – poinformowała w piątek agencja Reutera.
Zgodnie z oceną strony ukraińskiej, atak miał na celu uszkodzenie infrastruktury krytycznej w czasie silnych mrozów. Jak wynika z oświadczeń przedstawicieli ukraińskiej administracji pocisk użyty do ataku był wyposażony w atrapy głowic, które spowodowały „niewielkie uszkodzenia budynków w przedsiębiorstwie państwowym w obwodzie lwowskim”.
Mimo to w Ukrainie stosowano w piątek odłączenia od dostaw energii elektrycznej bez wcześniejszych uprzedzeń, w reżimie awaryjnym. W Kijowie, w wielu dzielnicach, brakowało światła po ok. 12 godzin. Wielu mieszkańców nie miało też dostaw ciepła i bieżącej wody.
- USA przychyliły się do prośby Rosji. „Przyjmujemy decyzję z zadowoleniem”
- Rosyjski dron uderzył w ambasadę. „Brutalność nie zna granic”
Motyka w ”Gościu Wydarzeń” o decyzji premiera w sprawie ustawy o PIP: To nie jest złe potraktowanie, tylko ewidentna różnica zdańPolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
