Zgodnie z zapowiedziami przygotowania Legii Warszawa do nowej rundy rozpoczęły się już 4 stycznia. Towarzyszą im duże zmiany. Klub opuścili Marco Burch (rozwiązanie kontraktu) i Noah Weisshaupt, którego wypożyczenie z Freiburga zostało skrócone. Z jego otoczenia słyszymy, że w Legii nie dostał prawdziwej szansy, aby pokazać swoje umiejętności.

24-latek tylko trzykrotnie rozpoczynał mecz w pierwszym składzie. Zmian w kadrze z pewnością będzie znacznie więcej. Ważą się losy Kacpra Tobiasza. Dodatkowo latem kończy się kontrakt między innymi Bartosza Kapustki, Juergena Elitima, Rafała Augustyniaka, Radovana Pankova i leczącego uraz Jeana-Pierre’a Nsame.

Do dużych zmian doszło także w sztabie szkoleniowym. Dziś liczy on 28 osób, a wraz z Markiem Papszunem dołączyło siedmiu trenerów. Asystentami szkoleniowca będą: Inaki Astiz, Artur Węska i Marek Wasiluk, który jeszcze jako zawodnik legijny trykot zakładał 20 lat temu. W 2006 r. przebywał w zespole z Warszawy na testach, na które przybył wraz z Arturem Jędrzejczykiem. Jak słyszymy od jednej z osób wówczas pracujących w Legii, Białostoczanin nie podjął się wtedy wyzwania i wybrał łatwiejszą drogę, czyli dołączenie do Cracovii. Wasiluk do pracy trenerskiej wraca po ponad roku. Do sztabu Papszuna dołączyli także: trener przygotowania fizycznego Michał Garnys, trener analityk Łukasz Cebula, trener mentalny Paweł Frelik oraz dwóch trenerów bramkarzy.

Maciej Kowal z Kacprem Tobiaszem i Gabrielem KobylakiemMaciej Kowal z Kacprem Tobiaszem i Gabrielem Kobylakiem (Foto: PIOTR KUCZA/FOTOPYK/NEWSPIX.PL / NEWSPIX.PL / newspix.pl)”Bał się nam podkręcić śrubkę”

Z Legią pożegnali się natomiast Grzegorz Mokry i Arkadiusz Malarz, który z golkiperami Warszawian pracował od lata 2022 r. W jego miejsce przyszedł Maciej Kowal. Jego asystentem został Paweł Szajewski.

Kowal zna stołeczny klub jak własną kieszeń, bo w latach 2015–21 pracował z drugim zespołem. To właśnie z Legii przeniósł się do Wisły Kraków, a w 2022 r. do Rakowa Częstochowa, gdzie działał w sztabie Papszuna i Dawida Szwargi.

Zanim jednak Kowal dołączył do Legii, jako 26-letni trener bramkarzy rozpoczynał karierę seniorską w GKS Tychy w sztabie Waldemara Fornalika. Po niespełna trzech miesiącach, gdy Tyszanie punktowali bardzo słabo, cały sztab został wymieniony.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

— Zapamiętałem zarys tego, co później trener bardzo lubił w pracy z bramkarzami, czyli skracanie dystansu przy pojedynkach i bronienie blokiem. Dwanaście lat temu była to nowość, dopiero się tego uczyliśmy — mówi „PS” ówczesny bramkarz GKS Tychy, a dziś golkiper i trener bramkarzy Znicza Pruszków Piotr Misztal. — Natomiast bał się nam dokręcić śrubkę. Ja, Marek Igaz czy Maciek Budka potrzebowaliśmy ciężkiego treningu. Trener Kowal był wtedy spokojną, niewiele mówiącą osobą. W naszej zamkniętej grupie bramkarzy czuł się jednak swobodnie. Początki w karierze bywają trudne, wiem, że później było już tylko lepiej.

Spokojne usposobienie

Dwa lata później w Legii Kowal był już inny. Przez sześć lat w Warszawie pracował m.in. z Gabrielem Kobylakiem, Mateuszem Kochalskim, Radosławem Majeckim, Czarkiem Misztą, Jakubem Szumskim, Kacprem Tobiaszem czy Jakubem Ojrzyńskim. Tego ostatniego, obecnego golkipera szwedzkiego Örebro, pytamy, czy trener dał się poznać jako spokojny i małomówny.

— Absolutnie się z tym nie zgadzam. (śmiech) Trener Kowal wnosił wiele pozytywnej energii do drużyny. Poza tym pamiętam, że często żartował i potrafił dobrze wbić komuś szpileczkę — komentuje Ojrzyński.

Trener bramkarzy Maciej Kowal w półfinale mistrzostw Polski juniorów starszych w 2017 r.Trener bramkarzy Maciej Kowal w półfinale mistrzostw Polski juniorów starszych w 2017 r. (Foto: MARCIN SZYMCZYK/FOTOPYK / NEWSPIX.PL / newspix.pl)

Podobnego zdania jest Vjačeslavs Kudrjavcevs, który w Legii przebywał w latach 2018–19: — Jest spokojny, ale nie małomówny. Zawsze możesz z nim o czymś porozmawiać. Każde ćwiczenie tłumaczył. Mogłem go otwarcie o wszystko zapytać. Treningi były nagrywane, zresztą dalej mam te filmy. Nauczył mnie rzeczy, których dziś używam. Przede wszystkim pracy na nogach. Dużo pracowaliśmy nad ustawieniem, aby reakcja była lepsza i szybsza. Dzięki temu, że wszystko nagrywał, widziałem różnice w swoim refleksie oraz reakcji.

Wymaga, ale ufa

— Kiedy drużyna oddawała strzały, trener Kowal stał za bramką. Wiedziałeś, że gdy zrobisz coś dobrze, pochwali cię przy wszystkich, a dodatkowo specjalnie wbije szpilkę w strzelającego. Napastnikom łatwo nie było. Jako bramkarze byliśmy małą rodziną, a on był jej „tatą”. Zawsze stał za nami i nas wspierał. To po prostu dobry człowiek. Trener Maciek wytwarza superatmosferę. Jest wymagający i bardzo ufa swoim podopiecznym — komentuje Kudrjavcevs.

Dziś Kowal jest już innym trenerem, zdecydowanie bardziej doświadczonym. Co ciekawe, to właśnie jego wybrał Papszun, a nie Maćka Sikorskiego, z którym przecież dołączył do Rakowa, a wcześniej pracował także w Legionovii Legionowo i Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. Kowal od lata pozostawał bez pracy, gdy w Częstochowie zastąpił go właśnie Sikorski. Syn byłego piłkarza Legii Andrzeja Sikorskiego w latach 2021–25 pracował w Wiśle Płock i Śląsku Wrocław.

— Trener Kowal nauczył mnie kilku technicznych rzeczy na linii bramkowej i kiedy spróbowałem ich najpierw na treningu, a potem w meczach, zobaczyłem dużą różnicę w mojej grze. Trener przykłada sporą wagę do technicznych aspektów gry — w zależności od tego, gdzie jest piłka, czy przeciwnik jest gotowy do strzału, czy bramkarz musi szybko zamknąć przestrzeń agresywnym krokiem. Stara się dawać wskazówki, by bramkarz był gotowy na reakcję i miał więcej możliwości obrony strzału lub wyjaśnienia sytuacji — mówi Antonios Tsiftsis, który pod okiem Kowala trenował w Rakowie w rundzie jesiennej sezonu 2023/24, a dziś reprezentuje PAOK Saloniki.

— Zapamiętałem to, jak świętował moją interwencję na treningu. To było szalone, dlatego go lubię. Omawialiśmy dzień wcześniej pewien element techniczny, a następnego dnia wykonałem go dobrze i obroniłem strzał. Trener świętował jak szalony. To znaczy, że ta praca jest jego pasją i lubi widzieć na boisku rzeczy, które z nim omawiasz — wspomina Grek.

Maciej KowalMaciej Kowal (Foto: JAKUB ZIEMIANIN/400mm.pl / NEWSPIX.PL / newspix.pl)”Wiele do zaoferowania za granicą”

— Dużo się od niego nauczyłem, moim zdaniem spokojnie może pracować w najlepszym polskim klubie, jak Legia, a miałby wiele do zaoferowania także za granicą. Kocha to, co robi, jest fajnym gościem i rozumie sytuację bramkarzy, więc z pewnością tam też by sobie poradził — mówi Tsiftsis.

Ojrzyński dodaje: — Zatrudnienie trenera Kowala to świetna decyzja. Przede wszystkim to bardzo dobry szkoleniowiec, a dodatkowo jest mocno związany z Legią, bo przecież wiadomo, że spędził w tym klubie wiele lat. Był wymagający, dobrze motywował do ciężkiej i efektywnej pracy na treningach, które stały na wysokim poziomie. To samo analizy, te były bardzo kompleksowe. Dodatkowo to bardzo pozytywny człowiek.

Przed Kowalem dużo pracy, bo rok 2025 był dla bramkarzy Legii szalony i nieudany. W sumie w pierwszym składzie na murawę wybiegało trzech golkiperów i żaden nie ustrzegł się krytyki. Co więcej, jest bardzo prawdopodobne, że Tobiasz — a więc ten, który występował najczęściej — jeszcze zimą zmieni barwy klubowe. Legia rozgląda się więc za nowym bramkarzem, a nowy trener ma dodatkowy powód do przemyśleń.