• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

TVN24 rozmawiało z nauczycielką, która mimo sprzeciwu uczniów miała w czasie lekcji zdjąć ze ściany krzyż i wyrzucić go do kosza na śmieci. Sytuacja miała miejsce w połowie grudnia ur. w jednej ze szkół podstawowych w Kielnie w woj. pomorskim. Wobec kobiety zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, a w czwartek przed szkołą, w której pracowała, odbył się protest.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Nauczycielka w rozmowie z serwisem powraca do dnia, kiedy doszło do sytuacji, o której usłyszała cała Polska. Mówi, że wszystko wydarzyło się na ostatniej prowadzonej przez nią w tym dniu lekcji. — Gdy sięgałam do szafy po pomoce naukowe dla uczniów, zauważyłam, że ktoś powiesił krzyż nad klatką chomika, który jest naszym klasowym zwierzątkiem. W tej klasie nigdy wcześniej nie było żadnego krzyża — relacjonuje.

  • Dlaczego nauczycielka wyrzuciła krzyż?
  • Jak nauczycielka opisuje sytuację?
  • Co mówi nauczycielka o szacunku dla wiary?
  • Jakie działania podjęto wobec nauczycielki?

Jak opisuje TVN24, w miejscu, gdzie pojawił się krzyż, wcześniej widział zegar. Został on jednak przewieszony w inne miejsce, a na ścianie pozostał gwóźdź, na którym później zawieszona została, jak stwierdza nauczycielka, „ta zabawka” czy „gadżet cosplayowy”.

Nauczycielka wyrzuciła krzyż do śmieci. Teraz zabrała głos. „Od początku było jasne”

Kobieta podkreśla w rozmowie z serwisem, że „od początku było jasne, że to nie jest przedmiot czci religijnej, tylko fragment halloweenowego przebrania”. — Poprosiłam, by tę zabawkę zdjęli, a gdy nie posłuchali, po prostu ją wyrzuciłam — przyznaje dalej, zaznaczając, że jest osobą tolerancyjną i „szanuje innych ludzi, w tym ich wiarę”.

— W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci. I jeśli ostatecznie tak się stało, ktoś poczuł się urażony, to jest mi naprawdę przykro — podkreśla nauczycielka w rozmowie z TVN24.

Kobieta mówi potem, że nie rozmawiała już o sprawie z uczniami, później powiedziała jednak o „głupim żarcie” innej nauczycielce, która wyjęła z kosza „zabawkę” i zostawiła ją na parapecie. Rozmówczyni serwisu myślała, że będzie to koniec całej historii, ale jeszcze tego samego dnia koleżanka powiedziała jej, że „usłyszała w kościele plotkę”, że ta wrzuciła „jakiś krzyż do kosza”. Nauczycielka podkreśla, że nie wie, „jak to się rozeszło”.