W połowie października 2025 r. Łukasz Mejza został zatrzymany na drodze ekspresowej S3 w okolicach Polkowic na Dolnym Śląsku. Poseł PiS jechał wówczas 200 km na godz. na drodze, na której dopuszczalna prędkość to 120 km na godz. Polityk odmówił przyjęcia mandatu, zasłaniając się immunitetem poselskim.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego Łukasz Mejza nie odbierał korespondencji z Kancelarii Sejmu?
Kiedy Łukasz Mejza został zatrzymany na drodze?
Jaką prędkość jechał Łukasz Mejza?
Co powiedział Łukasz Mejza na temat swojego immunitetu?
Niedługo potem Łukasz Mejza tłumaczył się w oświadczeniu, że mandatu nie przyjął, ponieważ spieszył się na samolot, na który i tak ostatecznie nie zdążył. Przeprosił również i zapowiedział, że tego typu sytuacja więcej się nie powtórzy. Dodał, że jeśli pojawi się „możliwość prawna, to ureguluje ten mandat od razu, a jak nie to, oczywiście, natychmiast, zrzeknie się immunitetu i poniesie pełną odpowiedzialność”.
Reporter zapytał Łukasza Mejzę o szaleńczy rajd. „Zrzekam się immunitetu”
W piątek reporter RMF FM Krzysztof Zasada zapytał posła PiS o tę sprawę. Najpierw Łukasz Mejza tłumaczył, że wciąż nie może zrzec się immunitetu, ponieważ jego zdaniem Sejm nie dopełnił wszystkich wymaganych formalności.
Formalnie, żeby zrzec się immunitetu, musi pojawić się wniosek, a on się nie pojawił
— stwierdził Łukasz Mejza w rozmowie z radiem RMF FM.
W odpowiedzi reporter przekazał, że taki wniosek został wysłany pierwszy raz w listopadzie 2025 r., ale do tej pory był już trzykrotnie bezskutecznie awizowany.
Ja się teraz od pana redaktora o tym dowiedziałem
— skomentował poseł PiS.
Więc zrzekam się immunitetu
— dodał Łukasz Mejza.
Poseł PiS przekonywał również, że nie unika odbierana korespondencji. Jak podaje RMF FM, Kancelaria Sejmu kolejny raz wysłała mu dokumenty 31 grudnia 2025 r.
Afery z Łukaszem Mejzą. Jego firma obiecywała pomoc nieuleczalnie chorym dzieciom
Łukasz Mejza to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskim Sejmie. W listopadzie 2021 r. dziennikarze Wirtualnej Polski ujawnili, że założona przez Łukasza Mejzę firma Vinci NeoClinic obiecywała leczenie umierającym na raka i stwardnienie rozsiane, chorym na alzheimera, parkinsona oraz inne nieuleczalne choroby. Poseł i jego ludzie przekonywali rodziców chorych dzieci, że wyleczy je terapia oferowana przez firmę. Nie mieli jednak pojęcia o medycynie, a oferowane przez nich leczenie nie działało.
W lutym 2022 r. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie wyłudzenia ponad 750 tys. zł ze środków unijnych na fikcyjne szkolenia, do którego miało dojść w latach 2019-2021 na terenie województwa lubuskiego. Charakterystyka sprawy, którą zajmują się śledczy, wskazuje, że chodzi o spółki należące do posła Łukasza Mejzy. Kolejne kontrowersje wokół posła PiS to m.in. 11 zarzutów, które w większości dotyczą nieprawdziwych informacji lub ich zatajania w oświadczeniach majątkowych.