Pochodzący spod Bydgoszczy 29-letni Knyba z boksem związał się dość późno, gdyż przygodę ze sportem rozpoczął od lekkoatletyki, m.in. pchał kulę i rzucał dyskiem. Na pięściarstwo postawił mając 20 lat. Na zawodowym ringu zadebiutował w 2021 r. Mierzący 201 cm „Polski Husarz”, bo taki przydomek do niego przylgnął, sporą część tego rozdziału sportowej kariery spędził w USA. Do tej pory wygrał wszystkie 17 pojedynków, w tym 11 przez nokaut. Ale nie miał rywali z wyższej półki i nie był znany szerszej publiczności.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Mający kurdyjskie korzenie, ale urodzony w Leverkusen Kabayel jest wielką nadzieją niemieckiego boksu. 33-latek z bilansem 26-0 (18 KO) od ubiegłego roku jest posiadaczem pasa WBC Interim, a walka z Knybą ma mu utorować drogę do pojedynku z królującym w kategorii ciężkiej Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem.

— Zwycięzca tego pojedynku ma walczyć z Usykiem? To dobrze, mi to pasuje — przyznał z uśmiechem Knyba na konferencji prasowej przed sobotnim starciem.

Jak przyznał bardzo ceni Kabayela, ale… — W sobotę pokażę, na jakim jestem poziomie i co potrafię. Pokażę polską siłę i dam z siebie w ringu wszystko. On na pewno mnie nie zlekceważy. Ma za dużo do stracenia. Spróbuje zepchnąć mnie do głębokiej defensywy, lecz i ja mam swój plan na ten pojedynek. Na pewno będzie to ciekawa i emocjonująca walka — podkreślił Polak, a konfrontacja twarzą w twarz pokazała, że jest wyraźnie wyższy od przeciwnika i ma większy zasięg ramion.

To jednak Kabayel, nie tylko z racji doświadczenia, uchodzi za faworyta sobotniej walki. Od kilku lat jest najlepszym niemieckim bokserem wagi ciężkiej i należy do światowej czołówki, choć też nie jest to pięściarz z pierwszych stron gazet.

Ostatnie sukcesy rozbudziły jednak nadzieję, że zdoła nawiązać do historycznych osiągnięć Maxa Schmelinga sprzed niemal stu lat.

— Takie porównania to ogromny zaszczyt. Bardzo chciałbym się zapisać po tylu latach w historii niemieckiego pięściarstwa, ale na razie skupiam się na najbliższej walce. Mam nadzieję, że dzięki niej boom na boks w Niemczech jeszcze przybierze na sile — przyznał Kabayel.

Bilety na galę sprzedano w 5 dni

Bilety na galę w 13-tysięcznej Rudolf-Weber-Arena w Oberhausen rozeszły się — jak przekazała agencja prasowa DPA — w ciągu pięciu dni. Jednak sobotniemu wydarzeniu daleko do skali np. pojedynku boksującemu stale przed laty w Niemczech Wołodymyra Kliczki z Tysonem Furym, który na stadionie w Duesseldorfie obserwowało 50 tys. ludzi.

Jeśli Kabayel, który wciąż musi walczyć o akceptację przez Niemców uważających go za Kurda, pokona Knybę, to zrobi poważny krok do walki o tytuł. Usyk jednak w kwietniu bądź maju prawdopodobnie stanie do dobrowolnej obrony tytułu i pojedynku z Amerykaninem Deontayem Wilderem.

— A później trzeba będzie wywierać presję na federację i Ukraińca, by zmusić go do walki z Agitem. Ale najwcześniejszy termin to wrzesień albo październik — ocenił były menedżer braci Kliczków Bernd Boente.

Karierę Kabayela, który słynie z mocnych ciosów w wątrobę, na jakiś czas wstrzymała kara sześciu miesięcy więzienia za udział w bójce i „poważne uszkodzenie ciała”. Kolejny kryzys dopadł go w trakcie pandemii, ale dzięki uporowi i opiece trenera Sukru Aksu, który odkrył jego talent, dotarł niemal na szczyt.

Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa